szukaj
Jak amerykańskie konie trafiły do powojennej Polski
Morscy kowboje przybywają do Gdańska
70 lat temu zakończyła się niezwykła operacja pomocy dla Polski, w której ważną rolę odegrali młodzi ludzie rekrutujący się z ortodoksyjnych społeczności religijnych USA. Nazwano ich morskimi kowbojami.
„Morscy kowboje” na jednym ze statków UNRRA
AN

„Morscy kowboje” na jednym ze statków UNRRA

Wiosną 1946 r. w gazetach na Wschodnim Wybrzeżu USA ukazały się ogłoszenia: „Potrzebna pomoc. Dwa tysiące mężczyzn do opieki nad żywymi transportami na pokładach statków UNRRA, wiozących pomoc dla Europy. Chętni muszą mieć doświadczenie w pracy ze zwierzętami oraz silne zasady moralne. Szczególnie potrzebujemy takich, którzy będą prowadzić się bez zarzutu w zagranicznych portach. Podania składać w Brethren Service Committee w New Windsor, Maryland”.

Brethren Service Committee (BSC) był organizacją charytatywną Kościoła Brethren – kongregacji protestanckich anabaptystów. Należał do niego również Dan West, 53-letni filantrop organizujący akcje pomocy dla zniszczonych wojną krajów. Pierwszym, w którym uruchomił swój program, była ogarnięta wojną domową Hiszpania. Tam doszedł do wniosku, że skuteczniejsze niż dawanie głodującym ludziom żywności będzie dostarczenie im żywych krów, dzięki którym będą mieli mleko i cielęta. West uważał, że taki rodzaj pomocy nie tylko eliminuje uczucie poniżenia, które towarzyszy przyjęciu jednorazowej jałmużny, ale także poprawia byt całej lokalnej społeczności. Własnym mlekiem i cielakami można się dzielić z innymi, stopniowo rozszerzając krąg pomocy.

Po powrocie do USA West założył organizację Heifers for Relief – Jałówki dla Pomocy. W 1944 r. przekształcił ją w Heifer International i wyszedł z inicjatywą dostarczania żywych zwierząt do Europy, gdzie wojna poczyniła ogromne spustoszenia w inwentarzu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj