Zaleszczyki, przedwojenny kurort z dramatyczną historią w tle
Tropiki nad Dniestrem
Pocztówka z Zaleszczyk z budowanym przez Dniestr mostem (1925 r.)
Forum

Pocztówka z Zaleszczyk z budowanym przez Dniestr mostem (1925 r.)

Wczasowicze w 1937 r.
Forum

Wczasowicze w 1937 r.

Prasowe reklamy pensjonatów
AN

Prasowe reklamy pensjonatów

Murowane budynki targowiska
Forum

Murowane budynki targowiska

Józef Piłsudski na dworcu w Zaleszczykach
Forum

Józef Piłsudski na dworcu w Zaleszczykach

audio

AudioPolityka Tomasz Targański - Tropiki nad Dniestrem

Najbardziej uczęszczana trasa do Zaleszczyk rozpoczynała się we Lwowie i wiodła przez Tarnopol. Słynna Luxtorpeda, najszybszy pociąg w II RP, była w stanie dotrzeć tam w 4,5 godz. Niestety, koszt biletów przekraczał możliwości większości mieszkańców ówczesnej Polski (np. bilet z Warszawy do Krakowa kosztował 40 zł), co czyniło z Luxtorpedy środek komunikacji wyłącznie dla wybranych. Mimo wszystko polskie koleje starały się wyjść turystom naprzeciw. Robert Gawkowski w książce „Wypoczynek w II Rzeczpospolitej. Kurorty, rekreacja, zabawa” pisze o wprowadzonym w latach 20. systemie ulg dla letników. Zniżki na przejazd koleją wahały się od 25 do 66 proc. ceny biletu. System dawał jednak pole do różnego rodzaju nadużyć, ponieważ definicja turysty, np. narciarza, nie była dość wyraźnie określona: „Dla PKP narciarzem był każdy, kto jechał z nartami. I w ten sposób na linii Lwów–Worochta (wtedy ważny ośrodek sportów zimowych) można było spotkać wiejską kobiecinę z koszami pełnymi jaj, serów i kiełbas… oraz z nartami”. W 1930 r. koleje uruchomiły też jedyny w swoim rodzaju pociąg dla narciarzy, zwany Narty-Dancing-Brydż. Trasa zaczynała się w Krakowie i wiodła przez Wisłę, Zakopane, Krynicę i Worochtę. W ciągu dnia narciarze mieli kilkanaście godzin na korzystanie z okolicznych stoków. Po jeździe wracali do pociągu. Wieczorem grali w karty i bilard, tańczyli lub oglądali filmy w sali kinowej. Podróż trwała 10 dni i 10 nocy. Koszt – 200 zł. Na ówczesne czasy była to kwota bardzo znaczna.

W południowo-wschodniej Polsce nie tylko Zaleszczyki przyciągały turystów. Ogromną popularnością zarówno w lecie, jak i zimą w rejonie wschodnich Karpat cieszyły się miejscowości uzdrowiskowe położone w dolinie Prutu, m.in. Jaremcze, Kosów i wspomniana Worochta. W 1922 r. w tej ostatniej zbudowano pierwszą polską skocznię narciarską, a Kosów zasługiwał na miano drugiej po Zakopanem siedziby polskiej bohemy. Poza tym wyjazd w pasmo Czarnohory faktycznie był tani. Studenci, którzy zwykle nie mogli pozwolić sobie na nocleg w uzdrowisku, chętnie jeździli tam pociągiem: do Lwowa i dalej do Worochty, a potem wędrowali z plecakami, nocując w nielicznych jeszcze schroniskach.

Wino, morele i morwy

Hasło „wczasy nad Dniestrem” niosło za sobą posmak egzotyki, której nie sposób było doświadczyć w żadnym innym miejscu Polski. Letnicy zjeżdżali do Zaleszczyk nie tylko ze względu na słońce. Przyjeżdżali, ponieważ mogli cieszyć się miejscowym winem, melonami i arbuzami, znanymi wówczas jako kawony. „Cały czas letnia pogoda, upały, błogie powietrze, moc winogron i przepysznych owoców wszelkiego rodzaju – po prostu raj ziemski zalany słońcem” – to wpis Marii Dąbrowskiej w „Dziennikach” pod datą 26 września 1937 r. Geolog prof. Mieczysław Limanowski również zwrócił uwagę na egzotyczną roślinność Zaleszczyk: „W ogrodach morwowe drzewa i orzechy włoskie dające cień i chłód. Spacer wystarczy, abyś odkrył winnice, które kąpią się w słońcu, i sady morelowe, których najmłodsze liście buchają na czerwono jak ognie”. Zwłaszcza morele były miejscową specjalnością. Pobliski czarnoziem oraz południowy klimat stanowiły idealne warunki dla ich hodowli. Tygodnik „Wielkopolska Ilustracja” w 1929 r. donosił: „produkcja moreli stale wzrasta i wynosi na ten sezon ok. 25 wagonów” (owoce z Zaleszczyk do reszty kraju wywożono właśnie koleją).

Z czasem okolice Zaleszczyk zyskały sławę z uprawy winorośli. Po odzyskaniu niepodległości pierwszą osobą, która na poważnie pomyślała o założeniu tu winnicy, był Ormianin Grzegorz Zarugiewicz. Na miejsce uprawy wybrał on Borszczów koło Zaleszczyk. W pewnym momencie władze państwowe zwróciły uwagę na możliwość ożywienia tego jednego z najbardziej zaniedbanych gospodarczo obszarów kraju właśnie dzięki winorośli. W 1931 r. powołano do życia Państwową Rolniczą Szkołę Sadownictwa, Warzywnictwa i Pszczelarstwa w Zaleszczykach, a Zarugiewicz został tam nauczycielem winiarstwa. W chwili wybuchu drugiej wojny światowej w całej okolicy istniało już 150 ha winnic. Wielkim wydarzeniem, dla którego zjeżdżały do Zaleszczyk tłumy gości, było organizowane od 1935 r. święto winobrania. Reklamowane jako wyjątkowa atrakcja turystyczna, odbywało się zawsze w drugiej połowie września.

Wakacje marszałka

Zaleszczyki, jak przystało na kurort, przyciągały znane osobistości. Na tamtejszych plażach można było natknąć się na wspomnianych już pisarzy, Marię Dąbrowską czy Marię Jasnorzewską-Pawlikowską. Najpopularniejszym letnikiem w dziejach miasta był jednak Józef Piłsudski.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj