szukaj
Gdzie jest pies pogrzebany
Kiedy udomowiliśmy bydło? Co jadali nasi przodkowie? Jak długo pies jest przyjacielem człowieka? Na wiele podobnych pytań mogą dać odpowiedź wykopane kości zwierząt.
Rysunek konia wykonany przez paleolitycznego artystę w jaskini Lascaux
Wikipedia

Rysunek konia wykonany przez paleolitycznego artystę w jaskini Lascaux

Kości zwierząt są obok ceramiki materiałem najczęściej znajdowanym na stanowiskach archeologicznych ze wszystkich epok. Całe lata lekceważone, stały się obiektem badań dopiero w drugiej połowie XX w. Są ważnym źródłem informacji o ludziach, którzy je wyrzucili. Na podstawie kości można określić, jakie zwierzęta jadano, czy zabijano młode czy stare sztuki. Wiadomo też, czy zwierzę było dzikie czy hodowlane, dobrze czy źle odżywione, a nawet jak się z nim obchodzono.

Ludzie zawsze jedli mięso, polowano na wszystko, co nadawało się do zjedzenia, nawet na potężne mamuty czy niedźwiedzie jaskiniowe. Za reniferami paleolityczni myśliwi przemierzali tysiące kilometrów. Skóry wyprawiano, a z kości robiono narzędzia. – Kościane narzędzia neandertalczyka sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat znajdowane są również na terenie Polski – mówi prof. Alicja Lasota-Moskalewska z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. – W Zwoleniu na przykład zachował się rodzaj zgrzebła. Przedmioty z kości zwierzęcych były używane powszechnie aż do XIX w.

W paleolicie wokół zwierząt kręciło się całe życie ówczesnych ludzi, nic dziwnego, że wkroczyły również do sfery duchowej człowieka, stając się obiektem kultu i inspiracją w sztuce. Świadczą o tym ówczesne rzeźby, ryty i malowidła jaskiniowe.

Paleolitycznym myśliwym żyło się naprawdę dobrze. Tak dobrze, że czasem upolowanej zwierzyny nie mogli przejeść. Ponieważ możliwości jej przechowywania były ograniczone, resztki mięsa wyrzucano, co przyciągało do obozowisk wygłodniałe wilki. Właśnie wtedy zaczęła się przyjaźń między psem a człowiekiem. Wilk zaczął za nim chodzić i w końcu przekroczył próg domu. Najstarszym dowodem udomowienia psa jest żuchwa tego zwierzęcia znaleziona w grobie kobiety i mężczyzny datowanym na 12 tys. lat p.n.e. z Bonn-Oberkassel w Niemczech. Dwa tysiące lat młodszy jest pochówek kobiety ze szczenięciem w ramionach znaleziony w Izraelu. Psy odgrywały w życiu ludzi istotną rolę, chociaż nie zawsze jako przyjaciele; w różnych kulturach i okresach hodowano je również na mięso, czasami rytualnie okaleczano i składano w ofierze.

Niesłychanie ważnym etapem dziejów ludzkości było przejście z gospodarki zbieracko-łowieckiej na rolnictwo. Człowiek osiadły zaczął uprawiać rolę i hodować zwierzęta. Ich udomowienie nie nastąpiło jednak od razu. Był to proces trwający wiele tysięcy lat. Najpierw oswajano dzikie zwierzęta i trzymano je w przydomowych zagrodach. O ich hodowli można mówić dopiero wtedy, gdy oswojone zaczęły się rozmnażać w niewoli pod kontrolą człowieka. – Pierwsze udomowienie miało miejsce na Bliskim Wschodzie około 10 tys. lat temu – mówi prof. Lasota-Moskalewska. – Udomowienie widać wyraźnie w kościach zwierząt, które nagle zaczynają się zmniejszać. U wielu gatunków hodowlanych zanikały stopniowo rogi, a rozwinęły się inne pożądane cechy, takie jak większa mleczność, dłuższa wełna czy większa masa mięśniowa.

60–90 proc. wszystkich kości zwierzęcych z neolitu stanowią szczątki bydła, które prawie wyłącznie wtedy hodowano. Nic dziwnego – dawało ono mięso, skórę, mleko, kości, ogromne ilości nawozu do użyźniania pól, a także było siłą pociągową. – Pierwsi rolnicy na ziemiach polskich, przestawiwszy się na gospodarkę wytwórczą, niezbyt chętnie polowali – zauważa prof. Lasota-Moskalewska. – Mimo to szczątków tura jest na stanowiskach z tego czasu bardzo dużo. Łapano całe turze stada, by je udomawiać.

Równocześnie do zagród trafiły wszystkożerne dziki, a do domów psy. W nadmorskich Dąbkach, w osadzie z wczesnego neolitu, znaleziono kości rodzimego psa, bydła i świni. Inne gatunki, jak owce czy kozy, które nie występują w formach dzikich na naszych terenach, musiały przybyć do nas z emigrantami już jako zwierzęta udomowione.

O hodowli różnych zwierząt w starożytności i okresie rzymskim, sposobach ich leczenia, a także wykorzystania, dowiadujemy się najwięcej z tekstów rzymskich pisarzy agrarnych, takich jak Kolumella czy Warron. Dzięki nim wiemy też sporo o ówczesnej kuchni. Na przykład, że już wtedy umiano robić sery podpuszczkowe, że wysoko ceniono sobie drób, a nawet mięso pawia, że znano ponad 50 potraw z wieprzowiny. Wiele na temat zwyczajów żywieniowych innych mieszkańców świata dowiadujemy się natomiast z tekstów starożytnych podróżników, m.in. Herodota. Dziś badanie kości zwierzęcych pozwala zweryfikować te informacje, a nawet ustalić co w danej kulturze jadano. Wiadomo na przykład, że świnię na mięso zabija się już po roku, bo dłuższa hodowla nie jest opłacalna. Jeżeli więc archeozoolog znajduje kości świń 5–6-letnich, to znaczy, że właścicielowi zależało na słoninie, która była przysmakiem m.in. starożytnych Rzymian. Warron pisał, że widział świnie, które miały na karku 35-centymetrową warstwę słoniny, i że zabijano je dopiero wtedy, gdy z powodu otyłości nie mogły już chodzić.

Wyznacznikiem pozycji danego zwierzęcia w społeczności było jego znaczenie sakralne. Bogom w ofierze i zmarłym na drogę w zaświaty oddawano to, co najlepsze. W neolitycznych kulturach na terenie Polski najczęściej składano bydło – całe zabite sztuki. Owce hodowano na wełnę i mięso. Koczownicy do transportu wykorzystywali natomiast osły, a potem konie i wielbłądy. Większość z tych zwierząt składano również w ofierze. Konie zabierali do grobów bogacze i wojownicy.

Zupełnie wyjątkową pozycję miały zwierzęta w starożytnym Egipcie, gdzie uznawano je za wcielenia bogów. Jednym z najbardziej charakterystycznych przejawów egipskiego kultu zwierząt było ich mumifikowanie. Nie znaczy to jednak, że były one nietykalne – wprost przeciwnie, w ogromnych ilościach składano je w ofierze bogom, a święte zwierzęta specjalnie zabijano, aby zrobić z nich mumie wotywne. Niektóre z tych mumii nie zawierają całego szkieletu zwierzęcia, tylko jego fragmenty (np. kilka kości i pióra), mające symbolizować całość.

W swej najnowszej książce „Zwierzęta udomowione w dziejach ludzkości” prof. Lasota-Moskalewska pisze, że ludzie udomowili 21 gatunków ssaków, a także niektóre ptaki, ryby i bezkręgowce. Zwraca też uwagę na wyjątkowe znaczenie małej pszczoły, po której co prawda nie zachowały się żadne szczątki, ale za to jest ona obecna w tekstach i ikonografii z różnych części świata, kultur i czasów. Podobnie było w przypadku jedwabnika, którego tajemnicy Chińczycy strzegli przez wieki. Oprócz bydła czy koni człowiek w różnych częściach świata udomowił słonie, renifery, lamy – po to, by wykorzystywać ich siłę, mięso czy wełnę. W starożytnym Egipcie, ale i w średniowieczu, w niewoli trzymano na przykład żurawie, nie tylko na mięso, ale też jako ptaki stróżujące. Ponieważ głośno reagowały na obcych, jeszcze w średniowiecznej Polsce chodziły po podwórku pilnując obejścia.

Były jednak i takie zwierzęta, których nie udało się udomowić, a jedynie oswoić. Małpy, antylopy, gazele, niedźwiedzie, żyrafy czy lwy łapano i zamykano w przypałacowych czy – jak w przypadku starożytnego Egiptu – przyświątynnych zoo. Niektóre, jak na przykład gepardy, służyły jako zwierzęta myśliwskie, używano ich do polowania na gazele i antylopy. Najbardziej egzotyczne, dzikie i groźne zwierzęta były obiektem pożądania możnych tego świata. Pojawiały się jako atrakcja zwycięskich parad, dawano je sobie w prezencie, walczyły na arenach amfiteatrów w Imperium Romanum, cieszyły gawiedź na odpustach. Trzymanie ich na dworach należało w pewnym okresie do dobrego tonu, pokaźną kolekcję dzikich zwierząt miał między innymi sam Karol Wielki.

Ludzie obdarzali udomowione zwierzęta prawdziwymi uczuciami. Widać to wyraźnie w sztuce egipskiej, gdzie pojawia się, świetnie znana z ikonografii chrześcijańskiej, postać dobrego pasterza – mężczyzny niosącego jagnię lub cielątko w ramionach. W grobowcach pod krzesłami zmarłych przedstawiano małpki, psy, koty czy nawet gąski lub gazele. Wiele z nich ma imiona zapisane hieroglifami. Niektóre były nawet mumifikowane i chowane razem ze swoim panem.

Zwierzęta trzymano w domach również w innych kulturach. Koty, psy czy ptaki były zapewne takimi samymi towarzyszami życia ludzi jak dziś – trzymano je w domach po prostu dla przyjemności.

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj