Joanna Podgórska
1 lutego 2010

Praca w kilku zawodach

Wielozawodowcy

Przedsiębiorstwo z pasji

Andrzej Lesiewski już od pewnego czasu przestał odróżniać, kiedy pracuje, a kiedy nie. Do mailowej wizytówki dołącza siedem czy osiem (sam już dokładnie nie pamięta) adresów stron internetowych; każdy związany z innym typem działalności. Mają jednak wspólny mianownik – narty. – Robię absolutnie wszystko, co można robić w tej branży – mówi.

Zaczynał jako instruktor w szkole narciarskiej swojego ojca. Jako najmłodszy w Polsce zdobył międzynarodowy certyfikat zawodowego instruktora narciarstwa, a w 1999 r. wygrał mistrzostwa Polski instruktorów. Przez kolejne lata zajmował się głównie uczeniem. Aż do maja 2006 r., gdy miał wypadek na kajcie (od ang. kitesurfing –pływanie na desce surfingowej z latawcem).

Pękła mi błona w uchu i lekarz na trzy miesiące zabronił mi wchodzić do wody. Pomyślałem: co ja będę robił przez całe lato? I pojechałem do Nowej Zelandii na narty – wspomina. Tam zaczął pracować przy organizacji narciarskich eventów i imprez outdoorowych. To była świetna praktyka. Po powrocie ją wykorzystał i zajął się organizowaniem imprez freestylowych, bo była to w Polsce wtedy ziemia dziewicza. Dziś ma ich na koncie blisko setkę, w tym największy freestylowy event w historii Polski. – To było wyzwanie. Budowaliśmy rusztowanie 10 m wysokości i 30 m długości. W takim ekstremalnym sporcie może się zdarzyć wszystko. Najmniejszy kąt odchylenia ma znaczenie. Robiłem setki symulacji na komputerze i zagrało – opowiada. – 10 tys. ludzi to oglądało.

Kolejne adresy na wizytówce Andrzeja to dystrybucja sprzętu jednej z marek, sklep internetowy ze sprzętem różnych firm, organizowanie białych szkół, wyjazdów narciarskich, zawodów, Polskie Stowarzyszenie Freestylingu, które założył, a ostatnio także firma PR, która zajmuje się promocją marek związanych ze sportami zimowymi. Kiedy przestał się wyrabiać, zatrudnił pracownika. W pisaniu materiałów promocyjnych pomaga mu żona.

– Na początku to była zabawa, można powiedzieć freestyle, ale kiedy założyłem firmę, zaczęła się papierologia, ZUS, rozliczenia, księgowość, negocjacje ze sponsorami, załatwianie, zgrywanie terminów – opowiada. – Teraz więcej czasu spędzam przed komputerem niż na śniegu. Ale dzięki temu wiem, że narty mi nie obrzydną. Kiedyś szkolił przez 200 dni w roku po 10 godzin. Każda następna lekcja była zmorą. Teraz szkoli dwa tygodnie w roku i z radością odkrywa na nowo to, od czego się zaczęło.

Marta, żona Andrzeja, nie narzeka. Fakt, praca pochłania spory kawałek życia, ale gdy jest przyjemnością, nie ma potrzeby, by ją ściśle odgraniczać. – Wszystko jest do pogodzenia, gdy się robi, co się lubi – mówi. – W dodatku Andrzej pracuje głównie w domu, więc nie mogę narzekać, że go nie ma. To raczej mnie nie ma, bo teraz pracuję po bożemu w korporacji, ale jeszcze nie tak dawno miałam podobny styl pracy. I, mówiąc szczerze, trochę do tego tęsknię.

Emocjonalny rollercoaster

Marcin, mąż Ani, po stronie kosztów wymienia zarżnięte życie towarzyskie. Żeby poprowadzić poranną audycję w Zetce, Ania musi iść spać najpóźniej o 21.30. Na weekendy też już od dawna nigdzie nie jeżdżą, bo zespół spotyka się w Warszawie na próbach i w komplecie nocuje u nich. – Raz zostaliśmy na weekend sami i to był szok – wspomina. – Czuliśmy się jak małżeństwo, które wysłało dzieci w świat i przeżywa syndrom opuszczonego gniazda.

Z drugiej strony praca w kilku zawodach sprawia, że tematy do rozmów nigdy się nie kończą, nie sposób się nudzić, stale coś się dzieje. – To taki emocjonalny rollercoaster – mówi Marcin. – Ale mnie to odpowiada. Albo się lubi, jak w życiu buzuje, albo nie. Ja lubię.

Według prof. Ireny Kotowskiej zarabianie na własnych pasjach jest jedną z najlepszych rzeczy, jaka może się człowiekowi w życiu przytrafić. – To jest ciekawe, ale wcale niełatwe – dodaje profesor Kotowska. Bo wielozawodowość, najwyższa forma elastyczności na rynku pracy, może przynieść sukces tylko tym najbardziej mobilnym i najlepiej zorganizowanym; wymaga umiejętności świetnego zarządzania czasem.

 

monety euro
Polityka on Facebook
Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»