Edyta Gietka
27 stycznia 2010

Jak opowiedzieć Auschwitz

Głosy

Kroki. Jeśli jesteś gimnazjalistą ze szkolnej wycieczki, głos w słuchawce irytuje cię jako dyscyplinujący. Czujesz się uziemiony, bo musisz milczeć. Przestawiasz kanały w elektronicznym gadżecie i bawi cię, że łapiesz głosy w obcych językach, należące do przewodników obsługujących zagranicznych turystów. Ale nikt nie upomina się o twoje skupienie. W Auschwitz minęły czasy pedagogicznego kiwania palcem. Emocje są twoją prywatną sprawą.

Pierwszy kadr w twoim komórkowym aparacie to brama z cynicznym logo zagłady (tymczasowo kopia). Na parapecie baraku obok bramy z logo siada kot. Oswojony, choć nie ma imienia. Nie boi się twoich kroków, polskich, żydowskich, brytyjskich, niemieckich, z całego świata. 2009 r. był rekordowy – 1,3 mln tych, którzy postawili tu kroki.

 

Lekcja. Na 65 rocznicę wyzwolenia obozu (27 stycznia) posiadacze głosów (przewodników jest 240) dostali identyfikatory z nowym symbolem Auschwitz – są nim tylko oczy. Stary symbol – trójkąt więźniarski na tle drutu i pasiaka – był konfliktowy, bo nie miał żółtej gwiazdy i przywłaszczał cierpienie głównie Polakom.

Przyjeżdżasz tu na ogół jedyny raz w życiu. To duża odpowiedzialność dla głosów – opowiedzieć ci obóz tak, żebyś go nigdy nie zapomniał.

W Auschwitz trwa wymiana pokoleń. 90 proc. zwiedzaczy to późne liceum. W tym wieku potrafisz siąść w porze lunchu pod krematorium i popić kanapkę coca-colą. Ze względu na twoją niepamięć wojny odbywają się liczne konferencje, na których eksperci od pamiętania wygłaszają referaty, jakimi symbolami do ciebie mówić.

Z referatów: Opowiadając o Auschwitz nie należy nadmiernie podkreślać jego wyjątkowości, gdyż może to prowadzić do błędnego przeświadczenia, że skoro był jedyny w swoim rodzaju, szanse na powtórzenie są nikłe. Wskazane jest, żeby głosy nie nosiły okularów; w tym miejscu ważne jest patrzenie w oczy.

Jeśli chodzi o twoje emocje, trwa dyskusja, jaką wybrać narrację, opowiadając o Auschwitz: stawiać na przeżywanie, gdyż jest znacznie trwalsze niż wiedza (narracja romantyczna), a może odwrotnie – odwoływać się do rozumu (narracja pozytywistyczna).

W zadaniu klasowym z cyklu: Twoje wrażenie z wycieczki, piszesz, że najbardziej zapamiętałeś hałdę włosów. Włosy należą do tak zwanych obiektów ruchomych.

 

Obiekty. Głos opowiada ci, że w gablocie jest 2 tys. kg włosów. Pod prysznicem z cyklonu B zmieniały nienaturalnie kolor w stalowosiny.

W kwestii włosów architekci ekspozycji prowadzą estetyczny dyskurs. Czy epatować ilością i – mimo insektów – konserwować kiście włosów za wszelką cenę? Czy może zostawić symboliczny warkoczyk i – czego domagają się niektóre środowiska żydowskie – udokumentować włosy i pochować je w ziemi? Żydzi mówią, że włosy są resztką człowieka, a co należy do człowieka, trzeba pogrzebać. Przecież grzebie się nawet skrawek skóry, która zostaje po obrzezaniu. Odbyło się specjalne posiedzenie Rady Etyki. Postanowiono jednak zostawić włosy, przynajmniej na jeszcze jedno pokolenie.

Reszta obiektów ruchomych już nie jest częścią człowieka. Buty – 80 tys. sztuk, walizy – 4 tys., okulary – 40 kg, garnki – 12 tys., 460 protez, 250 m dokumentów, w tym 48 tomów „Ksiąg zgonów”, puszki po cyklonie B – po 7 kg na 1500 Żydów.

Jeśli nie jesteś Żydem, przed gablotą z hałdą naczyń zauważasz, że garnki są tylko w trzech kolorach. Głos opowiada, że należały do koszernych rodzin wywożonych z getta, które przygotowywały się do rozpoczęcia życia w nowym miejscu. A co koszerna mama pakuje, jeśli ma pięcioro dzieci? Czerwony garnek jest do mięsa, biały do wody, a niebieski do produktów z nabiału.

Jeśli nie masz 14 lat, głos omija blok z rzeczami. Ale jesteś już na tyle duży, że możesz zobaczyć saunę, gdzie rozbierano, myto i golono. Idziesz po szklanej podłodze, słuchając głosu: Stąpamy po szkle przez szacunek dla ofiar, w beton pod szkłem wsiąkły łzy i krew. W zamyśle architekta droga po szkle symbolizuje dystans i bliskość; to, że dziś poruszamy się na zupełnie innej płaszczyźnie, nie tracąc z oczu tamtego świata. Szkło to też symbol kruchości życia. Szkło pod stopami zapamiętasz też jako drogę skupienia – śliskość powoduje, że idziesz ostrożnie.

Jeśli jesteś z Węgier, blok poświęcony zagładzie twoich Żydów oglądasz w przyćmionym świetle. Dźwięk przypominający bicie ludzkiego serca to obecnie światowy standard multimedialny w muzeach zagłady. Jeśli przyjechałeś z Francji, w swoim bloku słyszysz pociąg, który zatrzymuje się z piskiem na rampie. Wśród francuskich architektów ekspozycji trwa dyskusja, czy efekty specjalne, komputerowo pomagające wzruszeniu, nie są nietaktem w Auschwitz.

Jeśli nie jesteś Niemcem, w komorze gazowej zawsze zadajesz pytanie: Jak zachowują się tu Niemcy?

Tury. Więc jeśli jesteś Niemcem…

Twoje szkolne podręczniki do historii o Auschwitz są pod specjalnym nadzorem. Znajdują się w nich tak zwane polecenia dyskusyjne. Na przykład: Śmierć w komorze gazowej trwała od 3 do 15 min. Spróbujcie w klasie milczeć 3 minuty. Jesteś najbardziej oczytanym zwiedzającym. Do obozu jedziesz na tak zwany tur studyjny. W przeciwieństwie do Żydów twoi dziadkowie nie katowali cię martyrologicznymi wspomnieniami. Zdarza się, najczęściej przy rampie w Birkenau, że zdejmujesz słuchawki i krzyczysz na rodziców. Ale oni chcieli ci to powiedzieć, zanim umrą, że twoja świętej pamięci ukochana babcia była jedną z 80 tys. osób z obsługi SS. Czasem teatralnie podchodzisz do polskiego przewodnika i pytasz: Czy pani TERAZ poda mi rękę?

Nie lubisz scenicznych epitetów, używanych przez oprowadzające cię głosy. Twój techniczny pedantyzm pytań głosy tłumaczą psychiczną ucieczką. Można cię porównać do kogoś, kto irracjonalnie śmieje się w sytuacji ekstremalnej. Tak zachowywali się niektórzy więźniowie przed ścianą śmierci. Z niemiecką precyzją pytasz o konkrety, nazwiska, daty, dobowe wydajności krematoriów, o załogę SS, kim byli, gdzie mieszkali, sami czy z żonami i dziećmi? Dlaczego w wieżach wartowniczych SS nie ma okien? O obcięte włosy kobiet, z których produkowano twarde tkaniny, usztywniające mundury SS. Co z ludźmi, którzy to nosili? Przecież mogli się zatruć? Ktoś ich uprzedzał?

Jesteś dociekliwy. Dlaczego nie ma niemieckich napisów przy eksponatach? Skoro są po polsku, angielsku, hebrajsku? Głos ci odpowiada, że jesteś w komfortowej sytuacji. Wszystkie dokumenty w gablotach możesz przeczytać w swoim języku.

Badacze historii ankietują cię: Twoja wizyta w Auschwitz była wyzwalaczem wstydu czy nie? Skalę wstydu zbadano w procentach. Wbrew rozpowszechnionym opiniom, że „efektem ubocznym o znamionach katharsis jest wizyta w KL”, wstyd wyzwala się tylko u ok. 30 proc. respondentów.

Jeśli jesteś

...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną