szukaj
Okrutni i potężni – dawni piraci na wodach Europy
Barbarossa, król piratów
Hajraddin Barbarossa, sułtański admirał.
Wikipedia

Hajraddin Barbarossa, sułtański admirał.

Zamek w Bodrum, gdzie Joannici więzili Arudża, pierwszego Barbarossę.
Horvat/Wikipedia

Zamek w Bodrum, gdzie Joannici więzili Arudża, pierwszego Barbarossę.

Bitwa pod Prevezą (1538 r.) - największe zwycięstwo Hajraddina Barbarossy.
Wikipedia

Bitwa pod Prevezą (1538 r.) - największe zwycięstwo Hajraddina Barbarossy.

Turecka flota w Tulonie - grafika z epoki.
Wikipedia

Turecka flota w Tulonie - grafika z epoki.

W ataku na papieskie galery widać już było metodę, jaką stosować mieli berberyjscy piraci przez następne trzysta lat. Wielkie okręty zastąpili lekkimi i szybkimi łodziami, działającymi w eskadrach liczących od kilku do kilkunastu jednostek. Zamiast galerników, jak na okrętach chrześcijan, sadzali do wioseł wolnych ludzi, dzięki czemu nie tylko nie musieli bać się buntu załogi, ale też każdego z nich mogli posłać do walki.

Garncarz, sułtan Algieru

Obiektem ataków piratów stały się nie tylko wyładowane dobrami statki kursujące pomiędzy Hiszpanią i miastami Italii, ale również wybrzeża chrześcijańskiej Europy. W czasie, kiedy Arudż i Hizir pojawili się ze swoimi łodziami w Tunezji, do Afryki Północnej wciąż napływały kolejne fale uchodźców z Hiszpanii – muzułmanów odmawiających konwersji na katolicyzm i pod grozą kary śmierci zmuszonych do opuszczenia kraju. Wielu z nich doskonale znało wybrzeże Andaluzji, stali się więc cennymi członkami pirackich załóg, tym bardziej, że kierowała nimi również żądza zemsty. Na dotąd względnie bezpieczne nadmorskie osady padł blady strach – nikt nie wiedział kiedy i gdzie uderzą piraci, bezkarnie masakrujący słabe posterunki, porywający dzieci i kobiety i wycinający starców. Kupcy zaczęli ponosić ogromne straty, tylko głód mógł zmusić rybaków do wypłynięcia w morze, znikały całe wsie i miasteczka, których mieszkańcy trafiali na targi niewolników w Północnej Afryce, inne opuszczano, przenosząc siedziby z dala od morza. Do dziś na wybrzeżach Włoch, Hiszpanii, na Sycylii i Malcie można oglądać ufortyfikowane wieże strażnicze - świadectwa ówczesnej grozy. I była to zasługa Barbarossy – gdy tylko rozpoczynał się sezon żeglugowy, jego zwinne galeoty ruszały na polowania i zwykle wracały szczęśliwie do portu w Tunisie, obładowane łupami i niewolnikami.

Rzecz jasna, Hiszpania musiała zareagować. W strategicznych miejscach afrykańskiego wybrzeża zaczęły instalować się hiszpańskie garnizony (w Oranie, Algierze, Bidżaji), wymuszające posłuszeństwo lokalnych władców i zabezpieczające do pewnego stopnia wybrzeże przed atakami piratów. Powodzenie Barbarossy zaniepokoiło sułtana Tunezji, który mimo zysków wolał uniknąć wizyty hiszpańskiej floty, zatem Arudż i Hizir w 1510 roku przenieśli się na południe, do zatoki Gabes, gdzie założyli bazę na wyspie Dżerba. Miejsce to stało się później słynnym gniazdem berberyjskiego piractwa. Dżerba miała tylko jedną, ale dość zasadniczą wadę – była zbyt oddalona od handlowych szlaków przemierzanych przez europejskie statki. Dlatego w 1512 Arudż postanowił zdobyć nową bazę w Bidżaji na wybrzeżu Algierii. Tam jednak spotkało go pierwsze większe niepowodzenie – podczas szturmu na fort kula z hiszpańskiego arkebuza odstrzeliła mu lewe ramię. Rok później karna ekspedycja Genueńczyków pod wodzą Andrea Dorii zmusiła Hizira, zastępującego wciąż leczącego swoje rany starszego brata, do zatopienia dwunastu galeotów stojących w porcie w Tunisie. Włoski admirał, ukontentowany bombardowaniem, odpłynął zadowolony z nauczki, udzielonej bezczelnym piratom, nie wykorzystując okazji do ostatecznej rozprawy ze strasznymi braćmi.

W latach 1513 i 1514 siły Barbarossy znów bezskutecznie atakowały Bidżaję, ale nieustraszeni Hiszpanie wciąż bronili jej twardo. Wreszcie w 1516 roku nadarzyła się okazja, na jaką czekał Arudż. Władca Algieru, szejk Selim, zmęczony obecnością hiszpańskiego garnizonu wezwał Barbarossę, by ten rozprawił się z okupantami. Z pomocą lokalnego sojusznika i przysłanych przez Wysoką Portę janczarów piraci wypędzili Hiszpanów z miasta, nie zdołali jednak zdobyć twierdzy na wyspie, strzegącej wejścia do portu. Nieostrożny szejk doświadczył szybko, jak niebezpiecznym sprzymierzeńcem jest Barbarossa – niedługo po zwycięstwie został przez niego uduszony w łaźni... ręcznikiem. Miejscowa elita przekonała się, że ręka Arudża, choć muzułmanina, jest znacznie cięższa niż stalowa rękawica hiszpańskiego dowódcy. Algierczycy próbowali zawiązać spisek, mający usunąć piratów, ale czujny Barbarossa zaatakował pierwszy, wieszając najważniejszych obywateli miasta na ich własnych turbanach na ogrodzeniu głównego meczetu. W ten oto sposób syn garncarza, który zaledwie dwanaście lat wcześniej przybył ze wschodu na dwóch małych łódkach, stał się sułtanem Algieru.

Miejscowi władcy, dotąd niezależni od Turcji, szybko zorientowali się, czym grozi wzrost potęgi Barbarossy. Z dwojga złego woleli niemiłą gościnę hiszpańskich garnizonów, troszczących się wyłącznie o spokój na wybrzeżach. W roku 1517 przeciw Barbarossie wystąpił sułtan Tenezu i został z kretesem pobity, a jesienią tego samego roku pirat zdobył strategicznie położone miasto Tilimsan, stając się władcą całej (z wyjątkiem hiszpańskich enklaw) Algierii.

Umarł Barbarossa, niech żyje Barbarossa

O dramatycznej sytuacji w Algierii zawiadomił nowego hiszpańskiego monarchę Karola I (który miał później stać się słynnym cesarzem Karolem V) gubernator Oranu, markiz Comares, Diego Fernandez de Cordoba. Wiosną następnego roku hiszpańskie oddziały dowodzone przez sędziwego markiza dopadły Arudża w Tilimsan. W czasie odwrotu do Algieru Barbarossa, nieustraszony jak zawsze i broniący się do ostatka, zginął z mieczem w ręku. Kiedy fatalna wiadomość dotarła do Algieru, Hizir rozkazał załadować broń, kosztowności i najcenniejszych niewolników na statki, gotów natychmiast opuścić miasto. Ale Hiszpanie popełnili fatalny błąd – nie chcąc ryzykować, załadowali się na okręty i wrócili do ojczyzny, uznając najwyraźniej, że śmierć Arudża rozwiązuje problem. Szybko miało się okazać, jak bardzo się mylili.

Zapewne Hizir nie mógł uwierzyć w głupotę Hiszpanów, oddających osiągnięte już zwycięstwo. Szybko jednak odnalazł się w nowej sytuacji – by fizycznie upodobnić się do słynnego brata, ufarbował brodę na rudo i bez sprzeciwów przejął dowództwo. Tak narodził się drugi, jeszcze straszniejszy Barbarossa, który przeszedł do historii jako Hajraddin – „obrońca wiary”.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj