szukaj
Jak Turek z Ormianinem
Turcja i Armenia Od czasu czystek etnicznych w 1915 r. są śmiertelnymi wrogami, a Ormianie i Turcy chcą przekonać świat do własnej wizji dziejów.
Ormianie w imperium osmańskim
Polityka

Ormianie w imperium osmańskim

Ormianie już w VI w. p.n.e. stworzyli na Zakaukaziu swoje państwo. O panowanie nad Armenią rywalizowały wielkie mocarstwa starożytności: Persja, Macedonia Aleksandra Wielkiego, Rzym, Cesarstwo Bizantyjskie. Na przełomie IV i V w. n.e. Królestwo Armeńskie jako pierwsze oficjalnie przyjęło religię chrześcijańską. W XVI w. ziemie Ormian zostały podbite przez Turków i wcielone do imperium osmańskiego.

Kolejne okupacje i fale represji sprawiały, że tysiące Ormian opuszczały ojczyznę wybierając życie w diasporze. Niektórzy zamieszkali m.in. polsko-litewską Rzeczpospolitą. Większość jednak pozostała na miejscu i żyła jako chrześcijańscy poddani tureckiego sułtana. Korzystając ze stosunkowo tolerancyjnej polityki Turków wobec lojalnych mniejszości (system tzw. millet) przez cztery stulecia przedsiębiorczy Ormianie osiedlali się w miastach rozległego imperium, gdzie z sukcesem zajmowali się handlem, bankowością i usługami. Szybko osiągnęli status finansowej elity. Na wschodzie Turcji, na Wyżynie Armeńskiej, nadal stanowili względną większość, obok Turków, Kurdów, Czerkiesów.

Rosyjskie podboje

W XIX w. Rosja rozpoczęła podbój Zakaukazia, co wywołało długotrwały konflikt z Turcją. Część terenów ormiańskich z Erywaniem dostało się wówczas pod rosyjskie panowanie. Planując dalszą ekspansję, Rosjanie nie wahali się przed wykorzystywaniem haseł o wyzwoleniu chrześcijan spod islamskiego jarzma. Władze w Petersburgu podsycały wśród Ormian nacjonalistyczne i antytureckie nastroje. Także rządy Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji rywalizowały ze sobą o wpływy w słabnącym imperium osmańskim. Instrumentalnie traktowana kwestia ormiańska dawała mocarstwom pretekst do nacisków na sułtana. Z kolei Ormian łudzono obietnicą szerokiej autonomii, a nawet przyszłej suwerenności.

Władze Turcji coraz częściej traktowały więc Ormian jak piątą kolumnę. Skutkiem były zorganizowane przez państwo fale pogromów w latach 1895–1896 i w 1909 r. Z tureckich rąk zginęło wówczas nawet 200–300 tys. Ormian. W lutym 1914 r., z poparciem pozostałych mocarstw ententy, Rosja wymusiła na Turcji zawarcie porozumienia o międzynarodowym, w praktyce rosyjskim, nadzorze nad wprowadzaniem ormiańskiej autonomii. Umowa upokarzała Turków, niedziwne zatem, że stała się jednym z czynników pchających rząd w Stambule w objęcia państw centralnych, a jednocześnie przyczyniła się do dalszego wzrostu nastrojów antyormiańskich. Po wybuchu pierwszej wojny światowej w sierpniu 1914 r. Turcja rzeczywiście przystąpiła do walki u boku Niemiec i Austro-Węgier.

W ocenie tragedii, do której doszło na terenie Anatolii w 1915 r., kluczowe znaczenie ma spór o intencje, jakie przyświecały Turkom. Ormian siłą wówczas wywieziono na Pustynię Syryjską; wskutek czystek śmierć poniosło kilkaset tysięcy osób. Zdaniem strony ormiańskiej, podzielanym przez licznych badaczy, pod pozorem deportacji z premedytacją przeprowadzano zaplanowaną i starannie przygotowaną czystkę etniczną: eksterminację całego narodu w celu definitywnego rozwiązania problemu ormiańskiego. Jako dowód przytaczane są niedwuznaczne wypowiedzi młodotureckich przywódców, a także nieliczne ocalałe dokumenty. Podkreśla się, że Młodoturkom (nacjonalistycznemu ugrupowaniu rządzącemu wówczas Turcją) przyświecała idea stworzenia Wielkiego Turanu, czyli skupienia w jednym organizmie państwowym ziem zamieszkanych przez muzułmańską ludność o tureckich korzeniach etnicznych. Przeszkodą w realizacji zamierzenia byli przede wszystkim chrześcijańscy Ormianie odgradzający Turcję od terenów planowanej ekspansji, znajdujących się pod panowaniem rosyjskim.

Rachunki ofiar

O zbrodniczych intencjach miał świadczyć sam przebieg deportacji Ormian. Przypomina się, że już na początku 1915 r. rozbrojono ormiańskich rekrutów w wojsku; większość rozstrzelano lub zamęczono niewolniczą pracą. Następnie pozbawiano ludność ormiańską mienia, izolowano i uśmiercano przywódców lokalnych społeczności, oddzielano kobiety od mężczyzn. Pędzone w słonecznej spiekocie przez setki kilometrów kobiety, starców i dzieci pozbawiano wody i głodzono. Tysiące ograbionych, zbezczeszczonych i niepogrzebanych zwłok jeszcze przez długie miesiące zalegały główne trakty komunikacyjne.

W odpowiedzi na oskarżenia Turcy przypominają powody, które ich zmusiły do podjęcia decyzji o deportacjach. Jeszcze przed wybuchem wojny w armii rosyjskiej przystąpiono do formowania ormiańskich jednostek złożonych z uciekinierów z Turcji, a na teren Anatolii przerzucano dywersantów. Rosjanie mieli jakoby zamiar wywołania powstania jako wstęp do podboju całej Wyżyny Armeńskiej.

Aby uprzedzić rosyjskie działania, Turcja rozpoczęła ofensywę na Kaukazie. Ta jednak na przełomie 1914 i 1915 r. zakończyła się klęską. W pierwszych miesiącach 1915 r. Turcja stanęła zatem przed groźbą rosyjskiej inwazji na swoje terytorium, zamieszkane przez sprzyjających wrogom Ormian. Decyzja o deportacjach była przeto uzasadniona, a nawet konieczna: celem było wyłącznie oczyszczenie zaplecza. Do wypadków śmierci dochodziło jedynie na skutek zrozumiałych w warunkach wojennych trudności transportowych, aprowizacyjnych, incydentalnych nadużyć lokalnej administracji lub ataków rabunkowych band kurdyjskich koczowników.

Zasadnicza różnica zdań dotyczy także ustalenia liczby śmiertelnych ofiar. Szacunki ormiańskie mówią o co najmniej milionie osób zamordowanych, zmarłych z wycieńczenia, głodu i chorób (przed 1915 r. w Turcji mieszkało ok. 2 mln Ormian). Według Turków – przed wojną w ich państwie żyło jedynie około miliona Ormian. Przyznają natomiast, że część, nawet 200–300 tys., poniosła śmierć podczas deportacji. Przypominają też, że w ostatecznym bilansie krzywd należałoby uwzględnić przynajmniej tyle samo muzułmańskich ofiar okrutnego ormiańskiego odwetu podczas kilkakrotnego zajmowania części terytorium Turcji przez rosyjskie wojska w latach 1915–1917. Strona ormiańska była nie tylko ofiarą, ale i sprawcą, poza tym w dużej mierze sprowokowała nieszczęście, które na nią spadło.

Badacze byli i są skazani na szacunki. Jeszcze w 1916 r. słynny angielski historyk Arnold Toynbee, uznał, że bezpośrednio w wyniku deportacji zginęło ok. 600 tys. Ormian, jednak do tego należy dodać kolejne 600 tys. zamordowanych w egzekucjach i zmarłych na pustyni. Toynbee zakładał, że w Turcji mieszkało ok. 1,8 mln Ormian, przeżyło zatem 30 proc. Najnowsze badania uczonych amerykańskich, np. Richarda Harissiana, Charlesa Walkera, Justina McCarthy’ego (powszechnie uznawanego za turkofila), a nawet Turka Tanera Akcama szacują łączną liczbę ormiańskich ofiar tureckich działań w 1915 r. na 600–650 tys., a odsetek ocalonych na 40–45 proc.

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj