Do banku HSBC, który przeprowadzi przetarg, zgłaszają się licznie fundusze inwestycyjne private equity, które szukają atrakcyjnych okazji. Kupno Wedla bezsprzecznie do nich należy. To najsilniejsza marka czekolady w Polsce. Z tego też powodu bardzo chciałby ją kupić Jan Kolański, prezes Jutrzenki. W przeciwieństwie do funduszy nie po to, żeby za kilka lat sprzedać ją po jeszcze wyższej cenie, ale żeby stała się perłą w koronie jego słodkiego imperium. Kolański, choć zaczynał swój biznes w 1994 r. od handlu ziołami i przyprawami (jest twórcą Ziołopeksu), przez ostatnie lata wyspecjalizował się w produkcji słodyczy. Mierzy wysoko. Chciałby połknąć Wedla, który jest znacznie większy od jego firmy (Jutrzenka jest warta około 600 mln zł). Żeby stało się to możliwe, musi stworzyć konsorcjum z bankami lub silnym funduszem inwestycyjnym.
Podobno wśród starających się jest także Maspex, polski koncern spożywczy z Wadowic. Stać by go było na taki wydatek. Oznaczałby on jednak podjęcie zupełnie nowego wyzwania. Na razie w branży słodyczy Maspex jest nieobecny. Wybór kupca ma nastąpić już w czerwcu.
Pieniądze ze sprzedaży Wedla zgarnie globalny koncern spożywczy Kraft Foods, obecny w 150 krajach świata. Kiedy w 1991 r. Wedla prywatyzowało polskie państwo, za 40 proc. udziałów wzięło 25 mln dol. Walory spółki – jako jednej z pierwszych – zostały upublicznione i prywatyzacja ta przez kilka lat uchodziła za wzorcową. Mimo pięciokrotnie wyższej ceny Kraft nie pozbywałby się Wedla, gdyby nie zmusiła go do tego Komisja Europejska zaalarmowana przez nasz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.