Rejs z faraonem
Egipcjanie nie musieli budować dróg, bo mieli Nil, który zapewniał im doskonałą komunikację i rozrywkę, zarówno za życia, jak i po śmierci.
Zrekonstruowana barka faraona Cheopsa z cedru libańskiego.
BEW

Zrekonstruowana barka faraona Cheopsa z cedru libańskiego.

Na Nilu w starożytności panował ścisk jak na autostradzie – rzeka stanowiła jedyną arterię komunikacyjną państwa faraonów od morza do I katarakty. Łódki, barki, promy, statki transportowe – napędzane wiatrem, wiosłami lub ciągnięte z brzegu – mijały się, przybijały do portów, przepływały na drugi brzeg. Na północ pływano z prądem, w podróży na południe pomagały wiejące od północy wiatry. Nil nie tylko więc wylewał i użyźniał ziemię, lecz także umożliwiał nadzór nad państwem, dystrybucję dóbr, sprawny przerzut wojsk, transport towarów. Nic dziwnego, że Nilom – bogom rzeki o obwisłych piersiach i dużych brzuchach – składano liczne ofiary, chcąc zyskać ich przychylność.

Kraj faraonów był tak samo uzależniony od dobrodziejstw Nilu jak inne cywilizacje położone nad wielkimi rzekami, ale stamtąd pochodzi najwięcej przekazów na temat żeglugi, budowy statków i transportu. Łodzie były tak oczywistym elementem życia Egipcjan, że przełożyło się to na wyobrażenia o świecie bogów i egzystencji po śmierci. Dla bogów staroegipskich barka była podstawowym środkiem lokomocji. Bóg słońce Ra przemierzał niebo w barce dziennej, a nocą w nocnej, by codziennie zabijać z nich demona chaosu i ciemności węża Apopisa. Po zaświatach pływał Ozyrys wraz ze świtą i zmarłymi. Elegancki statek z kabiną osłaniającą przed słońcem był symbolem luksusu i boskości.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną