Biały proszek, czarne msze
Opowieść o układzie trucicielsko-aborcyjno-antyrządowym z czasów Ludwika XIV, narodzinach nowoczesnej policji, meandrach pracy trybunału specjalnego i sposobach rozumienia prawa i sprawiedliwości przez władcę.
Torturowana markiza de Brinvilliers
Wikipedia

Torturowana markiza de Brinvilliers

Historia nowoczesnej policji francuskiej zaczyna się 15 marca 1667 r., gdy Ludwik XIV podpisuje przygotowany przez swego ministra Colberta edykt o utworzeniu nowej instytucji – lieutenance générale de police de Paris, kładący (prawie) kres niejasnościom co do zakresu kompetencji urzędników, sędziów i zwierzchników straży miejskich, których zadaniem było zwalczanie przestępczości w stolicy.

Pierwszym szefem policji został Nicolas Gabriel de La Reynie – sumienny urzędnik o nieposzlakowanej opinii. Objąwszy funkcję okazał się świetnym organizatorem, energicznym i inteligentnym, zdolnym skutecznie zwalczać nie tylko nielegalne wydawnictwa, jaskinie gry czy prostytucję, ale też poprowadzić wielowątkowe śledztwo, które trwało bez mała dekadę i uderzyło nie tylko w paryskie podziemie przestępcze, ale i w bezpośrednie otoczenie króla.

Trop pierwszy: markiza de Brinvilliers

W 1672 r. zmarł w Paryżu śmiercią naturalną niejaki Godin deSainte-Croix. Ponieważ był zadłużony, przedstawiciele policjio pieczętowali jego mieszkanie. Wkrótce ich uwagę zwróciło zachowa niemarkizy de Brinvilliers, która zażądała, aby policja wydała jej znajdującą się w mieszkaniu szkatułkę, w której, jak twierdziła, znajdowały się papiery do niej należące. Jej prośby, następnie groźby i w końcu propozycja łapówki tylko zachęciły stróżów prawa do otwarcia skrzyneczki: w środku znaleźli pliki listów pani markizy i zagadkowe fiolki. Zwierzęta, którym podano ich zawartość, padły. Z listów zaś można było się dowiedzieć, że markiza miała z Sainte-Croix namiętny romans; że gdy jej ojciec romans odkrył i postarał się o umieszczenie amanta w więzieniu, markiza zaczęła podawać rodzicowi truciznę; że po ojcu uśmierciła też dwóch braci.

W trakcie śledztwa okazało się, że skuteczność trucizn, których dostarczał jej Sainte-Croix, wypróbowywała faszerując nimi słodycze,które rozdawała biedakom w przytułku pozując na anioła dobroczynności. W końcu postanowiła pozbyć się też męża i poślubić kochanka. Tymczasem Sainte-Croix ożenek z trucicielką nie nęcił, zaopatrywał więc nieszczęsnego męża w antidotum i na wszelki wypadek przechowywał jej zdumiewająco szczere listy.

Markizę, która nie czekając na wynik śledztwa uciekła za granicę, skazano zaocznie na śmierć. Wielomiesięczny proces był źródłem sensacji dla miasta i dworu – zaczęły huczeć od plotek i oskarżeń. W listopadzie1673 r. zmarł niespodziewanie hrabia de Soissons: podejrzenia padły na jego włoską żonę – zwłaszcza że od czasów Katarzyny Medycejskiej Włoszki uważano za specjalistki od trucizn. W kwietniu 1675 r. zmarł książę Sabaudii i Piemontu Karol Emanuel II. Było to oczywiste otrucie. Atmosfera w Paryżu stała się nerwowa i nawet kiedy markizę schwytano (ukrywała się w klasztorze w Liège), a następnie ścięto 17 lipca 1676 r. na placu de Grève, nie uspokoiło to podejrzeń mnożących się z każdym przypadkiem nagłej choroby czy śmierci.

Trop drugi: Madeleine Gueniveau, trucicielka plebejuszka

W tym czasie trafiła do aresztu niejaka Madeleine Gueniveau, podająca się za wdowę po zamożnym adwokacie Faurie. Jego krewni twierdzili, że była to jedynie utrzymanka, która sfałszowała akt ślubu i testament. W toku śledztwa okazało się, że Gueniveau namówiła księdza nazwiskiem Nail do sporządzenia aktu ślubu i udawania przed notariuszem pana Faurie, pragnącego jakoby zabezpieczyć młodą żonę w testamencie. Jako że zaraz po wystawieniu obu dokumentów adwokat zmarł – policja zaczęła dochodzenie na okoliczność otrucia.

Kiedy w styczniu 1677 r. Gueniveau napisała do ministra wojny Louvois, że wie o spisku na życie króla, policja potraktowała sprawę poważniei do rozmów z oskarżoną zasiadł sam szef policji La Reynie. Gdy nabrał pewności, że opowieści o jej rzekomym darze przepowiadania przyszłości i pragnieniu zaoferowania swych usług władzy są tylko próbą zyskania na czasie, nic już nie stało na przeszkodzie, aby kobietę i księdza skazać na śmierć za fałszerstwo i otrucie pana Faurie. A następnie uznać, że dwie sprawy trucicielek nie mają ze sobą nic wspólnego. Wtedy jednak pojawiły się nowe tropy, które wskazywały na coś całkiem innego.

Trop trzeci: Louis de Vanens, producent trucizn

We wrześniu w kościele jezuitów znaleziono kartkę wyglądającą na fragment listu kobiety z wyższych sfer do kochanka. Była w nim mowa o białym proszku i karach za zamach stanu. W tym samym czasie spowiednicy z Notre-Dame powiadomili policję, że ostatnio wielu penitentów wyznawało, iż podawało komuś truciznę. W listopadzie zatrzymano niejakiego Louisa de Vanens, podejrzewanego o fałszowanie monet. W wynajętym przez niego mieszkaniu znaleziono proszki i płyny – toksyczne, jak stwierdzili eksperci.

Vanens spędził kilka miesięcy w Bastylii w 1676 r., po tym jak właścicielka mieszkania, które wówczas wynajmował, poinformowała policję o jego podejrzanych eksperymentach chemicznych. Kobieta, jak się teraz okazało, zmarła wkrótce po wyjściu Vanensa na wolność, a on sam udał się do Turynu, skąd wyjechał dokładnie na cztery dni przed nagłą śmiercią księcia Karola Emmanuela. Vanens miał gotowe odpowiedzina wszelkie pytania; więcej dowiedziała się policja od kochanki jego służącego, zwanego Lachaboissière. Dziewczyna twierdziła, że planował on zatrudnić się w gwardii w Wersalu i że razem odwiedzali abbé Nailaw więzieniu. Teraz policja mogła uznać, że być może Gueniveau (patrz trop drugi) faktycznie wiedziała coś o spisku na życie króla; ale kobieta już nic więcej nie powiedziała.

Trop czwarty: wróżka Marie Bosse

Kolejny etap śledztwa rozpoczął się z końcem 1678 r. dzięki temu, że adwokatowi Perrin zdarzyło się wziąć udział w zakrapianym obiedzie u krawca Vigoureux. Była tam też przyjaciółka pani domu, wróżka, która pijana w sztok zaczęła opowiadać o sprzedawaniu trucizn bogatym damom. Wytrzeźwiawszy, adwokat na wszelki wypadek poinformował o tym kogo trzeba. 4 stycznia 1679 r. o świcie policja wtargnęła do domu państwa Vigoureux i do mieszkania owej wróżki Marie Bosse i znalazła u niej amatorskie laboratorium chemiczne.

Bosse zajmowała się oficjalnie wróżeniem z dłoni. Wiele kobiet, które przychodziły do niej w nadziei poznania przyszłości, pytało, jak długo jeszcze będą musiały znosić męża pijanicę, czy doczekają się spadku po nieznośnej teściowej lub czy kochanek na wieść o ciąży wreszcie się z nimi ożeni? Bosse była dobrym psychologiem. Umiała przekonać swe klientki, że zamiast czekać na uśmiech losu, mogą same pozbyć się bijącego męża lub kompromitującej ciąży i przyśpieszyć otrzymanie spadku. Wkrótce zaopatrywała w odpowiednie proszki wiele pań – takżez wyższych sfer.

Takich jak Bosse było w Paryżu więcej, a policja wyłapywała je teraz jedną po drugiej: Lepère, Dodée, Joly, Méline, Trianon... cała siatka kobiet z plebsu, zajmujących się wróżeniem, produkcją afrodyzjaków, handlem truciznami i przerywaniem ciąży. Ich historie były podobne –zwykle obejmowały męża, który odszedł lub pił, zmuszając je do znalezienia jakiegokolwiek źródła dochodów. Ich kariery z reguły zaczynały się od usług wróżbiarskich i często kończyły na dostarczaniu płodów organizatorom czarnych mszy. Dopełnieniem siatki byli celebranci tych mszy, amatorzy czarnej magii (w tym księża, jak Nail, Guibourgi Mariette). Byli i stali dostawcy: aptekarze, alchemicy i znający się na ziołach pasterze, oraz informatorzy: armia krewnych i kumów zatrudnionych jako służba w zamożnych domach, którzy dostarczali wróżkom informacji, dzięki którym mogły one robić wrażenie na swoich klientkach.

La Reynie penetrował ów upiorny światek, jak mógł najdyskretniej, aby nie wywołać histerii polowań na czarownice – to utrudniłoby znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy spisek na życie króla rzeczywiście istniał. Posługiwał się przy tym metodą zakupu kontrolowanego; żona jednego z policjantów szła do wróżek z prośbą o horoskop i żaliła się przy okazji na brutalnego męża. Jeśli wróżka oferowała specyfik mający wyprawić brutala na tamten świat, policja miała podstawy do aresztowania.

Elementy układanki zaczynały pasować do siebie – okazało się, że Bossebyła przyjaciółką Gueniveau (trop drugi), której wspólnik Nail miał konszachty z producentami trucizn, którym szefował Vanens (trop trzeci). W końcu La Reynie ustalił, kto był postacią centralną paryskiego podziemia.

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj