Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Klasyki Polityki

Wyspy nicnierobienia

Jak odpocząć za wszystkie czasy

Mirosław Gryń / Polityka
Ot, propozycja: choć przez pewien czas kompletnie nic, ale to nic nie robić. Psycholodzy polecają to obecnie zwłaszcza ludziom nowoczesnym, ekspresowym, zapracowanym i zorganizowanym, czyli tym, którzy nie cierpią czasu marnować.

Czas płynie obecnie Polakom na dwa skrajnie różne sposoby. Bezrobotnym i wykluczonym wlecze się wolno. Ale przybywa tych, którzy mają go za mało i których dręczy poczucie, że upływa on za szybko. Pracownicy firm w wielkich miastach, gdzie rządzi konkurencja, ale także ci, którzy biegną co dzień od zajęcia do zajęcia, żeby utrzymać rodzinę, kompletnie się gubią, gdy raptem dostają w prezencie trochę więcej czasu niż potrzeba na codzienną gonitwę.

Już nie poleżysz

Badania pokazują, że Polacy należą do najciężej pracujących ludzi w Europie. Za PRL też pracowali ciężko. To nie do końca prawda, że „czy się stało, czy się leżało...”. Po godzinach brało się fuchy, dawało korepetycje, łapało się godziny zlecone, dyżury i co tam jeszcze. Ale nie było strachu o to, że może pomyślą, że za bardzo stoisz, za bardzo leżysz, nie wykazujesz się dostatecznie. Dlatego dziś siedzi się w pracy do upadłego, zawsze w gotowości i do dyspozycji. Żeby pracy nie stracić.

W PRL fajrant to był fajrant. Czas płynął powolutku. Jeśli się nawet jechało z zakładem pracy na grzyby, to zbierając je nikt na ogół nie myślał w popłochu, że marnuje czas, zamiast kreatywnie myśleć nad problemami weekendowo zawieszonymi do poniedziałku, wałkując histerycznie myśl: Czas to pieniądz, nie można go marnować.

Przychodziło się kiedyś do pracy, podpisywało listę, robiło porządek na biurku, była herbata, wyjście na papieroska i ploteczki. Nie oznaczało to lekceważenia pracy. Taki był po prostu styl, zamknięty w sztywne ramy widełek płacowych. Ten styl przetrwał, oczywiście, w wielu miejscach. Ale będzie się wykruszał. Szybki czas jest zaraźliwy – twierdzi norweski socjolog Steven Erikson, autor książki „Tyrania chwili”.

Polityka 27.2006 (2561) z dnia 08.07.2006; Społeczeństwo; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Wyspy nicnierobienia"
Reklama