Jak to było z Konstytucją 3 Maja
Testament konającej republiki
Konstytucja 3 Maja, obraz Jana Matejki.
Wikipedia

Konstytucja 3 Maja, obraz Jana Matejki.

Przez wieki Trzeci Maja był symbolem światłego patriotyzmu, łączącego niepodległość z nowoczesnością. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że warto zwrócić uwagę na ten drugi aspekt majowej konstytucji: była ona ukoronowaniem bezprecedensowego w historii Polski dzieła reform ustrojowo-społecznych.

 

Reformy, jak wiemy aż za dobrze, są rzeczą trudną: trzeba mieć jasną wizję zmian, odpowiednie środki i stosowne poparcie. Autorzy konstytucji działali w warunkach skrajnie niesprzyjających – mieli licznych wrogów nie tylko w kraju, ale przede wszystkim w ościennych mocarstwach, Rosji i Prusach. Niestety, wrogów tych nie docenili i mimo szlachetnych intencji po chwilowym triumfie przegrali z kretesem. Trzeci Maja stał się testamentem konającej ojczyzny, a nie cudownym lekarstwem na trawiące ją choroby.

Obywatelom dawnej Rzeczpospolitej samo pojęcie reform politycznych długo wydawało się horrendalną aberracją. Żyli oni w błogim przekonaniu, że ustrój demokracji szlacheckiej, znany jako złota polska wolność, jest po prostu najlepszy z możliwych. Dopiero pierwszy rozbiór z 1772 r. sprawił, że idea zmian zagościła w umysłach szerszej warstwy polsko-litewskich obywateli.

To, że Rzeczpospolita była od kilkudziesięciu lat rosyjskim protektoratem, nadal nie oburzało ich jednak bardziej niż podejrzenie, że usadowiony (...)

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną