Tomasz Walat
15 stycznia 2010

Szwecja: podróże tropem kryminałów

Turystyka kryminalna

Spór o majątek Larssona pokazuje, zgodnie zresztą z poglądami autora, że Szwecja nie jest w pełni krajem równouprawnienia kobiet. Aczkolwiek większość państw, z Polską włącznie, też nie uznaje ustawowego prawa konkubentów do dziedziczenia po partnerze (bez testamentu), to jednak powszechność takich związków (w Szwecji co trzecia para) sprawia, że próbuje się zmienić przepisy.

We Francji do uznania praw spadkowych wystarczą zeznania świadków, że konkubenci żyli ze sobą w trwałym związku, co w przypadku Evy Gabrielsson było oczywiste. Szwedzkie prawo jest niesłychanie formalne i odwołuje się prawie wyłącznie do litery. Josefin Brink, lewicowa deputowana do parlamentu, która też żyje w konkubinacie i nie spisała dotychczas testamentu, mówi, że jest ono niesprawiedliwe i bezlitosne w stosunku do takich par, często nieświadomych, że nie przysługują im te same przywileje jak zarejestrowanym małżeństwom. Feministki i lewica podjęły działania zmierzające do zmiany przepisów zgodnie z duchem nie tylko prawa, ale czasów. Być może pojawi się wkrótce lex Larsson.

Turystyka z wabikiem

Obraz Szwecji w powieściach Larssona jest odmienny od tego, jaki utrwalił się poza jej granicami. Oskarża on państwo szwedzkie o różne grzechy: arogancję władzy i nieliczenie się z ludźmi, demoralizację demokratycznie wybieranych przywódców, ukrytą korupcję, handel bronią, gwałt na kobietach i nieczyste interesy szwedzkiego biznesu. Typowa krytyka ze strony skrajnej komunistycznej lewicy, z którą Larsson od dzieciństwa był związany. Wszystko się oczywiście może zdarzyć, ale Szwecja taka nie jest. Pokazują to międzynarodowe badania porównawcze robione przecież przez ludzi obiektywnych, niemających zresztą żadnego interesu w promowaniu tego czy innego kraju. We wszystkich międzynarodowych rankingach Szwecja plasuje się zawsze w czołówce.

Wiedzą o tym także turyści zwabieni do Szwecji książkami Larssona. To fikcja, odpowiadają na pytania dziennikarzy, czy nie przeszkadza im czarny piar  Larssona. A zręczna fikcja, podobnie jak zbrodnia, sprzedaje się dzisiaj dobrze, przysparzając zysków nie tylko przemysłowi rozrywkowemu. Peter Aronsson, profesor kultury materialnej z Uniwersytetu w Linkoepingu w środkowej Szwecji, pisze o nowej fali w turystyce stymulowanej literaturą i filmem. Szwecja płynie na tej fali. Nie tylko Blumkvist i Salander ściągają turystów do Szwecji. Także poprzedniczka gniewnej hakerki Pippi Langstrumpf, chociaż na tle Salander wygląda jak grzeczna dziewczynka, skutecznie zachęca do odwiedzania miejsc związanych z jej przygodami.

W minionym roku do portu Ystad zawitało o 30 proc. więcej brytyjskich turystów. Wszystko za sprawą stacji BBC, która nakręciła tu swoją wersję powieści innego popularnego na świecie szwedzkiego autora Henninga Mankella o pracy komisarza policji Kurta Wallandera. Tego lata ukazała się „absolutnie ostatnia”, jak zapewnia Mankell, książka o Wallanderze („Niespokojny człowiek”). Władze Ystad błagają pisarza, żeby kontynuował serię.

Pojawiło się nowe pokolenie autorów kryminalno-obyczajowych powieści, które też przyczynią się do wzrostu zainteresowania Szwecją na świecie. Trzydziestolatka Camilla Laeckberg, której pierwsza książka („Księżniczka z lodu”, nagroda w 2008 r. za najlepszy na świecie kryminał) wyszła w czerwcu w Polsce, znana jest już w 20 krajach. Podobnie jak Fjallbacka, jej rodzinna miejscowość na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Tamtejsza policja nie może sobie poradzić z napływem fanów Camilli, których nazywa kryminalnymi turystami.

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną