Boscaiola ***
Solec od pewnego czasu stał się zagłębiem kulturalnym i kulinarnym. Nas interesuje przede wszystkim ta druga kategoria. Lokali i lokalików jest tu naprawdę mnóstwo. A niektóre są godne polecenia i – co za tym idzie – częstego odwiedzania. Takim miejscem jest istniejące od pół roku bistro Boscaiola.
Ta dwuznaczna nazwa, inaczej brzmi bowiem w polskim uchu, a co innego znaczy dla Włocha, przywodząca na mysl leśne jagody, ale także i... drwali, jest absolutnie uzasadniona, co widać w karcie dań. Włoski kucharz - młody, ale bardzo utalentowany, poleca świetne warzywa z grilla z wędzonym serem (27 zł), talerz serów i wędlin (28 zł) o wspaniałym smaku i boskim aromacie (a uzupełnioną domowymi sosami) lub klasykę kuchni Italii, czyli bruschettę z pomidorami (16 zł).
Zup niewiele, bo tylko dwie, ale za to jakie! Mnie najbardziej przypadła do gustu borowikowa z krewetkami (18 zł), co dla nadwiślańskiego smakosza może stanowić pewne zaskoczenie. Ale radosne.
Z kilku past wyróżniam ravioli z serem ricotta i szpinakiem (30 zł), choć są w karcie i tagliatelle, i penne, i spaghetti z różnistymi dodatkami, ale te małe pierożki wpadły mi w oko i do gardła z wielka frajdą.
Nie wiem jak smakują liczne dania główne, ponieważ zjadłem befsztyk z kością, czyli fiorentinę. A to wyczyn nie lada, bo porcja waży równo 50 dag plus kartofelki zasmażane, rucola, pomidorki i inne dodatki. Po takim daniu można tylko udać się na sjestę.
To nie jest moja ostatnia wizyta w tym maleńkim (6 stolików) lokalu mieszczącym się w gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej (od strony Wisły), więc będę miał okazję do przetestowania pozostałych punktów świetnie skomponowanego menu.

