Jacek Rostowski
23 sierpnia 2010

Minister finansów dla POLITYKI

Koniec romantyzmu, czas na pozytywizm

Jeśli więc słusznie wymaga się od obecnego rządu, aby wsparł podwyżkę podatku VAT reformami ograniczającymi wydatki, to tym bardziej należy krytykować Jarosława Kaczyńskiego i Zytę Gilowską za to, że obniżając podatki nie podjęli żadnych reform strukturalnych obniżających wydatki. Wprost przeciwnie – podwyższając tak znacząco wydatki zostawili Polsce bombę fiskalną z opóźnionym zapłonem. Bombę, której światowy kryzys gospodarczy nieomal nie zdetonował i którą przyszło obecnemu rządowi stopniowo rozbrajać.

Rząd Tuska przychodząc do władzy w połowie listopada 2007 r., ze względu na brak czasu mógł jedynie skromnie – o ok. 1 proc. – obniżyć wydatki na 2008 r. Jednakże już w 2009 r. znacząco obniżyliśmy wzrost wydatków, a później w nowelizacji budżetu zastosowaliśmy ostry pakiet oszczędnościowy opiewający na 30 mld zł brutto, czyli 2,5 proc. PKB. W ten sposób udało się przeprowadzić Polskę bezpiecznie przez kryzys gospodarczy i wyprzedzająco przygotować kraj na kryzys finansów publicznych, który w tym roku dotyka Europę, szczególnie Europę Południową.

Tak jak Margaret Thatcher nie mogła ustabilizować finansów publicznych w 1981 r. jedynie poprzez ograniczenie wydatków i musiała podwyższać podatki, tak i obecny polski rząd musi stosować wszechstronne rozwiązania. Jednak 1-proc. podwyżka VAT w Polsce przyniesie jedynie 5 mld zł rocznie wpływów do budżetu, co stanowi cztery i pół razy mniej od podatków wprowadzonych wówczas w Anglii. W porównaniu z ubytkiem 40 mld zł, wynikającym z obniżek podatków w Polsce w latach 2006–07, jest to suma ośmiokrotnie mniejsza. Co więcej, inaczej niż w przypadku polityki prowadzonej wówczas przez Thatcher, podwyżka ta jest mniejsza niż skutki już zaplanowanych oszczędności wynikających chociażby z wdrożenia tzw. reguły wydatkowej w ciągu następnych trzech lat (2011 r. – 2,8 mld zł, 2012 r. – 5,7 mld zł, 2013 r. – 8,8 mld zł). A przecież nie będą to jedyne oszczędności wprowadzone w tym czasie.

Filozofia średnich kroków

Prawdą jest, że rząd, który podwyższa podatki (choćby bardzo łagodnie), aby zabezpieczyć finanse publiczne, musi równolegle wprowadzać reformy strukturalne ograniczające koszty i usprawniające gospodarkę. Ale takie reformy nie muszą być wprowadzone jednym rewolucyjnym pakietem. Mogą być wdrażane stopniowo, tak jak to robiła Thatcher, np. pięć razy reformując prawo o związkach zawodowych.

Rząd Platformy Obywatelskiej i PSL od początku kadencji wprowadza takie reformy – stopniowo, systematycznie i stanowczo. W grudniu 2008 r. wprowadzenie emerytur pomostowych uzupełniło reformę emerytalną i dzięki temu obniżono ukryty dług publiczny o niebagatelną kwotę 350 mld zł, czyli o 27 proc. PKB! Skutki tej reformy w ciągu następnych kilku lat podwyższą przeciętny efektywny wiek emerytalny o 5 lat. Już dziś dzięki tej reformie następuje wzrost zatrudnienia – pomimo kryzysu.

W tym samym roku odrolnione zostały wszystkie grunty w miastach i zniesiony podatek Religi (co skutkowało obniżką cen polis ubezpieczeniowych od 5 do 10 proc.). Wprowadzono także pakiet na rzecz przedsiębiorczości, w którym nastąpiło: • podwyższenie progu dla pełnej księgowości o połowę (z 800 tys. euro do 1,2 mln euro); • trzykrotne podwyższenie limitu pozwalającego na zwolnienie małego przedsiębiorcy z VAT (z 10 tys. euro do 30 tys. euro – w ciągu dwóch lat); • trzykrotne skrócenie terminu zwrotu VAT, ze 180 dni do 60 dni; • pięciokrotne zmniejszenie minimalnego kapitału zakładowego dla spółek; i – co najważniejsze – wprowadzono zasadę zaufania do podatnika w postępowaniach skarbowych.

W 2009 r. na skutek kryzysu i częstego stosowania weta przez Lecha Kaczyńskiego udało się wprowadzić jedynie dwie istotne reformy strukturalne: nową ustawę o finansach publicznych, która zainicjowała czteroletnie planowanie finansowe i likwiduje gospodarstwa pomocnicze i zakłady budżetowe. Doprowadzi to do ograniczenia zatrudnienia w sektorze publicznym i wymusi outsourcing wielu usług. Wprowadzono też nową formę tzw. okazjonalnego najmu, która ułatwiając eksmisje, zwiększy mobilność młodych Polaków na rynku pracy.

Kupić czas

Jednak już w 2010 r. uchwalono pakiet sześciu ustaw wprowadzający większą konkurencję do nauki polskiej. Lekarzy i prawników objęto wymogiem stosowania kas fiskalnych od przyszłego roku. Na jesieni zostaną przyjęte: tzw. dyscyplinująca reguła wydatkowa ograniczająca realny wzrost wydatków niesztywnych budżetu państwa do 1 proc. rocznie; pakiet ustaw reformujący szkolnictwo wyższe na tych samych zasadach co naukę; drugi pakiet deregulujący działalność gospodarczą. Co więcej, w tym i w przyszłym roku reformom zawetowanym przez Lecha Kaczyńskiego ponownie zostanie nadany bieg ustawodawczy. Dotyczy to służby zdrowia i reformy rent. W planach na 2011 r. jest reforma emerytur mundurowych i uelastycznienie wydatków na wojsko. Wszystkie te reformy będą skutkowały obniżeniem wydatków publicznych i przyspieszeniem wzrostu gospodarczego dopiero po kilku latach. Dlatego, aby kupić ten czas, konieczne jest znaczne przyspieszenie prywatyzacji oraz wprowadzenie ograniczonej w czasie podwyżki VAT.

Są czasy wymagające romantycznych zrywów powstańczych czy też wielkich strukturalnych reform, które jednym cięciem zmieniają ustroje. Są czasy wymagające rozważnych i stopniowych zmian, które zapewnią dalszy rozwój, stabilność i przewidywalność. Gdyby w nieodpowiednim momencie i w nieodpowiednich warunkach rozważne zmiany zastąpił romantyczny zryw reformatorski, populistyczni następcy reformatorskiego rządu mieliby łatwą drogę nie tylko do zmarnowania ich dorobku, ale także dorobku całego dwudziestolecia.

Polityka on Facebook

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną