Mowa ciała
Dzisiaj seks triumfuje, a ciało stało się przedmiotem szczególnej troski – rzeźbi się je treningiem, tatuuje, modeluje za pomocą diety i operacji plastycznych. Nim do tego doszło, stosunek do ciała mocno ewoluował.
Satyr i Nimfa, mozaika rzymska. Antyk miał do ciała znacznie bardziej otwarty stosunek.
Mimmo Jodice/Corbis

Satyr i Nimfa, mozaika rzymska. Antyk miał do ciała znacznie bardziej otwarty stosunek.

W dawnym świecie ciało szczupłe uważane było za przejaw biedy, sądzono, że ludzie grubi to ludzie bogaci, bo stać ich na dużą ilość drogiego i tłustego mięsa. Tak więc w stereotypie polski szlachcic ma masywną sylwetkę i rumianą (broń Boże opaloną) twarz. W XVIII w. na Zachodzie wśród elit szczupłość dochodzi do łask. Buffon ustalił proporcje: mężczyzna mierzący 180 cm wzrostu powinien ważyć 80–90 kg, jeżeli waży 100 kg jest już gruby, jeżeli 115 kg – jest za gruby. XIX-wieczny dandys ma być już wyciągnięty jak struna.

W końcu XIX w. francuskie czasopismo „Le Charivari” mówi o plażowiczach całkiem na dzisiejszy sposób: „Czy widzieliście nad brzegiem morza łysych mężczyzn o obfitych brzuszyskach? Paradują tam sobie, wystawiają na promienie słońca swoją błyszczącą otyłość, nie uświadamiając sobie, jaki niesmak budzą u pozostałych”. Popularne są już wśród elit diety odchudzające, oczywiście rozmaite i często całkowicie przeciwstawne.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną