Prof. Rudolf von Thadden (1932-2015)
Przyjaciel z Getyngi
Nieubłaganie kończy się kolejna epoka w dziejach Europy.
Rudolf von Thadden
Ullstein Bild/BEW

Rudolf von Thadden

Znika pokolenie wojenne, które dobrze wiedziało, od czego się odbija i co chciało zbudować całkiem na nowo – zwłaszcza najtrudniejsze chyba sąsiedztwo w Europie, to polsko-niemieckie. Przed rokiem odszedł Richard von Weizsäcker, potem Władysław Bartoszewski. A teraz historyk z Getyngi prof. Rudolf von Thadden.

Zetknęliśmy się po raz pierwszy późnym latem 1981 r. w Berlinie Zachodnim i połączyła nas podobna przyjemność z podważania własnych narodowych schematów. W mrocznych latach stanu wojennego spotykaliśmy się co jakiś czas dzięki niemiecko-polskim towarzystwom w Hanowerze i Getyndze. Nasze rozmowy o Polsce, Niemczech i Francji pozostawiły ślad na łamach POLITYKI i „Die Zeit”. Rudolf był uosobieniem Trójkąta Weimarskiego na długo, zanim dzięki wielkiej zmianie w Europie trzej ministrowie spraw zagranicznych zapisali go w 1992 r.

Na dzieciństwo w pomorskim Trzygłowiu, na staropruskie wychowanie, na rzekome lub rzeczywiste polskie nitki w rozgałęzionej historii jego rodu nałożyły się jego spotkania w młodości z Polakami wygnanymi ze wschodu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj