Zaleszczyki, przedwojenny kurort z dramatyczną historią w tle
Tropiki nad Dniestrem
Do historii przeszły jako miasto graniczne, przez które jakoby rząd II RP ewakuował się we wrześniu 1939 r. do Rumunii. A przecież w przedwojennej Polsce spalone słońcem Zaleszczyki w pełni zasługiwały na miano rodzimej Riwiery.
Pocztówka z Zaleszczyk z budowanym przez Dniestr mostem (1925 r.)
Forum

Pocztówka z Zaleszczyk z budowanym przez Dniestr mostem (1925 r.)

Wczasowicze w 1937 r.
Forum

Wczasowicze w 1937 r.

Prasowe reklamy pensjonatów
AN

Prasowe reklamy pensjonatów

Murowane budynki targowiska
Forum

Murowane budynki targowiska

Józef Piłsudski na dworcu w Zaleszczykach
Forum

Józef Piłsudski na dworcu w Zaleszczykach

audio

AudioPolityka Tomasz Targański - Tropiki nad Dniestrem

Fenomen Zaleszczyk wiele ma wspólnego z ich położeniem. Miasto znajduje się w zakolu potężnego Dniestru; oblewane z trzech stron (od zachodu, południa i wschodu) wodami rzeki przybrało kształt półwyspu lub – jak mówili Kresowiacy – rondla. W II Rzeczpospolitej Zaleszczyki były grodem granicznym. Drogą lądową można było dojechać tu tylko od strony północnej, od Tarnopola i Czortkowa, a na południe wyjechać jedynie przez most na wysokich przęsłach, wówczas prowadzący do Rumunii. Drugi brzeg Dniestru, mocno zalesiony, zwany bukowińskim, wznosi się na niemal 300 m nad poziom rzeki, dzięki czemu doskonale osłania miasto od wschodnich, zimnych wiatrów. Następstwem tego układu geologicznego jest klimat Zaleszczyk, który obrósł legendą. „Lato — pisała poetka Maria Jasnorzewska-Pawlikowska – odchodziło stamtąd leniwie, przeciągając się jak kot, a wracało szybko pikującym lotem jaskółki”.

Po słońce do Zaleszczyk

Temperatury rzeczywiście bywały tropikalne. Na jednej z przedwojennych fotografii widać, jak termometr (w słońcu) wskazuje 55 st. C. Zaleszczyki i sąsiednie Pokucie były jedynym regionem Polski z klimatem zbliżonym do węgierskiego i rumuńskiego. Sezon turystyczny rozpoczynał się na dobre wraz z początkiem czerwca, a kończył na przełomie września i października, wtedy też odbywało się winobranie. Największą atrakcją Zaleszczyk były plaże: słoneczna i cienista, gdzie letnicy mogli korzystać z leżaków, koszy. Przy pomoście można było wynająć łodzie wiosłowe i kajaki. Wzdłuż plaży ciągnęła się promenada z licznymi kawiarniami i restauracjami. Bawiono się szumnie na potańcówkach i dancingach na ogrodowych parkietach.

Znalazłszy się w granicach II Rzeczpospolitej, Zaleszczyki z miejsca stały się turystyczną sensacją, a okres do 1939 r. śmiało można uznać za czas ich wielkiej pomyślności. Wydany w 1929 r. „Przewodnik po woj. Tarnopolskim” liczbę turystów przybyłych do miasta określa na 3 tys. osób. Pobyt tam zalecano m.in. „uzdrowieńcom, wątłym, lżej chorym piersiowo, fizycznie i nerwowo osłabionym, pragnącym spokoju i odpoczynku”. Ze względu na swoisty mikroklimat i wysokie temperatury reklamowano Zaleszczyki jako miejsce sprzyjające leczeniu nerek.

Na miejscu funkcjonowało ok. 20 pensjonatów (w tym dwa otwarte przez cały rok), dwa hotele: Grand i Centralny, oraz Oficerski Dom Wypoczynkowy. Według informacji zawartych w folderze reklamowym „Po słońce do Zaleszczyk” ceny pobytu w nich wynosiły – w zależności od kategorii i sezonu – od 4 do 7 zł za dzień. Obiady w restauracjach: 1,20–2 zł, a kolacje od 80 gr do 1,50 zł. W lecie zapełniało się również biuro Podolskiego Domu Turystycznego, gdzie nocleg kosztował złotówkę. W Zaleszczykach, które miały oficjalny status miejscowości uzdrowiskowej, urzędowała Komisja Uzdrowiskowa. Jej zadaniem było pobieranie tzw. taksy kuracyjnej: 10 zł od osoby, 15 zł od rodziny 3-osobowej. Lekarze i ich rodziny byli od taksy zwolnieni, a oficerowie i urzędnicy państwowi płacili połowę stawki. W stosunku do ówczesnych zarobków wcale nie były to kwoty małe. Według danych kwartalnika „Statystyka pracy” z 1929 r. wykwalifikowany robotnik w Warszawie zarabiał miesięcznie nieco ponad 100 zł, górnik przodkowy bliżej 200 zł, a pracownicy umysłowi, np. nauczyciele, ok. 250 zł.

W drogę Luxtorpedą

Mimo niewątpliwych zalet dostać się do Zaleszczyk nie było sprawą łatwą: od Warszawy dzieliło je z górą 600 km. Drogi w II Rzeczpospolitej nie należały do zadbanych, stąd najpopularniejszym środkiem transportu był pociąg. Choć sieć torów na Kresach nie była tak dobrze rozwinięta, jak na zachodzie kraju, to i tak pozwalała dostać się do większości kurortów turystycznych.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj