Samuel Willenberg: cichy bohater z obozu w Treblince
To ja wygrałem
Miał zginąć w piekle na ziemi, ale przeżył. Został adwokatem tych, którzy mieli mniej szczęścia. W ubiegłym roku po raz pierwszy na rocznicy powstania w Treblince zabrakło go – ostatniego świadka.
Samuel Willenberg podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego w 2011 r.
Sławomir Olżacki/Forum

Samuel Willenberg podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego w 2011 r.

Bóg? Tu go nie było! – Samuel Willenberg podnosi głos, jakby chciał, by ten, tam w górze, usłyszał, co ma mu do zarzucenia. Potrząsa głową, aż beret zsuwa się, a jego rzadkie, siwe włosy zaczynają tańczyć na wietrze. Drewnianą laską celuje w niebo i wymachuje nią, jakby groził Bogu. – Szukałem go tu, w Treblince, przez cały czas, ale nie znalazłem! Cichnie nagle. Rozgląda się, jakby liczył na jakąś odpowiedź. Portugalscy turyści przemykają obok, zasłuchani w swoje audioprzewodniki („Obóz natychmiastowej zagłady, drugi po Auschwitz-Birkenau, do 900 tys. ofiar, po prawej rampa, po lewej komory gazowe...”). Tylko na moment odwracają się i patrzą na starego mężczyznę krzyczącego coś w nieznanym im języku. I szybko odchodzą w kierunku kamiennego monumentu.

Samuel stoi bez ruchu, wyczerpany emocjami. Podpiera się laską. Łapie powietrze otwartymi ustami, krztusi się. Jest starym, zmęczonym człowiekiem. 93. urodziny obchodził 19 lutego 2016 r. Trzy dni później zmarł. „Z młodej piersi się wyrwało...”, popłynęła na pożegnaniu żołnierska piosenka. Tak sobie zażyczył.

„Mam cudownego ojca – który choć przeżył piekło, jest najbardziej optymistycznym człowiekiem na ziemi” – napisała Orit w liście z okazji jego 90. urodzin w 2013 r. Ten list woził ze sobą do końca życia. Podsuwał do przeczytania znajomym. Obserwował ich, gdy czytali, podśmiewał się z zadowoleniem. – Kochaną mamy córkę, mądrą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną