Wielkie czystki w Armii Czerwonej
Armia pobita przed wojną
Zapoczątkowana latem 1937 r. czystka osłabiła Armię Czerwoną tak, że gdy Niemcy napadły na ZSRR, obrońcy mogli się tylko cofać lub ginąć. Stalin, który w miejsce doświadczonych wojskowych wprowadził ludzi bez wprawy i autorytetu, skazał kraj na olbrzymie straty.
Moskwa 1937 r., na trybunie honorowej Stalin, partyjni oficjele i dowódcy Armii Czerwonej. W dolnym rzędzie, pierwszy od lewej stoi Michaił Tuchaczewski. Od niego zaczęła się wielka czystka w wojsku.
Bettmann Archive/Getty Images

Moskwa 1937 r., na trybunie honorowej Stalin, partyjni oficjele i dowódcy Armii Czerwonej. W dolnym rzędzie, pierwszy od lewej stoi Michaił Tuchaczewski. Od niego zaczęła się wielka czystka w wojsku.

Nazywają nas mieczem rewolucji (…) Miecz ten troszeczkę, ciut-ciut się stępił. Trzeba go naostrzyć. Myślę, że… Komitetowi Centralnemu, towarzyszowi Stalinowi możemy powiedzieć, że miecz ten będzie naostrzony” – tak wiosną 1937 r. Nikołaj Jeżow, ówczesny szef NKWD (patrz POLITYKA 31) zapowiadał czystkę w państwie. Miała też dotknąć Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej.

Każda autorytarna czy dyktatorska władza opiera się na sile armii, a jednocześnie tej armii bardzo się boi. Wojskowi tworzą własny świat – mają swoją hierarchię i poczucie wartości budowane na osobistych osiągnięciach, a nie tylko na lizusostwie i kaprysach władcy. Podobnie było w Związku Sowieckim: Józef Stalin potrzebował wojska – używał go choćby po to, by tłumić wystąpienia chłopów, ale zarazem się go obawiał. Wyżsi wojskowi cieszyli się szacunkiem w społeczeństwie i mieli posłuch wśród podwładnych, żołnierze nieraz też z niechęcią patrzyli na kolektywizację. Wszak częstokroć sami wywodzili się z chłopstwa. „W niektórych jednostkach, powołanych do uspokojenia zbuntowanych wsi, dochodziło do odmowy wykonywania rozkazów i pasywnego oporu” – pisze historyk i biograf Stalina Jörg Baberowski.

Stalin nie ufał wojskowym co najmniej od czasu wojny domowej, a potem wojny z Polską. „Wiedział, albo przynajmniej podejrzewał, że nie cieszy się autorytetem wśród wielu ważnych i mniej ważnych dowódców wojskowych” – pisze rosyjski badacz Aleksiej Pawljukow.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj