Caryca Dagmar Maria Fiodorowna
Była żoną i matką carów, krewną połowy monarchów Europy. Zmarła w rodzinnej Danii, ale w 2006 r. jej szczątki uroczyście przeniesiono do petersburskiego Soboru Pietropawłowskiego.

Urodziła się 26 listopada 1847 r. jako druga córka księcia Chrystiana z linii Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg i jego kuzynki Luizy z Hesji-Kassel. Miała cztery lata, gdy stało się jasne, że jej ojciec obejmie tron Danii po Fryderyku VII. Piętnaście, gdy jej siostra Aleksandra poślubiła księcia Walii, a brat objął tron Grecji. Szesnaście, gdy ich ojciec został królem jako Chrystian IX.

1 lutego 1864 r. wojska pruskie i austriackie przekroczyły granicę Danii, która w wyniku wojny utraciła Holsztyn i Szlezwik, co nie przeszkodziło carowi Aleksandrowi II poprosić o rękę Dagmar dla swego najstarszego syna Mikołaja. Młodzi natychmiast przypadli sobie do gustu, ale kilka miesięcy po zaręczynach Mikołaj zmarł. Car postanowił, że z uroczą duńską królewną ożeni się jego kolejny syn, Aleksander, zwany Saszą, a czasami przezywany wołem dla swej potężnej postury i niewielkiej lotności umysłu. Dagmar współczuto powszechnie, gdy wyjeżdżała do dalekiej Rosji, aby po stracie ukochanego poślubić jego mniej udanego brata.

Niepotrzebnie. Była szczęśliwa z tym zwalistym mrukiem, którego 28 października/9 listopada 1866 r. poślubiła, przyjąwszy wraz z prawosławiem imię Marii Fiodorowny. On ją uwielbiał i gotów był spełnić każde jej życzenie – do tego stopnia, że uchodził w rodzinie za pantoflarza. Palił stojąc w otwartym oknie, bo nie życzyła sobie dymu w pokojach. Podczas wizyty w Finlandii, gdy śpiewano hymn Wielkiego Księstwa Finlandii, zamiast „Boże, zachowaj cara”, niechętnie zdjął kapelusz – na żądanie swej skandynawskiej małżonki. A gdy się rozstawali – nie zawsze mógł jej towarzyszyć, gdy spędzała lato u rodziców w Danii – siedział ponury i milczący w prywatnych apartamentach i pisał do niej listy, uskarżając się na swą samotność w małżeńskim łożu. Nigdy nie zainteresował się żadną inną kobietą. I nigdy żony nie zdradził.

Inaczej niż jego własny ojciec. Gdy Dagmar przybyła do Rosji, Aleksander II właśnie rozpoczął wielki romans z młodziutką księżniczką Katarzyną Dołgoruką, którą poślubił zaraz po śmierci carycy latem 1880 r. Wkrótce potem zaczął dawać do zrozumienia, że chce zapewnić ich synowi – prawdziwemu Rosjaninowi, jak podkreślał ku irytacji urodzonego z Niemki Saszy – przyszłość godną carskiego syna. W zasadzie mógł zmienić porządek sukcesji. Od lat zresztą szeptano, że cara-reformatora nie zachwycała perspektywa objęcia tronu przez skrajnego konserwatystę Saszę, że o wiele lepiej rozumiał się on z kolejnym ze swych synów, ambitnym Włodzimierzem, którego energiczna żona Maria z Meklemburgii-Schwerinu prowadziła najwspanialszy salon w stolicy. 1–13 marca 1881 r. bomba ciśnięta przez Ignacego Hryniewieckiego zakończyła jednocześnie życie Aleksandra II, spekulacje co do osoby jego następcy i nadzieje na dalsze reformy.

Popularna i lubiana

Panowanie Aleksandra III rozpoczęło się od sądu i publicznej egzekucji zamachowców-carobójców. Później władza zaczęła ograniczać uprawnienia samorządów i niezawisłość sądów, zniosła autonomię uniwersytetów i uznała za szkodliwe kształcenie plebejuszy i kobiet, wznowiła urzędowe prześladowania Żydów, po raz pierwszy w historii carskiej Rosji niechęć władz odczuli też lojalni poddani niemieckiego pochodzenia. Zwielokrotniła wysiłki cenzura, policja, tajne służby i donosiciele. Wywrotowe organizacje zostały zgniecione. Inteligencja i mniejszości religijne i etniczne, których car postanowił trzymać krótko jako elementy niepewne – uciszone. Prości Rosjanie kochali Aleksandra III, atletycznie zbudowanego brodacza w prostym mundurze, wzorowego ojca rodziny, który nie tracąc czasu na zbyteczne refleksje, zaprowadził w państwie spokój – i konsekwentnie unikał wojen.

A Dagmar cieszyła się autentyczną popularnością. Rolę carycy, co do tego wszyscy byli zgodni, wypełniała znakomicie: działalność charytatywną prowadziła z właściwą sobie energią, funkcje reprezentacyjne pełniła z wdziękiem i majestatem. Zadbała, aby życie dworu nabrało blasku i znów wydawano wielkie bale, choć Aleksander III nie cierpiał takich imprez – ale kochał żonę, która uwielbiała tańczyć.

Kochał też ich dzieci, których w momencie wstąpienia na tron było czworo: Mikołaja zwanego Nicky, urodzonego w 1868 r., słabowitego Jerzego (ur. 1871), uderzająco podobną do matki Ksenię (ur. 1875) i rozpieszczanego beniaminka Michała (ur. 1879). W 1882 r. przyszło na świat najmłodsze z nich, Olga, której zawdzięczamy wspomnienia o Aleksandrze III, dla rozrywki dzieci zginającym podkowy – po upewnieniu się, że w pobliżu nie ma żony, która nie pochwalała takich popisów.

Dzień Dagmar rozpoczynał się od zjedzenia śniadania – zwykle jajek i chleba – razem z mężem, który wstawał wcześniej od niej, aby zrobiwszy sobie kawy zasiąść nad dokumentami; kończył się także u jego boku. Mogła cieszyć się zwykłym rodzinnym szczęściem, zmąconym jedynie przez świadomość, że choremu na gruźlicę Jerzemu nie zostało wiele życia (zmarł w 1899 r.). W państwie panował spokój – nawet w czasie głodu 1891 r. Europa wydawała się niemal posiadłością rodzinną. Bracia Dagmar zasiedli na tronach Danii i Grecji, siostra miała zostać królową Anglii. Siostra Aleksandra III poślubiła drugiego syna królowej Wiktorii, brat – jej wnuczkę, księżniczkę heską Elżbietę.

W młodszej siostrze Elżbiety, Alix (Alicji), zakochał się Mikołaj. Przez kilka lat przekonywał ją do przyjęcia prawosławia, zaś rodziców do zgody na niemiecką synową. Dagmar nienawidziła Niemców od czasów wojny o Szlezwik i Holsztyn, zaś Alix uważała za zamkniętą w sobie i skłonną do histerii, ale w końcu poparła Mikołaja i wyraziła radość, gdy młodzi zaręczyli się w kwietniu 1894 r.

Nieszczęśliwa i bezsilna

Pół roku później 49-letniego Aleksandra III zabiła niewydolność nerek, a na tron wstąpił jego najstarszy syn jako Mikołaj II. Ku rozczarowaniu ojca, nie odziedziczył on wysokiego wzrostu ani siły woli niezbędnej absolutnemu władcy imperium. Odziedziczył reakcyjne poglądy i skłonność do uległości wobec kobiety swego życia, którą poślubił jeszcze w okresie żałoby po ojcu.

Dagmar była zdruzgotana. Straciła kochanego i kochającego ją męża, a jej synowa, z którą od początku stosunki układały się źle, błyskawicznie uzyskała dominujący wpływ na Mikołaja – ze wszech miar szkodliwy, biorąc pod uwagę całkowicie mylne wyobrażenia Alix o ludziach i polityce. Zresztą wszystkie małżeństwa jej dzieci przyniosły jej sporo zgryzoty. Zaczęło się od Kseni, która w 1894 r. poślubiła kuzyna Saszy, Aleksandra Sandro Michajłowicza, na co Dagmar długo nie wyrażała zgody, pragnąc ulubioną córkę jak najdłużej zatrzymać przy sobie. Nieładną, introwertywną Olgę zmusiła Dagmar do poślubienia dalekiego kuzyna, który wolał spędzać noce przy karcianym stoliku niż przy żonie. Michał uganiał się za kolejnymi nieodpowiednimi kandydatkami na żony, nie przejmując się faktem, że jest następcą tronu po swym bracie, póki nie ma on syna. Alix zaś rodziła kolejne córki, a kiedy w 1904 r. doczekała się syna – natychmiast okazało się, że mały jest hemofilitykiem. To z kolei umożliwiło karierę Rasputina, którego zażyłość z carską parą fatalnie wpłynęła na prestiż Mikołaja II.

Ta znajomość budziła w Dagmar zgrozę, ale nie miała już na syna wystarczającego wpływu, aby przekonać go do oddalenia kontrowersyjnego uzdrowiciela. Co prawda, wciąż okazywał jej czułość i szacunek, prosił o ułożenie listy gości przed balami (Alix nie potrafiła tego zrobić, nie obrażając większości arystokracji), pozwolił odprawić do Hesji przywiezione przez Alix damy dworu i wyznaczyć nowe – ale i z dworem, i z matką spędzał coraz mniej czasu, izolując się z żoną i dziećmi od reszty świata.

Bezskutecznie protestowała Dagmar przeciwko synowskim planom rusyfikacji Finlandii, w efekcie których spokojna dotąd prowincja stała się areną zamachów na carskich urzędników. Mikołaj nie miał też najmniejszego zamiaru liczyć się z Dumą ani opinią publiczną, co martwiło wychowaną w monarchii konstytucyjnej Dagmar. „Nie da się rządzić wielkim państwem bez poparcia światłych ludzi i wbrew opinii publicznej”, mówiła, ale już w chwili wstąpienia na tron Mikołaj oświadczył, że nadzieje postępowych środowisk na reformy uważa za nierealne mrzonki. Alix, która w przeciwieństwie do teściowej nawet nie zauważała potrzeby starania się o sympatię poddanych, wzywała męża, aby był jak Iwan Groźny. Mikołaj II wierzył w samodzierżawie, ale był władcą nieudolnym; za jego rządów zamachy bombowe zabiły dziesiątki urzędników i policjantów, a także jego stryja Sergiusza. Imperium przegrało sromotnie wojnę z Japonią, a w 1914 r. przystąpiło do kolejnej wojny, której pomimo nieograniczonych, jak się wydawało, zasobów ludzkich nie było w stanie wygrać.

Ucieczka z upadłego imperium

W 1914 r. Dagmar wykorzystała swą popularność, zbierając fundusze dla Czerwonego Krzyża. Gdy Mikołaj II, wbrew jej opinii, przejął dowodzenie armią i przeniósł się do kwatery sztabu w Mohylewie, ona zamieszkała w Kijowie i zajęła się pracą na rzecz tamtejszego szpitala. Była przy niej Olga, pracująca jako pielęgniarka. W październiku 1915 r. powiedziała matce, że poprosi cara o unieważnienie jej małżeństwa, bo chce poślubić pułkownika Nikołaja Kulikowskiego. Dagmar okazała córce zrozumienie, choć plebejusza w roli zięcia ledwie tolerowała. Zresztą inne sprawy były ważniejsze; armia ponosiła horrendalne straty, niedostatek żywności i opału wraz z szalejącą inflacją czyniły codzienne życie udręką, kursowały skandaliczne opowieści o roli Rasputina w carskiej rodzinie, coraz głośniej złorzeczono Niemce, czyli Alix. „Gdyby nie ona, Nicky byłby dwa razy bardziej popularny, niż jest”, mówiła Dagmar. W listopadzie 1916 r. wykorzystała wizytę syna, aby wraz z Sandrem i szwagrem Pawłem spróbować uświadomić go co do konieczności zmiany polityki, zanim będzie za późno. Bezskutecznie. 3–16 marca Sandro przyniósł jej wiadomość: poprzedniego dnia Mikołaj II abdykował w imieniu swoim i syna, a Michał nie przyjął tronu.

Pojechali razem do Mohylewa, gdzie Dagmar po raz ostatni spotkała się z synem. Spędzili razem trzy dni. Kiedy wróciła do Kijowa, jej szpital zamknął przed nią drzwi, a władze miasta zakomunikowały, że jest persona non grata. Sandro wywiózł ją pociągiem na Krym.

Następne dwa lata spędziła wraz córkami i ich rodzinami w krymskich posiadłościach Romanowów, głównie należącym do Sandra Aj-Todor i zameczku Dulberg, należącym do kuzyna Aleksandra III Piotra Mikołajewicza, który też tam zamieszkał wraz żoną, bratem i bratową. Żyli wśród narastających trudności materialnych, w areszcie domowym, pilnowani przez ludzi towarzysza Zadorożnego, przysłanego przez sewastopolski sowiet. Byli oni dalecy od monarchicznych sentymentów, o czym Dagmar najlepiej przekonała się, gdy pewnej nocy wtargnęli do jej sypialni i przetrząsnąwszy pokój, zabrali – z braku lepszych łupów – duńską Biblię, którą miała przy sobie od młodości. Kiedy jednak sowiet jałtański postanowił rodzinę eksterminować, Zadorożny ze swymi ludźmi do tego nie dopuścił. Gdy wiosną 1918 r. na Krym weszły wojska Wilhelma II i w Dulbergu pojawił się niemiecki oficer z zadaniem wyrwania Romanowów z rąk bolszewików, zdziwił się niezmiernie, bo Sandro poprosił o pozostawienie Zadorożnego z ekipą jako ochrony, a caryca wdowa w ogóle nie chciała widzieć Niemca na oczy.

W listopadzie niemieckie wojska opuściły Krym. Dagmar z rodziną i najwierniejszymi sługami opuściła go dopiero w kwietniu 1919 r., gdy kapitan przysłanego przez Jerzego V HMS „Marlborough” przekonał ją, że to ostatni moment, aby uciec z pogrążonej w wojnie domowej Rosji.

Życie na wygnaniu

Popłynęli do Anglii, gdzie Dagmar zamieszkała u swej siostry, z którą zawsze była bardzo zżyta. Nie czuła się tam jednak swobodnie – ona, niegdyś żona i matka cesarzy, obecnie uboga krewna. Nie mogła zamieszkać w Grecji: jej brat król Jerzy I został zamordowany w 1913 r. po pięćdziesięcioletnim panowaniu. Przeniosła się więc do Danii, gdzie panował jej bratanek Chrystian X. Oddał jej do dyspozycji część pałacu Amalienborg, ale i tu nie czuła się komfortowo. Król miał nadzieję, że ciotka będzie pokrywać koszty swego utrzymania – co prawda, miliony na zagranicznych kontach Romanowów były już tylko wspomnieniem, ale posiadała bezcenne klejnoty – pełną szkatułkę, której jakimś cudem nie znaleźli ludzie Zadorożnego. Teraz Dagmar trzymała ją pod łóżkiem i nie chciała słyszeć o rozstaniu z pamiątkami po szczęśliwszych czasach.

Nie ułożyła sobie dobrych stosunków z bratankiem – ona, ceniona dawniej w Rosji za swój takt i miłe usposobienie. Wyjechała do Rosji jako wesoła i energiczna dziewczyna; wróciła jako zgorzkniała staruszka nielicząca się z otoczeniem. Chrystian X zaś nie wykazywał się wyrozumiałością. Pewnego wieczoru król przysłał do jej apartamentów służącego z prośbą o wyłączenie części świateł, aby uniknąć marnowania prądu – kazała służbie zapalić je wszystkie, z poddaszem włącznie. Wszyscy byli zadowoleni, gdy król Anglii wyznaczył w końcu ciotce roczną rentę, co umożliwiło jej rozpoczęcie samodzielnego życia w willi Hvidřre, którą kupiła wraz z siostrami przed wojną.

W 1920 r. do Danii dotarła jej młodsza córka Olga z mężem i dwoma synami. Zajmowała się matką przez resztę jej życia. Nigdy nie miały ze sobą dobrego kontaktu – Olga w dzieciństwie była mocniej związana emocjonalnie ze swą angielską nianią niż z matką, po której odziedziczyła jedynie talent malarski. Ale teraz Dagmar domagała się stałej obecności córki, choć męczyła ją obecność jej kipiących energią dzieci, a jej drugiego męża nie życzyła sobie nawet widzieć w Hvidřre jako człowieka niskiego stanu. Kulikowski za to dawał dowody niezmierzonej cierpliwości i współczucia wobec teściowej, nieszczęśliwej wdowy usiłującej wbrew wszystkiemu żywić nadzieję, że jej synowie i wnuczki jednak żyją, i pomimo ograniczonych środków nigdy nie odmawiającej pomocy, o jaką zwracali się do niej uchodźcy z Rosji.

Śmierć Aleksandry – ukochanej siostry, na którą zawsze mogła liczyć – w listopadzie 1925 r. była ostatnim wielkim ciosem, jaki musiała znieść Dagmar. Zmarła 13 października 1928 r. Pochowano ją w katedrze Roskilde, gdzie od stuleci grzebano władców Danii. We wrześniu 2006 r. szczątki uroczyście przeniesiono do petersburskiego Soboru Pietropawłowskiego. Po wielu latach spełniło się jej życzenie, aby spocząć obok męża.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj