Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej
Wojna i spokój
Mamy mnóstwo pretekstów, aby porozmawiać o historii Europy. W minionym roku obchodziliśmy 100. rocznicę wybuchu pierwszej wojny światowej, 75. – wybuchu drugiej, i 25. – rewolucji 1989 r.
1945 r. – konferencja w Jałcie (Churchill, Roosevelt, Stalin)
Keystone-France/Getty Images

1945 r. – konferencja w Jałcie (Churchill, Roosevelt, Stalin)

W tym roku mamy serię rocznic porozumień pokojowych: 200 lat od kongresu wiedeńskiego (1815 r., ustalał porządek europejski po wojnach napoleońskich), 70 lat od konferencji w Jałcie i w Poczdamie (1945 r., określiły porządek światowy po drugiej wojnie), 40 lat od podpisania w Helsinkach aktu końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (1975 r.). A w tle traktat wersalski (1919 r., kończący Wielką Wojnę) i pokój westfalski (1648 r., kończący wojnę trzydziestoletnią), który – tak twierdzi Henry Kissinger – organizuje dziś globalny układ sił. Rozmawiamy o tym z profesorami historii Włodzimierzem Borodziejem i Tomaszem Nałęczem.

Adam Krzemiński: – Wieczyste pokoje zawierano i zrywano na pęczki. Czy regulacje pokojowe zawsze są ułomne?
Włodzimierz Borodziej: – Z natury rzeczy. Pytanie tylko, ile wytrzymują: 20 czy 100 lat? Żaden stan rzeczy nie jest w historii dany raz na zawsze.

Tomasz Nałęcz: – Traktaty utrzymują się, dopóki trwa układ sił, który je stworzył. Mamy coraz większe przyspieszenie w stosunkach międzynarodowych, więc i układy szybciej się zużywają. Nawet jeśli dopiero nasi następcy z dystansu opiszą naszą rzeczywistość, to historyk siłą rzeczy szuka analogii z przeszłości. Ciekawe, że dziś w Europie przekreślamy Jałtę, za to po stu latach wracamy do ducha Wersalu. Uznajemy, jak w Wersalu, że podmiotem dziejów jest państwo narodowe.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj