szukaj
Powstania miało nie być
Zryw przed Burzą
Jeszcze na początku lipca 1944 r. rząd polski w Londynie poważnie rozważał, aby przy pomocy Watykanu nakłonić Niemców do uznania Warszawy za miasto otwarte, wyłączone z działań wojennych. 1 sierpnia wybuchło Powstanie.
1 sierpnia tylko nieliczni powstańcy mieli broń. Karabiny mieli zdobyć w walce.
Wikipedia

1 sierpnia tylko nieliczni powstańcy mieli broń. Karabiny mieli zdobyć w walce.

Artykuł opublikowany w Polityce nr 31/2004.

Władze polskiego państwa podziemnego nie przewidywały odrębnego powstania w Warszawie. Walki w niej miały się toczyć jedynie w ramach powstania powszechnego w całym kraju (plan ten nosił kryptonim Burza), które powinno było wybuchnąć w momencie załamywania się III Rzeszy. Opanowanie stolicy i objęcie w niej władzy przez polityczne i wojskowe kierownictwo Polski Podziemnej w imieniu rządu polskiego byłoby jednym z głównych celów takiego powstania powszechnego.

Co więcej, w marcu 1944 r. gen. Bór-Komorowski wyłączył stolicę z planu Burza, by uniknąć zniszczeń i zaoszczędzić cierpień ludności cywilnej. Od tego momentu broń otrzymywana ze zrzutów brytyjskich lub tajnie wyprodukowana w kraju była kierowana przede wszystkim do okręgów na wschodnim brzegu Wisły, gdzie miały być zrealizowane główne zadania Burzy. Jeszcze 7 lipca 1944 r. wysłano tam z Warszawy 900 pistoletów maszynowych z amunicją, a kilkanaście dni później – 60 p.m. oraz 4 tys. sztuk amunicji. Spowodowało to zresztą poważne ogołocenie tajnych arsenałów stolicy.

Jeszcze w czerwcu i nawet na początku lipca 1944 r. zarówno rząd polski w Londynie jak i delegat rządu w kraju Jan Stanisław Jankowski poważnie rozważali sprawę nakłonienia Niemców, przy pomocy kół watykańskich i szwajcarskich, do uznania Warszawy za miasto otwarte i w ten sposób do wyłączenia jej ze strefy działań wojennych.

Własnymi siłami

Wciągu kilku tygodni Bór-Komorowski zmienił zdanie raptownie i całkowicie, i 21 lipca uznał, że Warszawa powinna być oswobodzona od Niemców polskim wysiłkiem, na krótko przed spodziewanym wejściem Rosjan do miasta. 22 lipca Jankowski zatwierdził plan Komorowskiego. Obaj oceniali, że na froncie wschodnim Niemcy ponieśli klęskę, że Rosjanie wkrótce wejdą do Warszawy i że w rezultacie wyłania się okazja do opanowania stolicy.

21 lipca 1944 r. dowódca AK meldował do Londynu: „Trzy armie frontu środkowego zostały rozbite, a na ich miejsce OKW (Oberkommando der Wehrmacht) nie rozprowadziło świeżych sił w ilości wystarczającej dla zatrzymania armii sowieckiej”. Dowódca AK był przekonany, że dalszy marsz tej armii na Zachód będzie szybki i „dojdzie ona bez większych skutecznych przeciwdziałań niemieckich do Wisły i przejdzie Wisłę w dalszym ruchu na Zachód”.

„Ogólnie wydaje się pewne, że na froncie wschodnim [Niemcy] nie są już w stanie odebrać inicjatywy z rąk sowieckich ani też przeciwstawić się im skutecznie. (...) Ostatni fakt zamachu na Hitlera łącznie z położeniem wojennym Niemiec doprowadzić może do ich załamania się w każdej chwili. Zmusza to nas do stałej pewnej (chyba powinno być „i pełnej” – J.C.) gotowości do Powstania”. Autorem tej przesadnie optymistycznej, niestety, oceny sytuacji był – według relacji gen. Tadeusza Pełczyńskiego-Grzegorza – gen. Leopold Okulicki-Kobra, który parł za wszelką cenę do wybuchu Powstania. Jak to później ujął gen. Bór, „tylko przez walkę można było wykazać dążenie narodu do wolności i niepodległości. Chodziło o walkę o stolicę, która reprezentuje całość i dalszą sprawę: przez zajęcie Warszawy przed zajęciem jej przez Rosjan musiała się Rosja zdecydować aut aut: albo uznać nas, albo siłą złamać na oczach świata”.

22 lipca gen. Bór podał w depeszy do Londynu swoją ocenę położenia politycznego Polski i wnioski z niej wypływające. „Do Polski wkraczają Sowiety, których celem jest, między innymi, zlikwidowanie niepodległości Polski, a co najmniej politycznego podporządkowania się Sowietom po okrojeniu od Wschodu. Jest konieczne, by świadomość tego przeniknęła wszystkie czynniki życia polskiego, a przede wszystkim kierownicze”.

Jesteśmy gotowi

25 lipca dowódca AK wysłał do Londynu następującą depeszę: „Jesteśmy gotowi w każdej chwili do walki o Warszawę. Przybycie do tej walki Brygady Spadochronowej będzie miało olbrzymie znaczenie polityczne i taktyczne. Przygotujcie możliwość bombardowania na nasze żądanie lotnisk pod Warszawą. Moment rozpoczęcia walki zamelduję”.

Niemcy pospiesznie ewakuowali w tym czasie Warszawę i wydawało się, że nie mieli ani woli, ani środków do jej obrony. W rzeczywistości natomiast, gdy Bór-Komorowski meldował Londynowi swą gotowość do walki o Warszawę, gwałtownie odtworzona niemiecka 9 Armia szykowała się do jej obrony. Pomimo ich trudnej sytuacji militarnej na przedpolu Warszawy Niemcy postanowili – ze względu na spodziewane powstanie – nie wysyłać ze stolicy Polski na front wszystkich stacjonujących w niej oddziałów zbrojnych. Hitler nakazał bezwzględne utrzymanie Warszawy i jej przedpola.

Londyn otrzymał telegram Komorowskiego 26 lipca, na krótko przed odlotem premiera Stanisława Mikołajczyka do Moskwy na rozmowy ze Stalinem. Tego samego dnia premier upoważnił delegata rządu do ogłoszenia powstania powszechnego w „momencie przez nas wybranym”.

Głównym orędownikiem podjęcia walki z Niemcami w Warszawie był gen. Leopold Okulicki-Kobra, zastępca szefa Sztabu Komendy Głównej AK do spraw operacyjnych. „To był jego projekt” – podkreślał zawsze gen. Bór. Celem takiego powstania miało być zniszczenie niemieckiego garnizonu w Warszawie, liczącego ok. 20 tys. ludzi, opanowanie całego miasta z lotniskami, mostami, dworcami kolejowymi i z tzw. dzielnicą policyjną włącznie, i ustanowienie w nim cywilnych i wojskowych władz podległych rządowi polskiemu w Londynie.

Przywódcy krajowi, podrywając Warszawę do walki, kierowali się głównie względami politycznej, ideologicznej i militarnej natury. Sądzili, że opanowanie Warszawy przez AK wzmocni w oczach zachodnich aliantów oraz opinii światowej prawa rządu londyńskiego do objęcia i reprezentowania władzy w Polsce i uświadomi światu, kto powinien rządzić powojenną Polską – prawowite władze Rzeczpospolitej, nie zaś komuniści popierani przez Stalina. W dowództwie AK panowało, zdaniem szefa sztabu gen. Tadeusza Pełczyńskiego-Grzegorza, „jasne i zdecydowane przeświadczenie, że wraz z przelewającym się przez Wisłę frontem sowiecko-niemieckim odwróci się nad nami karta dziejowa, odwróci się po raz ostatni w ciągu toczącej się wojny”.

Powstanie Warszawskie było zatem militarnie skierowane przeciwko Niemcom, a politycznie przeciwko Związkowi Sowieckiemu. Miało też być wielką, dramatyczną zachętą dla naszych zachodnich aliantów do opowiedzenia się po stronie polskiej w czasie tej antysowieckiej kampanii politycznej. Gen. Bór prosił władze w Londynie o zapewnienie brytyjskiej pomocy lotniczej dla powstania w Warszawie. Dowódca AK zabiegał o wysłanie do Warszawy polskiej brygady spadochronowej, zbombardowanie przez RAF niemieckich lotnisk dookoła Warszawy, wysłanie na lotniska obsadzone przez AK polskich dywizjonów myśliwskich z Anglii oraz przyznanie praw kombatanckich dla żołnierzy AK.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj