Piotr Adamczewski
9 marca 2011

Joseph's Wine&Food *****

Adres: Warszawa, ul. Duchnicka 3

Joseph Seeletso to Botswańczyk z urodzenia, a Polak z wyboru. Urodził się Botswanie. Tam dorastał i zaczął karierę zawodową jako… bankowiec. Szybko jednak zmienił zawód, odbył stosowne studia i rozpoczął pracę jako kucharz. Najpierw w londyńskich wytwornych i znanych hotelach i ich restauracjach, gdzie wygrywał w wielu kulinarnych konkursach.

W 1998 roku przyjeżdża do Polski. Ląduje w Krakowie, bo tam mieszka jego żona. Pracuje a potem szefuje kilku krakowskim lokalom. Wszystkie szybko zyskują popularność, bo kuchnia Josepha jest oryginalna i niezwykle smaczna.

W 2002 roku rusza z Krakowa w świat. Najpierw do Botswany gdzie szefuje w najbardziej znanym lokalu, potem do Japonii i USA. Po drodze zawadził też o RPA gdzie zaraził się miłością do wina. Swoją wiedzę winiarską pogłębia także podczas pobytu na Florydzie.

W 2006 roku wraca do Polski gdzie ląduje jako szef kuchni w Centrum Wina przy ul. Puławskiej w Warszawie. Ten mały lokal mieszczący się w wielkim sklepie z winami szybko zyskuje świetną reputację. Aby tam zjeść kolację trzeba znacznie wcześniej rezerwować stolik.

Od kilku miesięcy Joseph jest współwłaścicielem i – co oczywiste - szefem kuchni eleganckiego baru winnego i ekskluzywnego sklepu winiarskiego. Lokal mieści się w lofcie przy ulicy Duchnickiej (w pobliżu Powązek). Nowoczesny (ale bez zadęcia) wystrój, świetnie wyszkolona i sympatyczna załoga to tylko część zalet baru i sklepu. Jego wielką zaletą jest świetne zaopatrzenie części sklepowej w wina niemal z całego świata. I to wcale nie w astronomicznych cenach, co w Warszawie jest rzadkością. No i dania według przepisów szefa czyli Jospha Seeletso. Zanim jednak Państwo zaprosicie gości do „Józka” (tak mówią o nim przyjaciele i znajomi) zajrzyjcie do portfela lub na konto. Kolację dla dwóch trzech osób wytrzyma portfel średnio zamożny. Ale gdybyście zechcieli przyjąć tan całą rodzinę lub większą grupę przyjaciół, to najpierw należy poszukać sponsora. Choć prawdę powiedziawszy warto nawet nadwerężyć domowy budżet by zjeść np. tatara z tuńczyka (21 zł) czy wątróbki ze świeżymi figami (21 zł) albo wielką krewetkę z musem z porów (45 zł). To były zaledwie przekąski. Radzę też zamówić cappuccino dnia – pod którą to nazwą kryje się mała filiżaneczka zupy pomidorowo-pomarańczowej z dużą kroplą bitej śmietany (11 zł). Cappuccino może mieć i inne smaki. Wszystko zależy od fantazji szefa kuchni.

Z dań głównych absolutnie godne są polecenia: red snapper (czyli lucjan czerwony – ryba z ciepłych mórz) (67 zł), gicz jagnięca z selerem (67 zł) oraz gołąb na plastrze ziemniaka w sosie czosnkowym (45 zł).

Wina są w wielkim wyborze, co czasem utrudnia podjęcie decyzji. Polecał bym to, które sam najbardziej lubię: primitivo z winnicy Tormaresca w Salento (78 zł na półce w sklepie, plus 15 zł tzw. korkowego czyli narzut restauracji). Odpowiednie zarówno do jagnięciny, jak i gołębia czy wątróbek. Amatora ryby obciążyliśmy obowiązkami kierowcy więc wina nie dostał.

Desery u „Józka” bywają tyleż szokujące, ile wspaniałe w smaku. Oto suflet z gorzkiej czekolady połączony jest z odrobiną czosnku i nieco większą szczyptą chili (21 zł). Nugat lodowy zaś zmieszany jest ze sporą grudą pleśniowego ostrego sera (21 zł). I tylko pannacotta (21 zł) ma tradycyjny smak i skład.
Wielką zaletą restauracji Josepha są niewielkie porcje. Są wystarczające by po trzydaniowym obiedzie człowiek czuł się całkowicie najedzony lecz nie jest - mówiąc wulgarnie – obżarty. Lepiej przecież zjeść kilka dań i lekko wstawać od stołu, niż po jednym lub dwóch wytaczać się z lokalu z uczuciem wyraźnego przesytu czyli wstrętu do wspomnień z tylko co zakończonej uczty.

Tel. 22 320 29 89, www.josephwinebar.pl

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną