Piotr Adamczewski
29 czerwca 2011

Wesoła Oberża ***

Gzowo 25C koło Pułtuska

Między Serockiem a Pułtuskiem, we wsi Gzowo, tuż przy szosie stoją dwie koszmarne plastikowe figury kucharzy. Zapraszają one do restauracji Wesoła Oberża. A przynajmniej winny zapraszać. Nas zaś odstraszały swym brzydactwem. Wydawało nam się, że takie potworki stojące przed bramą sygnalizują, że i wewnątrz nic dobrego nas nie spotka.

Po kilku jednak opowieściach znajomych, którzy odważyli się przekroczyć bramę strzeżoną przez owych cerberów i wyjechali z Oberży nie tylko weseli, ale i najedzeni, a w dodatku długo rozpamiętywali smak tamtejszych potraw, zdobyliśmy się na odwagę i też wjechaliśmy do srodka.

Co prawda było to w sobotę, a wewnątrz lokalu przygotowywano stoły na kolejne wesele (ale małe, jak zapewniał nas właściciel Oberży, bo tylko na 90 osób), lecz stoły na dwóch tarasach mogły pomieścić kilkudziesięciu dodatkowych gości. Usiedliśmy więc na zewnątrz mimo niesprzyjającej aury.

Kelnerzy, także już będący myślami na wieczornej uroczystości, trochę mylili, a trochę zapominali o złożonych zamówieniach, ale ich wpadki wynagradzał sympatyczny szef troszczący się o wszystkich gości i bawiący nas dowcipną rozmową. Głównym tematem był oczywiście gaz łupkowy, który rzekomo zalega pod piaskami nadnarwiańskich okolic w gminach Somianka, Pokrzywnica i Zatory. Jeśli Kanadyjczycy dowiercą się do gazu i rozpoczną eksploatację, to (oczywiście po zgarnięciu sowitego odszkodowania) trzeba będzie uciekać ze skraju Puszczy Białej i szukać nowego miejsca na ziemi. Ale przypomniała nam się historia polskiej ropy w Karlinie i spokojnie zabraliśmy się do studiowania menu.

Wiedzieliśmy, że w kuchni pod kierunkiem Damiana Jędrzejczyka (dawniej U Kucharzy) pracują wspaniałe kucharki z nieistniejącego już słynnego lokalu Pod Złotym Linem w Wierzbicy, to oczywiście zamawialiśmy przede wszystkim ryby. Na przekąskę były śledzie w trzech smakach na faszerowanym szczupaku (15 zł). Okazało się to daniem tyleż oryginalnym, co wspaniałym. Niezłe były także ruskie pierogi ze świeżą i zimną śmietaną (15 zł).

Złego słowa nie można powiedzieć także o zupach. Rosół z kołdunami (11 zł) był aromatyczny, gorący, tłusty umiarkowanie jak trzeba i zawierał prawdziwe miniaturowe kołduny z doskonałego, delikatnego, a nie pękającego ciasta z smacznym farszem. Podobną opinię mamy o barszczu z pierogiem (8 zł). Najważniejszą jego zaletą był niewątpliwy fakt domowej roboty, a nie wspierania się wyrobami firm spożywczych, sprzedawanymi w torebkach.

Z dań drugich ewidentnym szlagierem były mazurskie okonki w sosie koperkowym (35 zł). Usmażone na chrupko (co pozwalało schrupać także ości) i polane pysznym pachnącym sosem zadowoliły wszystkich biesiadników, którzy dorwali się choć do jednej rybki. Było to tym łatwiejsze, że porcja nie była skąpa.

Na drugim miejscu ustawilibyśmy sandacza w sosie rakowym (42 zł), w którym obficie występowały rakowe szyjki, będące polskim delikatesem. Prosty sandacz smażony na maśle (35 zł) musi cieszyć się zaledwie trzecim miejscem, i to dzielonym z kotletem schabowym Wesoła Oberża (28 zł), przyrządzonym z kostką i zwiniętym w rulon, wewnątrz którego był żółty ser i słodka papryczka.

O deserach nie wypowiadamy się, bo zabrakło nam na nie sił. Dania bowiem były nie tylko bardzo smaczne, ale i obfite.

Odwiedzimy jednak „Wesołą Oberżę” zapewne jeszcze nie raz, więc dodamy wówczas słodki suplement. Wtedy też opiszemy tutejsze wyroby wędliniarskie. Można bowiem wyjechać z Gzowa z torba pełną zakupów takich jak szynka, wędzona polędwica czy różnego rodzaju kiełbasy.

***

Tel. (+23) 692 10 23, www.wesolaoberza.pl

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną