Argo ***
Konstantego Ciciszwilego pamiętają warszawiacy w wieku średniozaawansowanym. Jego spektakle teatralne, a zwłaszcza telewizyjne programy rozrywkowe, cieszyły się wielkim wzięciem u publiczności.
Dziś Ciciszwili (wraz z żona Anną) prowadzi niewielką galerię na warszawskiej Starówce. Można tam znaleźć rosyjską porcelanę i gruzińską sztukę. W tym tzw. Czekanki wybijane młoteczkiem w blasze miedzianej przez mistrza Konstantego. Obok, w maleńkiej salce, mieści się maleńka restauracyjka, której nazwa mówi o tym co nas czeka na stole. To oczywiście lokal gruziński. Jedyną „wadą” tego miejsca jest to, że naraz zmieści się tu zaledwie kilkanaście osób. Stoją bowiem obok siebie tylko cztery stoliki. Ale dzięki temu właściciele Argo mogą okazać zainteresowanie każdemu gościowi. A tym, którzy po raz pierwszy stykają się z kuchnią z Kaukazu udzielają ważnych instrukcji: pierogi Chinkami faszerowane mięsem z przyprawami i wypełnione bulionem należy jeść przy pomocy rąk i najpierw wyssać cały płyn, również rękami należy łamać chaczapuri (12 – 15 zł )czyli placki z serem pieczone w piecu lub smażone na patelni ( w zależności od regionu z którego pochodzą). Zupę harczo (10 zł) można jeść łyżką ale należy uważać bo po pierwsze bardzo gorąca, a po drugie niezwykle pikantna i ziołowa. Wszelkie ostrości łagodzić można lemoniadą kazbegi, w tym np. zieloną estragonową wyróżniającą się też wspaniałym zapachem.
Są także szaszłyki ale z ich spróbowaniem czekamy aż do końca lutego, kiedy pojawi się w Argo baranina. Nie tylko mięsa jagnięcego tu brakuje. Nie ma też (podobno chwilowo, bo koncesja kosztuje… wiele czasu i zachodu) wina.
Tel. (22) 635 06 03

