szukaj
15 lipca minęła 605. rocznica bitwy pod Grunwaldem
Ostatnia wielka bitwa rycerskiej Europy
To była na pewno największa bitwa polska w czasach średniowiecza i jedna z największych w dziejach rycerskiej Europy. Wyniknęła z zachodzących na kontynencie zmian, sama się do nich przyczyniając.
Pomocnik historyczny Polityki 1410 Grunwald. Ostatnia wielka bitwa rycerskiej Europy
Polityka

Pomocnik historyczny Polityki 1410 Grunwald. Ostatnia wielka bitwa rycerskiej Europy

Bitwa pod Grunwaldem. Miniatura z XV w.
Wikipedia

Bitwa pod Grunwaldem. Miniatura z XV w.

Bitwa pod Grunwaldem. fragment obrazu Jana Matejki
Wikipedia

Bitwa pod Grunwaldem. fragment obrazu Jana Matejki

[Artykuł pochodzi z Pomocnika Historycznego POLITYKI „1410 Grunwald. Ostatnia wielka bitwa rycerskiej Europy”]

*

Wydanie pomocnika „1410 Grunwald. Ostatnia wielka bitwa rycerskiej Europy” można kupić w Sklepie POLITYKI

 

Czarna Śmierć

Wiek XIV nie zapisał się dobrze w dziejach Europy. Można powiedzieć, że jej ziemie odwiedzili wszyscy czterej jeźdźcy Apokalipsy: powietrze (morowe, zaraza), głód, ogień i wojna – tak plastycznie ukazani przez Albrechta Dürera – galopujący przez wiele krajów kontynentu. Niektóre z nich musiały czekać przez kolejne stulecia, by nadrobione zostały ubytki demograficzne, a dotychczasowy porządek życia społecznego, oparty na idei rycerskiej, zasadach lennych miał już podczas tej „jesieni średniowiecza” odchodzić na stałe do lamusa.

Plagi Apokalipsy spowodowane były zapewne wielkim kryzysem ówczesnej gospodarki, któremu towarzyszyły coraz liczniejsze konflikty polityczne i ideologiczne. Spadły przede wszystkim na państwa gęściej zaludnione, na wielkie miasta, ośrodki leżące na uczęszczanych szlakach komunikacyjnych. Mniej dotkliwie dawały się odczuć w rejonach dotychczas peryferyjnych, wśród których znajdowała się Polska. W Niemczech, w Anglii, we Francji ubożeli właściciele ziemscy, którzy ratowali dochody poprzez podnoszenie obciążeń ludności chłopskiej i poprzez najbardziej oczywiste dla rycerzy działania – wyprawy wojenne dla zdobycia ziemi i łupów. Oba te działania prowadziły – jak zawsze w dziejach – jedynie do pogłębiania kryzysu, do wzrostu napięć społecznych.

Być może te przyczyny, być może pojawiające się symptomy zmian klimatycznych potęgujących kłopoty użytkowników ziemi, a na pewno wzrost ludności wielkich miast, liczących niekiedy ponad 100 tys. mieszkańców, żyjących w warunkach urągających higienie, sprowadziły wielką epidemię tzw. czarnej śmierci (dżumy?), która w połowie stulecia pochłonęła blisko 30 proc. populacji kontynentu. Nie tylko ziem najgęściej zaludnionych – Francji, Włoch, Anglii, lecz także Norwegii czy Rusi Kijowskiej.

Kryzys Cesarstwa i Kościoła

Czarna śmierć zbierała swe żniwo wybiórczo, oszczędzając niektóre kraje, m.in. Polskę, które stawały się ziemią obiecaną dla wielu ludzi poszukujących bardziej sprzyjających warunków do życia. Destabilizację kontynentu bowiem pogłębiały stale toczone wojny. Wojna stuletnia między Anglią i Francją, wojny o tron cesarski między wielkimi rodami Rzeszy Niemieckiej. Szło z nimi w parze kolejne zjawisko charakteryzujące te niespokojne czasy – aktywność grup społecznych wyłamujących się z dotychczasowego porządku. Chłopi w Szwajcarii, mieszczanie we Flandrii „wybijali się na niepodległość”, rozbijając rycerskie hufce swych terytorialnych władców.

Coraz większą rolę zaczynały w tych warunkach odgrywać do niedawna drugorzędne organizmy państwowe – Węgry, Polska, Czechy, Serbia i największy nowy twór polityczny – Litwa. W Europie zawsze istniały dwie sprzeczne tendencje: dążenie do uniwersalizmu i do uzyskania samodzielności w ramach własnej tradycji i własnego prawa. Pojawianie się nowych jednostek państwowych szło w parze ze wzrostem wykształcenia ich elit politycznych, z walką o określenie ich własnej tożsamości, o zbudowanie własnej hierarchii świeckiej i kościelnej.

Sprzyjało tym tendencjom nie tylko osłabienie ówczesnego cesarstwa rzymskiego, lecz także wielki kryzys Kościoła rzymskiego, widoczny poprzez przeniesienie siedziby papieża do Awinionu i następnie – wielką schizmę zachodnią i pojawienie się dwóch, a później także trzech papieży konkurujących o władzę. Także np. koncepcje Johna Wyklefa czy nieco później Jana Husa rozsadzały jedność Kościoła rzymskiego.

Premia dla wschodniej Europy

Oczywiście nawet w czasach najgorszych pojawiają się przykłady korzystnych zmian. W XIV w. coraz liczniej powstają uniwersytety, ośrodki nauki i wysokiej edukacji, rozwijają się szkoły parafialne, samorządy w miastach i we wsiach, pierwsze zwiastuny społeczeństwa obywatelskiego. Nie ulega wątpliwości, że ciężkie czasy dla zachodu Europy okazały się korzystne dla środkowo-wschodnich ziem kontynentu. Rzadko zdarzało się, by władcy sąsiadujących ze sobą państw w tym samym okresie przechodzili do historii z najlepszymi ocenami potomnych. Panowanie Kazimierza Wielkiego w Polsce szło w parze z władaniem Ludwika Wielkiego (u nas tylko Węgierskiego), Karola IV – Ojca Czech, cara Duszana – twórcy wielkiej Serbii, Olgierda na Litwie i znakomitego wielkiego mistrza krzyżackiego Winrycha von Kniprode. Awans krajów położonych między Bałtykiem i Adriatykiem, dorzeczem Wołgi i Lasem Czeskim miał miejsce właśnie w czasach kryzysu zachodniej Europy i zniszczeń na wschodzie kontynentu spowodowanych najazdami mongolskimi.

Wiktoria grunwaldzka

Wydaje się, że czasy, w których Polska zaczęła wkraczać w swój najlepszy okres, nie są nadmiernie eksponowane w naszej pamięci zbiorowej. Nasze dzieje, widziane przez pryzmat popularnych ujęć, tradycji, częściowo także podręczników szkolnych, stanowią serie bitew (które wygrywaliśmy) i wojen (najczęściej przegranych). Miały one pokazywać chlubne karty naszej historii, wytrwałość Polaków w czasach upadku lub niebytu państwa. Wyrażały potrzebę „pokrzepienia serc”, przypominały cnoty potrzebne niegdyś i dzisiaj: męstwo, poświęcenie dla sprawy, honor, odwagę.

Rzeczywiście, mieliśmy piękne karty wojenne. Chytrość Mieszka I w bitwie pod Cedynią (jeśli dobrze odtwarzamy jej przebieg), determinacja Bolesława Krzywoustego w walce z cesarzem Henrykiem (na pewno skuteczniej prowadzonej w wojnie podjazdowej niż w legendarnej jedynie bitwie na Psim Polu), dzielność Łokietka pod Płowcami (czy w wiekach późniejszych strategia Chodkiewicza pod Kircholmem, męstwo wojsk pod Zieleńcami, Racławicami, Stoczkiem) stanowią oś opowieści o polskich dziejach. Na pewno słusznie, jako że pokazują te wartości, bez których żadna wspólnota ludzka nie może się obejść: poświęcenie jednostki dla wartości wyższych – wolności, sprawiedliwości, ochrony tożsamości zborowej, państwowej, narodowej, kulturalnej. Nie zmienia to jednak faktu, że owe chlubne wydarzenia miały na ogół niezbyt znaczący wpływ na dalsze polskie dzieje, nie mówiąc już o nikłych lub żadnych skutkach dla wydarzeń powszechnych.

Były też jednak wydarzenia mające głębokie i rozległe skutki. Należała do nich wiktoria grunwaldzka. Zmieniła ona nie tylko bieg wydarzeń w Polsce, lecz także znacząco wpłynęła na miejsce naszego kraju w Europie, na przemiany społeczne świata rycerskiego, nawet na stosunki gospodarcze kontynentu. Oczywiście sam sukces militarny stanowił pochodną jednego z najbardziej znaczących wydarzeń w dziejach Europy: unii polsko-litewskiej.

Polska przed Grunwaldem

Jaką bowiem rolę odgrywały ziemie polskie w czasach poprzedzających Grunwald? Na przełomie XIII i XIV w. kraj stanowił dość odległe peryferie Europy. Rozbity politycznie na księstwa dzielnicowe, zniszczony najazdami Mongołów na południu i Litwinów na północy, ubogi i – niestety – zacofany kulturalnie. Na plusie mógł zapisać udaną budowę społeczeństwa samorządowego w ramach kolonizacji na prawie niemieckim i początki powstawania świadomości zbiorowej Polaków. Książęta polscy ulegali przewadze – i politycznej, i gospodarczej – władców węgierskich, czeskich, nie byli w stanie poradzić sobie z ekspansją terytorialną margrabiów brandenburskich i rycerzy zakonu niemieckiego. Od Polski oderwany był Śląsk, utracone zostało Pomorze, a w krytycznych latach trzydziestych także Kujawy i Mazowsze pozostawały poza wpływami Krakowa, uznając nawet przejściowo władzę króla czeskiego.

Sytuacja zaczęła polepszać się w czasach drugiej tercji XIV w. wraz z reformami Kazimierza Wielkiego, udziałem tego władcy w polityce Europy Środkowej i uzyskaniem znacznej części Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Polska, by użyć sportowego określenia, uzyskała awans do drugiej ligi europejskiej, stając się ważnym rozgrywającym podmiotem w polityce Czech, Węgier, Rzeszy niemieckiej i – przy tej okazji – państwa zakonnego w Prusach.

Unia Krewska

Radykalne zmiany nastąpiły jednak dopiero po 1386 r., kiedy to wielki książę Litwy, Jagiełło, został okrzyknięty przez polskie rycerstwo królem Polski (unia personalna), przyjął chrzest w obrządku katolickim i pojął za żonę Jadwigę, panującą królową Polski. Akt zawarty w Krewie (15 sierpnia 1385 r.) po raz pierwszy od dłuższego czasu wprowadzał Polskę na szerokie pola powszechnych dziejów Europy. Utworzone zostało najrozleglejsze władztwo terytorialne na kontynencie, obejmujące ponad 800 tys. km kw. Nie zawsze prowadziło ono wspólną politykę, często odmienne były cele działania Krakowa i Wilna. Ale z dworem krakowskim – okresami blisko związanym z dworem wileńskim – ówcześni władcy europejscy musieli się znacznie bardziej liczyć niż w czasach Polski piastowskiej.

Już przyjęcie przez władcę Litwy chrześcijaństwa stanowiło zapowiedź wielkich zmian na planie politycznym kontynentu. Nie był to pierwszy przypadek konfesji: przyjmował nową wiarę sto trzydzieści lat wcześniej Mendog, chrzcili się w obrządku wschodnim liczni potomkowie Giedymina, twórcy potęgi Litwy. Akt w Krewie stanowił jednak przypadek szczególny z paru względów. Nie tylko dlatego, że okazać się miał początkiem trwałego włączania Litwy do wspólnoty chrześcijańskiej, lecz także biorąc pod uwagę sukces odniesiony przez Kościół łaciński w dobie narastającego kryzysu jego instytucji. Papiestwo było rozbite – działało wówczas dwóch papieży, w Rzymie i w Awinionie (a wprędce miał pojawić się trzeci – wybrany przez sobór w Pizie), narastał spór między koncyliarystami (zwolennikami władzy soboru powszechnego) i kurialistami (opowiadającymi się za władzą papieża). W tych krytycznych latach Kościół rzymski odniósł wielki sukces, przyłączając ostatnie rozległe państwo pogańskie w Europie do swej obediencji. Od czasów triumfu katolicyzmu w nawracaniu plemion germańskich (aż do VI w., jeśli porzucały one stare wierzenia, to dla przyjmowania doktryny ariańskiej) Rzym nie mógł się poszczycić równie spektakularnym sukcesem. Dodać trzeba – sukcesem uzyskanym za pośrednictwem Polski.

Dla Polski z kolei był to sukces porównywalny z tym, który został odniesiony w X w. poprzez chrzest i pojawienie się w polityce powszechnej na zjeździe gnieźnieńskim. Polska metropolia zaczęła w końcu XIV w. sięgać północnych kresów kontynentu, pojawiły się możliwości uzyskania przez nią wpływów aż po czarnomorskie stepy. Niezależnie od realiów – trwania starych obrządków na wsiach Żmudzi i Auksztoty, mocnego zakorzenienia prawosławia na ziemiach dawnego państwa kijowskiego – sukces Rzymu był bezsporny. Parafrazując określenie powstałe w czasie krucjat, można by powiedzieć „gesta Dei per Polonos” (czyny Boże poprzez Polaków). Akt unii stanowił kartę wstępu do klubu ówczesnych wielkich rozgrywających politykę w Europie. Nie tylko ze względu na korzyści odniesione przez Rzym.

Międzynarodówka rycerska i krzyżacy

Zawarta unia prowadziła do daleko idących konsekwencji dla ówczesnej siły przewodniej państw europejskich – rycerstwa wszelkich nacji. Miało ono potężne kłopoty przynajmniej już od stulecia. Wspomniany wielki kryzys gospodarczy i społeczny w XIV w. uderzył przede wszystkim w owych rycerzy – większych i drobniejszych posiadaczy ziemi, którzy zaczęli odczuwać coraz bardziej dotkliwy brak dochodów. Zapobiegać temu miały, jak wspomnieliśmy, nie tylko podnoszone obciążenia poddanych (co budziło wśród nich oczywiste niezadowolenie, niekiedy zbrojny opór), lecz także wojny przynoszące korzyści materialne (acz obciążone nierzadko dużym ryzykiem utraty nie tylko majątku, lecz także życia).

Dla rycerskiej międzynarodówki ważną instytucją był niemiecki Zakon Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli krzyżacy. Szczególnie w czasie względnego spokoju w Europie, po traktacie w Bretigny przerywającym na pewien czas wojnę Anglii z Francją, zapewniali oni przybyszom z wielu krajów różne korzyści. Po pierwsze – uzyskanie łupów wojennych lub okupów od wziętych do niewoli Litwinów (którzy mieli z czego płacić, jako że sami z kolei penetrowali rozległe obszary Rusi). Po drugie – nawiązanie korzystnych stosunków z możnymi panami z różnych krajów, co oczywiście skutkować mogło późniejszymi korzyściami. Po trzecie – zdobycie sławy wojennej, dobrej opinii wśród towarzyszy broni, niekiedy możliwość spektakularnego pasowania na rycerza. Po czwarte wreszcie – a dla niektórych rycerzy może nawet po pierwsze! – realizację obowiązków nowego rycerstwa (według zaleceń św. Bernarda z Clairvaux), a więc walki z wrogami chrześcijaństwa.

Do Malborka, stolicy państwa zakonnego w Prusach, przybywali rycerze z całego świata europejskiego: z krajów Rzeszy Niemieckiej, z Niderlandów, Francji, Anglii, Szkocji, Irlandii, Kastylii, Aragonii, Portugalii, z północnych i południowych Włoch, a także z Czech, Węgier, wreszcie z Polski (znamy kilkudziesięciu polskich rycerzy chwalebnie zapisanych na kartach ówczesnych herbarzy). Organizowani w zbrojne oddziały wyruszali nierzadko parę razy do roku na ziemie Wielkiego Księstwa Litwy (z różnym skutkiem), wymieniając z towarzyszami broni nie tylko zdobycze, lecz także różne potrzebne dla siebie informacje, umiejętności i obyczaje.

Chrzest Litwy był ciosem przede wszystkim dla krzyżaków, tracili rację bytu jako placówka chrześcijańskiego rycerstwa na granicy pogaństwa, broniąca przed najazdami i prowadząca walkę z nieprzyjacielem Krzyża. Ale ów chrzest ograniczał też zakres działań licznych przybyszów, jako że odejmował im motywację walki z niewiernymi.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj