Jak Polacy podbijali Wielką Brytanię (cz.I)
Historia miłości w 10 etapach (cz.I)
Przedstawiamy fragment książki reporterki POLITYKI Ewy Winnickiej „Londyńczycy”, niezwykłej opowieści o polskich emigrantach w Wielkiej Brytanii po II Wojnie Światowej, rozbitkach z otoczenia Władysława Andersa.
Polek jest jak na lekarstwo, wybierają oficerów z wyższym żołdem. Nieoficerowie są więc skazani na Brytyjki. Czy Brytyjki w ogóle nadają się na polskie żony?
Jan Markiewicz/Wydawnictwo Czarne/materiały prasowe

Polek jest jak na lekarstwo, wybierają oficerów z wyższym żołdem. Nieoficerowie są więc skazani na Brytyjki. Czy Brytyjki w ogóle nadają się na polskie żony?

Piloci dywizjonu 303 - najbardziej pożądani boheterowie przestworzy z poczatku lat czterdziestych.
Wikipedia

Piloci dywizjonu 303 - najbardziej pożądani boheterowie przestworzy z poczatku lat czterdziestych.

Generał Sikorski, premier Churchill i lider Wolnych Francuzów generał de Gaulle. W mrocznych dniach po klęsce Francji to właśnie Polska była najważniejszym sojusznikiem Wielkiej Brytanii.
Wikipedia

Generał Sikorski, premier Churchill i lider Wolnych Francuzów generał de Gaulle. W mrocznych dniach po klęsce Francji to właśnie Polska była najważniejszym sojusznikiem Wielkiej Brytanii.

Wycięte z drewna gęsi tały w sali teatralnej polskiego Klubu Orła w dzielnicy Balham, gdzie mieściła się szkoła sobotnia.
Jan Markiewicz/Wydawnictwo Czarne/Materiały promocyjne

Wycięte z drewna gęsi tały w sali teatralnej polskiego Klubu Orła w dzielnicy Balham, gdzie mieściła się szkoła sobotnia.

Pożółkłe fotografie autorstwa Jana Markiewicza znalazł w dwóch skrzynkach na warzywa Jean‑Marc, kurier rowerowy i artysta w jednym.
Jan Markiewicz/Wydawnictwo Czarne/materiały prasowe

Pożółkłe fotografie autorstwa Jana Markiewicza znalazł w dwóch skrzynkach na warzywa Jean‑Marc, kurier rowerowy i artysta w jednym.

Urodzone w Anglii córki Jana Markiewicza, Aleksandra i Teresa.
Jan Markiewicz/Wydawnictwo Czarne/materiały prasowe

Urodzone w Anglii córki Jana Markiewicza, Aleksandra i Teresa.

Ewa Winnicka, „Londyńczycy', Wydawnictwo Czarne.
Wydawnictwo Czarne/materiały prasowe

Ewa Winnicka, „Londyńczycy", Wydawnictwo Czarne.

„Rekord pobił pewien polski kapitan, który jednocześnie był kochankiem córki, matki i babki w jednym z miasteczek w Szkocji.” (Stanisław Cat-Mackiewicz, Londyniszcze)

Etap 1. Przyjeżdża ubogi krewny
Nie znamy się dobrze, gdy 21 czerwca 1940 roku Jego Królewska Mość Jerzy VI staje na peronie dworca Waterloo, aby powitać nadjeżdżającego prezydenta Władysława Raczkiewicza. Można nawet powiedzieć, że dotychczasowe spotkania nie wychodzą nam na dobre i mamy o to sporo żalu. Na konferencji w Wersalu w 1918 roku ich premier Lloyd George nie chciał słyszeć o wolnej Polsce (potem tłumaczyli, że zbyt blisko flirtowaliśmy z Francją, a oni nie chcieli wzmacniać Francji). W 1939 roku gwarancje udzielone nam przez nich w marcu i sierpniu okazują się niewiele warte już we wrześniu. (Oni mówią, że do walki nie byli gotowi, ale gwarancji udzielili, bo się bali, że wstąpimy w końcu do obozu Hitlera, co by przesądziło o losie ich wyspy).

Ale gdy w 1940 roku Niemcy płynnie zdobywają Zachód, a na czele rządu zamiast planowanego miękkiego lorda Halifaxa stoi już Winston Churchill („brawura podlewana alkoholem”, pisze o nim emigracyjny historyk profesor Jan Ciechanowski), zwracają na nas w końcu uwagę. Zaczynamy im się nawet bardzo podobać. Podbici, ale waleczni zostajemy ich jedynym sprzymierzeńcem w Europie. Lepszym niż Francuzi, którzy poddali się, zanim ich o to poproszono. Podarowaliśmy im wcześniej niemiecką maszynę szyfrującą Enigma i zaoferowaliśmy pomoc wywiadowczą. W zamian nasz generał Władysław Sikorski, naczelny wódz i premier w jednej osobie, otrzymuje uchodźczą siedzibę w prestiżowym hotelu Rubens na tyłach pałacu Buckingham. Jego biuro i Rada Narodowa rezydują na  równie prestiżowej Stratton Street za Piccadilly, prezydent przy Park Street w Mayfair, ministrowie w dzielnicy Kensington. Dostajemy też sporą pożyczkę. Żołnierze, lotnicy i marynarze – żołd i miejsce w brytyjskich jednostkach. Brytania zostaje naszą protektorką. Po bitwie o Anglię jesienią 1940 roku podkreśla się powszechnie, że to udział naszych lotników przesądził o zwycięstwie.

Tak więc już w 1940 roku około trzydziestu tysięcy Polaków, głównie mężczyzn, trafia na Wyspy Brytyjskie i robi wrażenie na kobietach.

Etap 2. Zauroczenie
Stanisław Cat-Mackiewicz, pisarz i publicysta, późniejszy premier rządu na uchodźstwie, widuje Polaków na przepustkach. Pisze: „Nigdy nie widziałem ludzi tak dumnych i tak zadowolonych z siebie, jak wówczas nasi lotnicy. Chodzili z gębami uśmiechniętymi od ucha do ucha. Powodzenie u Angielek i Szkotek mieli kapitalne”. Trzeba powiedzieć, że poprzeczka jest ustawiona niewysoko. Okazuje się bowiem, że życie intymne na Wyspach jest zniuansowane. Cat ujmuje to w sposób następujący: „Harcerze angielscy [na wyjazdach – przyp. aut.] mają najsurowiej zabronione kładzenie się na kanapie w towarzystwie innego chłopca, tak jak mają najsurowiej zabronione przebywanie we dwóch w zamkniętej ubikacji ze względu na rozpowszechnienie się homoseksualnego ohydnego i plugawego zboczenia. To właśnie ze względu na moralność kładą z nim [na pryczy – przyp. aut.] dziewczynę. Młody Anglik, kiedy się znajdzie na kanapie z innym chłopcem, to zaraz go biorą straszne ciągoty. Kiedy leży koło niego dziewczyna, to odsuwa się od niej z obrzydzeniem”. Tak więc, zdaniem Cata, przeciętny heteroseksualny żołnierz polski trafia na podatny grunt w postaci kobiety, która nie chce jedynie rozdzielać rozjuszonych Anglików. Żołnierz odmiennej orientacji nie czuje się zaś wyobcowany.

Etap 3. Miodowy miesiąc
Trwa półtora roku. Oni widzą, że mamy mocnego przywódcę, jakim jest generał Władysław Sikorski. Ich premier Winston Churchill mówi podniośle, że będą z nami na śmierć i życie. Zgadza się, by nasi lotnicy, wstępując do ich armii, przysięgali na ich króla, ale i na Polskę. My walczymy jak oszalali. Oni się zachwycają: jesteśmy egzotyczni, nieokrzesani i dzicy.

Cat: „Zdarzyło się kapitanowi, że zastrzelił przyjaciela żony, także Polaka. W Anglii za takie rzeczy wieszają bez zastanowienia się, wieszają nieomal automatycznie. W danym wypadku nastąpiło niespodziewane dla wszystkich uniewinnienie, motywowane bardzo względnej wartości argumentami, że policja nie dokonała szczegółowych oględzin pistoletu. Postąpiono tak wprost przez gościnność”.

I jeszcze:
„Pewien polski lotnik, bardzo źle wychowany, zaczął dla kawału latać tak nisko nad polem golfowym, aż uciął skrzydłem głowę jakiemuś lordowi. Nie było sądu. Lotnika wysłano po prostu na lot bojowy, z którego nie wrócił”.

O bohaterskich lotnikach powstają sztuki teatralne oraz filmy. Polakami zaczyna się interesować londyńska socjeta.

Adam Zamoyski pisze w książce Orły nad Europą: „Znana piękność Jean Smith-Bingham usynowiła Dywizjon 303 i zaczęła wydawać przyjęcia dla oficerów w hotelu Dorchester. Betty Norton-Griffiths, według lutowego (z 1941 roku) magazynu »Queen« jedna z najcudowniejszych kobiet w Anglii, poszła w jej ślady, usynowiając Dywizjon 308. Najwięcej uwagi przyciągnęła lady Jersey (była żona Cary’ego Granta), która stała się »mamą« Dywizjonu 315. […] Na Wigilię każdy z 200 żołnierzy otrzymał dziennik z wpisem mamy oraz skarpety i szalik. […] Poza tym przysłała pilotom wszystkie swoje podarte pończochy, żeby mieli je przy sobie w powietrzu”. Szaliki okazują się powszechnym narzędziem towarzyskim. Także w Church Fenton, daleko od Londynu, delegacja miejscowych pań przynosi ciepłe, własnoręcznie zrobione na drutach szale. Krzysztof Muszkowski (później felietonista emigracyjny, redaktor słynnych „Wiadomości”) służy w 300. dywizjonie bombowym i stacjonuje obok Lincoln. Jest właścicielem kilkunastu szalików: – Kontakty nawiązuje się w wiejskich klubach, panie starsze, my bardzo młodzi. Można powiedzieć, że z braku mężów i synów opiekują się nami na różne sposoby. Te znajomości, oczywiście, nie mogły przetrwać próby czasu.

Jeden z bohaterów książki Adama Zamoyskiego, lotnik, notuje w pamiętniku: „Mieszkańcy są nadzwyczaj mili dla Polaków. Zaczepiają na ulicy, zapraszają na piwo i whisky, uczą języka. Może dlatego, że nas za mało znają?”.

W połowie 1940 roku brytyjskie kobiety zaczynają się żegnać z przypisaną im rolą społeczną. Lokalni mężczyźni, którzy nawet przed wojną nie patrzyli im głęboko w oczy (opinia Cata), pojechali do swoich jednostek. Dziewczęta, zatrudniane jako personel pomocniczy, mają poczucie wartości i czują się niezależne. My umożliwiamy katharsis. Adam Zamoyski: „Po przyjeździe do Blackpool ewakuowani z Francji lotnicy wysłuchali pogadanki brytyjskiego oficera, który powiadomił ich, że Anglia to nie Francja i że jedyna droga do łóżka dziewczyny wiedzie przez ołtarz”. Oficer nie do końca ma rację. Po pierwszej randce Wacław Król wspomina w dzienniku: „Do you love me? – spytała na odjezdnym. Jest bardzo miła, ale nie może przecież w ten sposób zdobywać chłopca!”. Wstrząśnięty jest także Stanisław Zumbach, legendarny pilot Dywizjonu 303. Był zadowolony, że na drugiej randce przespał się z dziewczyną. Ale z jej dzienniczka dowiaduje się, że jest trzydziestym polskim pilotem zaliczonym przez nią w ciągu ostatnich miesięcy.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj