Jak carat walczył z korupcją
Przekupne sądy
Jak carat walczył z łapownictwem. Przestroga z XIX-wiecznej Rosji.
Ze zbiorów Galerii Tretiakowskiej w Moskwie: w poczekalni u komisarza policji
Fine Art Images/Heritage Images/Getty Images

Ze zbiorów Galerii Tretiakowskiej w Moskwie: w poczekalni u komisarza policji

Skala korupcji w XIX-wiecznym Imperium Rosyjskim była zatrważająca. Łapówek oczekiwali wszyscy: od zwykłych nauczycieli i duchownych, przez policjantów, po ministrów i sędziów. Andrzej Chwalba („Imperium Korupcji w Rosji i Królestwie Polskim w latach 1861–1917”) napisał: „Łapówki brano i dawano niezależnie od wykształcenia, wieku, płci, kultury osobistej oraz cech osobniczych. Nie było więc takiego środowiska, grupy zawodowej, społeczności czy regionu, o których to można by z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, iż nie znały i nie korzystały z łapownictwa bądź znały, lecz nie korzystały”.

Przekupstwo nie ograniczało się do przekazywania pieniędzy. Wręczano także konkretne podarki czy alkohol. Zapraszano na śniadanie albo kolację, co dawało jeszcze okazję do negocjacji. Inną formą gratyfikacji była umyślna przegrana w karty, przy czym istniał cennik podający wysokości kwot, które należało przegrać z urzędnikiem danej rangi. Przedstawiciele arystokracji korumpowali zaś poprzez aranżowane polowania – pretekst, by wychwalać łowieckie umiejętności urzędnika, nawet jeśli takich nie miał.

Łapówkarskie imperium

Podatność na łapówki w imperium wynikała z różnych powodów. W pewnej mierze uwarunkowane było to kulturą, która nakładała obowiązek wręczenia upominku podczas wizyty, a także w ramach podziękowania za pomoc czy nawet samą fatygę. Nie wypadało też pójść do kogoś z pustymi rękami. I dziś taka postawa nie jest czymś dziwnym.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj