O potopie za wodą
Rozmowa z Peterem Johnssonem, szwedzkim dziennikarzem i historykiem, autorem książki „Polska i historia”
Tadeusz Późniak/Polityka

Jagienka Wilczak: – Czy Szwedzi interesują się historią, a już zwłaszcza historią Polski?

Peter Johnsson: – Od mniej więcej 20 lat widzę prawdziwą eksplozję publikacji historycznych. Ale jeśli chodzi o historię Polski, to moja książka jest pierwszą od prawie stu lat. Odkryłem to ze zdumieniem, gdy przygotowywałem się do pracy: jedyna, wydana w 1918 r., książka zawiera głównie teksty znanych polskich historyków, przetłumaczone na szwedzki, z wprowadzającym tekstem szwedzkiego historyka. I od tamtej pory cisza. Nie ma książek dotyczących II wojny światowej, Katynia. Mimo że na przykład literatura polska jest bardzo znana, zwłaszcza współczesna.

Można to rozsądnie wytłumaczyć?

Pewnie tym, jak na Zachodzie, także w Szwecji, patrzono na historię tego regionu po II wojnie światowej. Cały blok socjalistyczny był wiązany z historią Rosji i ZSRR. Jeśli pisano o Polsce, to też wiążąc ją z historią bloku i traktując wspólnie z Czechosłowacją, Węgrami. Nawet gdy studiowałem na uniwersytecie historię, literatura, z jakiej korzystaliśmy, dotyczyła całej Europy Wschodniej. Polsce był tam poświęcony jeden rozdział, tylko tyle.

A przecież jesteśmy sąsiadami, choć nie mamy wspólnej granicy lądowej.

Wydało mi się ważne, że oba kraje były blisko siebie właściwie przez całą historię.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną