Powstanie sipajów
Tłusta wojna
Czy posmarowanie pocisku smalcem może być przyczyną powstania? W Indiach tak właśnie się stało półtora wieku temu.
Fort Jhansi - Brytyjczycy, którzy schronili się w forcie mimo, że zagwarantowano im bezpieczeństwo, zostali po jego opuszczeniu zmasakrowani przez powstańców.
Wikipedia

Fort Jhansi - Brytyjczycy, którzy schronili się w forcie mimo, że zagwarantowano im bezpieczeństwo, zostali po jego opuszczeniu zmasakrowani przez powstańców.

Jarosław Krysik/Polityka

Rozbrajanie oddziału kawalerii.
Wikipedia

Rozbrajanie oddziału kawalerii.

Brytyjscy żołnierze rabują zdobyte miasto Lucknow.
Wikipedia

Brytyjscy żołnierze rabują zdobyte miasto Lucknow.

Artykuł opublikowany w Polityce nr 24/2008

Po stuleciu obecności w Azji Południowej – od Afganistanu po Birmę – Anglicy zabrali się za konsolidację władzy kolonialnej, ograniczając znaczenie hinduskich maharadżów i muzułmańskich nizamów. Pozbawili ich prawa przekazywania urzędu najstarszemu synowi, co nawet w dzisiejszych, demokratycznych, Indiach wywołałoby bunt. Wprowadzili nowe porządki w kwestii dzierżawy ziemskiej, wydziedziczając posiadaczy, i ściągali podatki. Zakazali barbarzyńskiego skądinąd rytuału sati, czyli całopalenia wdów wraz ze zwłokami męża. Wcielając Indusów różnych wyznań do armii kolonialnej, podporządkowywali ich religijne przekonania regulaminom wojskowym, co wywoływało sporadyczne bunty, które były brutalnie tłumione od 1806 r.

Iskrą, która wywołała potężny wybuch w północnych i środkowych Indiach, stała się wymiana staroświeckich luśni na karabiny Enfield. Żołnierze indyjscy musieli czyścić lufy i konserwować tłuszczem wołowym lub wieprzowym, co hindusi uznali za świętokradztwo, a muzułmanie – za obelgę. Nazywano ich w hindi sipahi (historycznie sepoy), co oznacza żołnierz, posłaniec, a w szachach – pionek. Wysokokastowi hindusi: bramini i takhurowie, a tylko tacy byli sipajami, dowiedziawszy się o pochodzeniu tłuszczu, odmówili wykonywania rozkazów. Było to w styczniu 1857 r. w Dumdum koło Kalkuty (gdzie dziś mieści się międzynarodowe lotnisko). Natłuszczone pociski należało przed włożeniem do komory odbezpieczyć zębami. Usta braminów dotykały więc tłuszczu krowiego, a muzułmanów – świńskiego.

Pierwszy dżihad

Z tej prozaicznej przyczyny zaczęło się powstanie, które w historii Indii opisywane jest jako pierwszy zryw niepodległościowy. Mimo że dowódca angielski w Dumdum wydał natychmiast rozporządzenie o zakazie stosowania tłuszczów zwierzęcych do konserwacji broni, płomienia rewolty nie dało się już ugasić. Bunt sipajów ogarnął początkowo jeden regiment, który nie stawił się do apelu. Pojedynczy żołnierze użyli tam broni przeciwko oficerom angielskim. W trzy miesiące od pierwszego incydentu dziewięć dziesiątych sipajów w Indiach północnych odmówiło Anglikom posłuszeństwa. W armii kolonialnej służyło wtedy w Indiach 45,3 tys. Anglików i 233 tys. Indusów. Anglicy byli oficerami, a Indusi szeregowcami. Tworzyli na owe czasy potężne siły zbrojne.

Poza informacjami o tłuszczach rozeszły się pogłoski, że Anglicy mielą kości padłych krów i mieszają z mąką. Sipaje odmówili jedzenia ciapatów, czyli placków będących podstawą diety, jeśli pochodziły one z kuchni garnizonowych. Uruchomiono pocztę ciapatową, która była formą konspiracji. Do wioski przybywał posłaniec z dwoma takimi plackami, oddawał je pierwszemu napotkanemu wieśniakowi z prośbą, aby rozmnożyli je i posłali po dwa do pięciu sąsiednich wiosek z tym samym przesłaniem.

Do gwałtownych zajść doszło w Mirucie (80 km na północny wschód od Delhi). Dowódca garnizonu skazał każdego z buntowników na 10 lat więzienia, bo odmówili dotykania nabojów posmarowanych tłuszczem i nie chcieli wyjść na plac parad. Spędzono ich siłą. Odczytano im wyrok w obecności kolegów i cywilów, zarówno Indusów jak i cudzoziemców. Zdarto z nich mundury i zaprowadzono do więzienia. Następnego dnia koledzy skazanych (była to niedziela), wiedząc, że oficerowie są na mszy w kościele, rozbroili inne regimenty indyjskie, po czym ruszyli do więzienia. Zastrzelili po drodze dyżurnego dowódcę Anglików płk. Finnisa. Uwolnieni więźniowie, w tym także pospolici przestępcy, wzięli odwet. Zabito wielu Europejczyków i spalono ich domy.

Bunt, powstanie czy wojna?

Po pierwszej orgii przemocy i gwałtów buntownicy uradzili, że trzeba maszerować na Delhi i wziąć miasto siłą. Anglików sparaliżowało ze strachu. Buntownicy zajęli sławny Red Fort (Czerwony Fort) i zwrócili się do Bahadura Shaha II, aby został ich przywódcą. Mianowali go imperatorem. Starzec był ostatnim monarchą z upadłej już dynastii Wielkich Mogołów. Rządził terytorium ograniczonym do pałacu i żył z pensji, którą wypłacał mu angielski gubernator kolonii. Miał 90 lat. Kiedy dotarli do niego buntownicy, nie chciał z nimi rozmawiać.

W Delhi nastąpiła rzeź Europejczyków, w tym także kobiet i dzieci. Kto mógł – uciekł. Stolica znalazła się w rękach sipajów. Wieść o ucieczce sahibów, białych panów, obiegła Indie lotem błyskawicy. Zaczęły się bunty żołnierskie w wielu miastach. W Pendżabie Anglicy zdołali rozbroić sipajów na czas. Wszędzie indziej wyglądało to tak jak w Mirucie. Mordowano Anglików, brano władzę i nie wiedziano, co z nią robić. Rozbijano więzienia, uwalniano skazanych, w tym rzezimieszków, grabiono i plądrowano majątek zarówno Europejczyków jak i Indusów, a na koniec maszerowano do Delhi, żeby połączyć się z pionierami buntu. Jeden z maharadżów rodu mogolskiego, Shahzada Firuz Shah, stając na czele sipajów i tłuszczy, użył przeciwko Anglikom najemników afgańskich i ogłosił dżihad, posługując się tym terminem po raz pierwszy w dziejach nowożytnych Indii.

Inni maharadżowie zachowywali się różnie. Ci, którzy mieli porachunki z Brytyjczykami, brali stronę buntowników. Ale byli też tacy, którzy Anglikom pomagali, jak maharadża Jodhpuru w Radżastanie. Bengal (Kalkuta i Dhaka) oraz Bombaj nie ucierpiały w czasie zamieszek. Wybuchły one natomiast w Karaczi, gdzie łatwo je opanowano. Powstanie żołnierzy w północnych Indiach sprawiło wrażenie, że British Raj (Królestwo Brytyjskie) przestał istnieć. Władza sahibów zniknęła, żadna inna nie została wyłoniona. Zapanowało bezprawie. Nie istniało wspólne dowództwo, nie dało się dostrzec wspólnej myśli, żołnierze nie mieli wspólnej strategii. Jedynie mułłowie wzywali do ogólnoindyjskiej walki muzułmanów z niewiernymi Anglikami, głosząc hasła wojny religijnej. Autorzy wielkiego dzieła „The History and Culture of the Indian People” piszą, że bunty były okazją do wyrównywania rachunków krzywd z przeszłości i dawały okazję rabusiom, a także plemionom, które od zawsze żyły z rozboju, do pełnej samowoli. Niewiele miało to wspólnego z ogólnonarodowym powstaniem, za jakie po czasie zaczęto uważać bunty.

Bahadur Shah II nie radził sobie ani z Anglikami, ani z buntownikami, ani z własnym wojskiem pałacowym. Wysyłał informacje do Anglików do Agry i słuchał pretensji żołnierzy z Delhi, że buntownicy z Mirutu nie chcą się z nimi dzielić zrabowanymi skarbami i ukradzionym dobrem sklepikarzy. Imperatora interesowało tylko to, czy jego syn zostanie następcą w Czerwonym Forcie. W zamian za gwarancję sukcesji był gotów oddać Anglikom wszystko, choć niewiele posiadał. Mianowani przez niego dowódcy sipajów nie mieli żadnego doświadczenia wojskowego i byli tak samo bezradni jak on. Maharadżowie nie uznawali nadrzędnej władzy Bahadura. Każdy był królem sam dla siebie. W żadnej sprawie imperator nie mógł liczyć na ich poparcie. Nie było więc koordynacji między sipajami, muzułmanami i hindusami. Nad największym meczetem Delhi, Jama Masjid, zawieszona została wielka flaga świętej wojny, ale Bahadur uważał, że rozjątrzy ona wyznawców hinduizmu, bo muzułmanie zawsze zwracali się najpierw przeciwko hindusom, a potem całej reszcie. Pod względem przywództwa, strategii, umiejętności i dyscypliny sipaje byli zaprzeczeniem Anglików i musiało się to dla nich źle skończyć.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj