70. rocznica brawurowej akcji polskiego podziemia
18 stycznia 1943 roku grupa żołnierzy AK, dowodzona przez porucznika Jana Piwnika „Ponurego” przeprowadziła brawurową akcję na niemieckie więzienie w Pińsku.
Szkolenie cichociemnych. Na zdjęciu skok z wieży spadochronowej.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Szkolenie cichociemnych. Na zdjęciu skok z wieży spadochronowej.

Kapitan Alfred Paczkowski „Wania”. Cichociemny, odbity z więzienia w Pińsku.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kapitan Alfred Paczkowski „Wania”. Cichociemny, odbity z więzienia w Pińsku.

20 listopada 1942 r. kpt. Alfred Paczkowski, ps. „Wania”, wraz z dwoma innymi dywersantami, podjął próbę wysadzenia mostu kolejowego na rzece Horyń. Podczas akcji pod kpt. Paczkowskim, potężnie zbudowanym mężczyzną załamał się lód – oficer wpadł w przerębel tak nieszczęśliwie, że złamał nogę. Wyciągnięty z wielkim trudem na brzeg został pozostawiony w opuszczonej smolarni, zaś jego towarzysze (ppor. cichociemny Mieczysław Eckardt, ps. „Bocian” i strzelec Piotr Downar, ps. „Azor”) wyruszyli do miasteczka Dawidówek, gdzie mieli nadzieję uzyskać pomoc od innego członka grupy. Jednak tego dnia w okolicy Dawidówka odbywała się obława na ukrywających się Żydów. Obydwaj dywersanci zostali aresztowani przez żandarmerię (nieostrożnie nie ukryli posiadanego ładunku wybuchowego), zaś inny oddział Niemców odnalazł kpt. Paczkowskiego.

Ten, ufając sile nienagannie podrobionych papierów, podał się za… włoskiego faszystę, który za zasługi dla Niemiec miał otrzymać majątek na kresach i uległ wypadkowi podczas oglądania swoich przyszłych włości. Ta maskarada nie na wiele się zdała – na posterunku w Dawidówku zweryfikowano rewelacje kpt. Paczkowskiego. Jednak Niemcy zdawali sobie sprawę, że najprawdopodobniej w ich ręce wpadł ktoś ważny. Dwaj pozostali dywersanci zostali poddani brutalnemu śledztwu – w trakcie przesłuchania zabity został ppor. Eckardt. Paczkowski i Downar zostali przeniesieni najpierw do więzienia w Stolinie, następnie do Pińska.

„Wachlarz” na tyłach Wehrmachtu

Aby lepiej zrozumieć wydarzenia poprzedzające atak na pińskie więzienie, cofnijmy się na chwilę do lata 1941 roku. Po ataku Niemiec na ZSRR, dowództwo Związku Walki Zbrojnej (poprzednika Armii Krajowej) podjęło decyzję o powołaniu do życia wydzielonej organizacji dywersyjnej, mającej działać po obu stronach wschodniej granicy II RP. Początkowo główną funkcją „Wachlarza”, bo tak nazwano nową strukturę, było przygotowywanie zaplecza dla powstania zbrojnego, które miało wybuchnąć w momencie spodziewanej klęski Niemiec na froncie wschodnim. Jednak nacisk Brytyjczyków, zainteresowanych jak najszybszym podjęciem działań odciążających Armię Czerwoną spowodował, że żołnierze „Wachlarza” zaczęli już jesienią 1941 roku wykonywać akcje dywersyjne.

„Wachlarz” został wsparty przez dowództwo ZWZ (od lutego 1942 r. AK) cennym sprzętem bojowym, potężnym budżetem (4 mln dolarów – połowę budżetu ZWZ) oraz najlepszymi ludźmi, w tym przybywającymi z Anglii cichociemnymi. Przed żołnierzami „Wachlarza” postawiono zadanie niezmiernie trudne. Przyfrontowa strefa, przez którą biegły szlaki zaopatrzeniowe Wehrmachtu, była pilnie przez Niemców strzeżona – nasycona zarówno oddziałami regularnymi, jak i jednostkami żandarmerii, policji, straży kolejowej oraz intensywnie penetrowana przez Gestapo. Ponadto, półtora roku sowieckiej okupacji – wywózek i aresztowań NKWD – usunęło, szczególnie z położonych dalej na wschodzie terenów, wielką część polskiej społeczności, przez co konspiratorzy musieli działać w podwójnie wrogim otoczeniu. Mimo ogromnych trudności, w 1942 roku zaczęły wylatywać w powietrze niemieckie transporty kolejowe, transport samochodowy unieruchamiały skutecznie rozsypywane na drogach kolczatki, niszczono łączność, małe grupy dywersantów wysadzały mosty. Organizował je m.in. kpt. Paczkowski  - „Wania”, który został dowódcą III odcinka „Wachlarza”.

Oficer, skoczek, chłopski syn

Dziwnym zbiegiem okoliczności informacja o jego aresztowaniu po akcji wysadzenia mostu przyszła do sztabu AK razem z informacją o wielkiej wpadce odcinka IV (7-12 grudnia 1942 r.) oraz przetrzymywanych w więzieniu w Mińsku konspiratorach. 31 grudnia 1942 r. w Warszawie odbyła się konferencja sztabowa, na której Komendant Gł. AK gen. Stefan Rowecki „Grot” wydał rozkaz odbicia obu grup. Na wykonawców akcji zostali wyznaczeni dwaj cichociemni: por. Jan Piwnik „Ponury” i por. Jan Rogowski „Czarka”.

Gen. Rowecki nie mógł wybrać lepiej. Jan Piwnik, chłopski syn (rocznik 1912) z Gór Świętokrzyskich, ukończył w 1933 roku słynną Szkołę Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim. Dwa lata później został awansowany do stopnia podporucznika, jednak wybrał służbę w Policji Państwowej; w 1938 roku ukończył Szkołę Oficerów Rezerwy Policji w Golędzinowie. W czasie wojny obronnej dowodził kompanią w Zmotoryzowanym Batalionie Policji (walczącym jak jednostki regularne, jako zmotoryzowana piechota), z którym 23 września przekroczył granicę polsko -węgierską.

Na Węgrzech organizował ucieczki do Francji, za co przesiedział dwa miesiące w twierdzy. W kwietniu 1940 sam znalazł się we Francji, by wziąć udział w walkach z Niemcami jako oficer artylerii. Podobnie jak we wrześniu w Polsce, zdołał wyprowadzić swoich ludzi (ponoć na pokład odpływającego do Anglii statku podkomendni Piwnika weszli z bagnetami na karabinach). Już w październiku zgłosił się do służby w kraju. Po ukończeniu kursów dywersyjnego i spadochronowego, gdzie bardzo wysoko oceniono jego sprawność fizyczną i umiejętność dowodzenia grupą dywersyjną, przez pewien czas pełnił rolę instruktora innych cichociemnych. Do Polski został zrzucony 7 listopada 1941 r.      

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj