Paul Robeson: bojownik o pokój
Gwiazda z sierpem i młotem
Laureat Oscara Steve McQueen znalazł już nowego bohatera. Nakręci film o Paulu Robesonie – zafascynowanym komunizmem aktorze i śpiewaku, który kiedyś na stadionie Legii śpiewał na cześć ofiar powstania w getcie warszawskim.
Paul Robeson w filmie „Cesarz Jones”, 1933 r.
Ronald Grant Archive/Mary Evans Picture Library/BEW

Paul Robeson w filmie „Cesarz Jones”, 1933 r.

Występował w kasowych filmach, jego głos wybrzmiewał w największych salach koncertowych świata, a spopularyzowane przez artystę kompozycje, takie jak „Ol’ Man River”, zyskały miano standardów. Grał profesjonalnie w futbol, z wyróżnieniem ukończył prawo, znał kilkanaście języków, przyjaźnił się z intelektualistami i ludźmi kultury. Barwna historia życia syna zbiegłego niewolnika to gotowy materiał na scenariusz filmowy. Aż trudno uwierzyć, że nikt do tej pory nie pokusił się o nakręcenie o Paulu Robesonie fabuły. To będzie kolejny po oscarowym „Zniewolonym” (2013 r.) film Steve’a McQueena. Reżyser ogłosił swoje plany w listopadzie ubiegłego roku w Nowym Jorku. A w pisanie scenariusza zaangażuje się aktor, wokalista i aktywista Harry Belafonte, który się z Robesonem przyjaźnił.

Kiedy McQueen miał 14 lat, wpadły mu w ręce artykuły prasowe poświęcone Robesonowi. Już wtedy zainteresował go fakt, że w 1928 r., po wielkim sukcesie na londyńskim West Endzie, spontanicznie wyszedł do protestującego na ulicach tłumu bezrobotnych walijskich górników. Jego kolor skóry i potężna postura (prawie 2 m wzrostu) wzbudziły sporą konsternację. Niczym niezrażony zaśpiewał z robotnikami i zaprosił ich na ciepły posiłek. Potem odwiedził kilkanaście miejsc na świecie, w których klasa robotnicza i mniejszości etniczne walczyły o prawa, a kolonie o autonomię.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj