szukaj
Nielubiane królowe
Na trzydzieści sześć małżonek polskich królów o czterech można powiedzieć, że ich nie lubiano. W większości były sumienne,uporządkowane, spokojne, aż nudne. I dlatego wolimy słuchać o barwnych losach kobiet, które wyrastały ponad przeciętność, niekoniecznie dzięki kryształowemu usposobieniu.

Elżbieta Granowska
(żona Jagiełły)

Gdy Elżbieta z Pileckich Granowska (1372–1420) miała 12 lat, zmarł jejojciec, pozostawiwszy córce ogromne posiadłości. Posażna panna miałaadoratorów bez liku. Jeden z nich Wisł Czambor tak bardzo zapragnąłpileckich dostatków, że ich dziedziczkę porwał, uwiózł na Morawy, poczym poślubił, nabywając w ten sposób prawa do majętności. Z takimobrotem sprawy nie chciał się pogodzić inny konkurent do ręki pannyPileckiej (także amator jej dóbr) – Jańczyk Jańczykowicz Hińczyński.Elżbieta została znów porwana, po czym poślubiona po raz drugi. Aby niebyło niepotrzebnych niedomówień, Hińczyński zamordował poprzedniegomęża swej pani w krakowskiej łaźni. Zabójstwo uszło mu bezkarnie, gdyżcieszył się poparciem Jagiełły (natomiast Czambor przez pewien czaswspółpracował z Zakonem).

Po kilku latach Hińczyński zmarł i przyszłą królową zajął sięprzedsiębiorczy wuj – Spytek z Melsztyna. Wbrew woli samejzainteresowanej, lecz w zgodzie z własnym przekonaniem, że majątekpowinien pozostać w rodzinie, wydał ją za krewnego Wincentego LelewitęGranowskiego. Małżonkowie mieli kilkoro dzieci, ale Elżbieta w tymzwiązku na pewno nie była szczęśliwa. Trzeci małżonek nie był wzoremcnót obywatelskich. Z powodu rozrzutności i niegospodarności, mimoolbrzymiego majątku żony, stale tkwił w długach i pozostawał w bliskichstosunkach z lichwiarzami. Uważany powszechnie za pieniacza, procesowałsię ze wszystkimi o wszystko, także z teściową i z królem.

W pamiętnym 1410 r. Granowski opuścił ziemski padół, pozostawiwszywdowę z czworgiem dzieci. Pani Elżbieta często przebywała w pobliżudworu. Decydowała nie tylko o tym jej pozycja finansowa, ale takżeprzyjaźń z siostrą Jagiełły księżną Aleksandrą Mazowiecką oraz fakt, iżjako córka matki chrzestnej Jagiełły była w myśl prawa kanonicznegojego siostrą. Podobno ta siostra właśnie podsunęła królowi, po śmiercikrólowej Anny Cylejskiej w 1416 r., pomysł poślubienia Granowskiej. Narazie monarcha obdarowywał panią Elżbietę kosztownymi prezentamii bardzo często ją odwiedzał. W końcu podjął decyzję, przy czym działałbłyskawicznie. 1 maja 1417 r. w Sanoku monarcha obwieścił panomo swoich zamiarach małżeńskich i mimo ich gwałtownych sprzeciwównastępnego dnia poślubił Elżbietę w kościele parafialnym.

Wrażenie było wstrząsające. Posłowie królewscy przebywający na soborzew Konstancji na wieść o tym wydarzeniu płakali, a sam ślub nazwaliczynem haniebnym i królestwo ośmieszającym. Pilecka miała przeciw sobieniemal wszystkich w kraju. Poddanym nie podobało się ani jejpochodzenie, ani wiek (ok. 40 lat) nie rokujący nadziei na potomstwo,ani zły stan zdrowia. Biegli w prawie przypominali, że nawet gdybyurodziła dziecko, nic by to nie dało, ponieważ tron mogli dziedziczyćjedynie synowie królewscy urodzeni z księżniczek. Niepochlebniewyrażano się także o jej wyglądzie. Mówiono, że była stara i wyschła.

Przyczyny, dla których Jagiełło poślubił Granowską, nie są znane podziś dzień. Badacze zwracają uwagę, iż w pani Elżbiecie musiało być cośniezwykłego, skoro – mimo braku warunków – królową jednak została.Perspektywa koronacji wywołała istną burzę. Duchowni, m.in. ZbigniewOleśnicki, podkreślali, że jest to związek grzeszny, najsilniejprotestowała szlachta wielkopolska pod przewodnictwem SędziwojaOstroroga. Jej przedstawiciele twierdzili, że choćby Jagiełło nałożyłna jej głowę pięć koron, to oni i tak nie uznają Granowskiej zakrólową. W odpowiedzi Jagiełło straszył abdykacją i przekazaniem rządóww Polsce nieletniej córce Jadwidze (z Anny Cylejskiej). W końcupostawił na swoim i 19 listopada 1417 r. Elżbieta została koronowana naWawelu.

Wszystko przemawia za tym, że małżeństwo było udane. W liczne podróżepo Polsce król zabierał ze sobą Elżbietę, czego nie czynił w przypadkupoprzednich żon. Nowa pani na Wawelu była nastawiona pokojowo wobecKrzyżaków. Bardziej znana była jednak z tego, że kierując losem swoichdzieci z poprzednich małżeństw starała się wykorzystać możliwości ichojczyma. Nie zawsze te działania były uwieńczone sukcesem. I tak dlaJana chciała utworzyć tzw. hrabstwo łańcuckie, ale kanclerz Jastrzębiecnie przyłożył pieczęci do gotowego dokumentu. Jedną z córek wydała zaPiasta opolskiego Bolesława Niemodlińskiego, ale ten żonę rychłoporzucił.

Zgon królowej w trzy lata po ślubie spowodował smutek małżonka i wybuchpowszechnej radości. Do niesmacznych incydentów dochodziło podczaspogrzebu, kiedy to grupa magnatów ubranych w odświętne stroje raz poraz wybuchała śmiechem.

Bona Sforza d`Aragon
(żona Zygmunta Starego)

Do grona nielubianych polskich monarchiń śmiało można zaliczyć BonęSforzę d`Aragon (1494–1557) – drugą żonę Zygmunta Starego. Była córkątytularnego księcia Mediolanu i Bari, którego zresztą wcześniestraciła. Tułała się wraz z matką po dworach włoskich książąt, żyjącw atmosferze intryg, wymyślnych forteli i bezlitosnej rywalizacjio najmniejsze księstwa. Przez pewien czas mieszkała na dworze LukrecjiBorgii – gdzie mogła dostrzec jak najgorsze wzorce moralnei obyczajowe. Niemniej, jak przystało na księżniczkę z renesansowychWłoch, była świetnie wykształcona. Królową Polski została na skutekstarań rodziny Habsburgów w 1518 r. Liczyli oni na pomoc Bonyw umacnianiu swych wpływów nad Wisłą, Wilią i Dniestrem i... zawiedlisię srodze.

Włoszka bardzo szybko zorientowała się w problemach państwa, któregozostała królową, i doszła do wniosku, że zagrażają im przede wszystkimHohenzollernowie i Habsburgowie. Z Włoch wywiozła przekonanie, że osobysprawujące władzę nie powinny w żadnej sytuacji okazywać słabości,a kobieta u władzy powinna umiejętnie rządzić państwem i mężczyznami,co też natychmiast zaczęła wprowadzać w życie, kierując zarówno swymmężem jak i własnym (antyhabsburskim) stronnictwem, na którego czelestali: marszałek Kmita, biskup Gamrat oraz biskup i poeta w jednejosobie Andrzej Krzycki. Do niewątpliwych zalet Bony należy zaliczyćgospodarność. Królowa nie żałowała pieniędzy na inwestycje obronne,znakomicie zarządzała także oddanymi sobie ziemiami. Dbała o rozwójmiast i mieszczaństwa, a także chłopów.

Była troskliwą, ale i zaborczą matką (zwłaszcza w stosunku do jedynegosyna Zygmunta Augusta i najstarszej córki Izabeli). Miała błyskotliwyumysł, znakomicie tańczyła, była świetną łowczynią.

Przykrym natomiast dla otoczenia był jej wybuchowy charakter. Gdy cośszło nie po jej myśli, Jej Królewska Mość wpadała w furię, rzucała sięna ziemię, tłukła cacka, a wszystko to przy akompaniamencieprzeraźliwego krzyku. Najjaśniejsza Pani w gniewie była postrachemcałego dworu, również Najjaśniejszego Małżonka.

Ogół społeczeństwa nie dostrzegał zalet Włoszki, wyolbrzymiał natomiastjej wady. Bona nie miała także szczęścia do pisarzy: ani sobiewspółczesnych, ani późniejszych, którzy zarówno w swoich powieściachjak i dramatach historycznych ukazywali ją jako wcieleniewszelkiego zła. Obmawiano ją przed samym królem, jak i w licznychpaszkwilach przyczepianych do wawelskich murów. Rozsiewano pogłoskio jej rzekomo zbyt swobodnym życiu w Italii. Fakt zamieszkiwania nadworze Lukrecji Borgii dał asumpt do przypisywania jej skłonnościtrucicielskich. Królową pomawiano m.in. o otrucie ostatnich Piastówmazowieckich książąt Stanisława i Janusza, a nawet o przyczynienie siędo zbyt wczesnej śmierci obu synowych Elżbiety Habsburg i BarbaryGasztołd (Radziwiłłówny, o której za chwilę). Kłótnie z synową(Elżbietą) bądź o nieuznanie synowej (Barbary) też obróciły sięprzeciwko Bonie.

Prawdą jest, że nie znosiła swojej pierwszej synowej, urodziwejaustriackiej arcyksiężniczki Elżbiety. Widziała w niej potomkinięznienawidzonej dynastii, a dokuczając jej w wyjątkowo przykry sposóbmściła się za krzywdy wyrządzone przez ojca Elżbiety córce Bony Izabeli(spór o Węgry). Gdy Elżbieta zmarła dwa lata po ślubie, wyczerpanaatakami epileptycznymi, na scenie pojawił się nowy wróg – osławionaBarbara. Bona nie chciała uznać jej ślubu z Zygmuntem Augustem,buntowała magnatów przeciwko synowi. Usiłowała przekonaćo niewłaściwości tego związku samego Zygmunta, ale praktyczne racjematki nie docierały do zakochanego człowieka. Konflikt o Barbaręspowodował, że swego czasu bardzo serdeczne stosunki między matkąa synem przerodziły się w trwałą nienawiść.

Przygnębiona niepowodzeniami Bona postanowiła przenieść się do Włoch,wywożąc całą nagromadzoną w Polsce kolosalną fortunę. Był to błąd.W swym rodzinnym Bari została otruta, okradziona, a jej testamentsfałszowano, tak że rodzina nie zobaczyła grosza z jej skarbów.

Jeszcze jedna uwaga. Bona nie dbała o młodsze córki, nie wiążąc z ichosobami nadziei na przyszłość. Niesłusznie. Zofia dopiero w wieku 33lat wyszła za mąż za mało znaczącego księcia Brunszwiku 67-letniegoHenryka. Zasłynęła z rozumu, rozwagi, urody i bogactwa. Najładniejszaz rodzeństwa Katarzyna po licznych perypetiach została królową Szwecji,a najbrzydsza Anna królową Polski. To właśnie Anna po śmierci swegomęża Stefana Batorego doprowadziła do wyboru na kolejnego króla Polskisyna Katarzyny – Zygmunta III Wazę. Takiego obrotu spraw bystra babcianie przewidziała.

Barbara Radziwiłłówna
(żona Zygmunta Augusta)

Przypadek Barbary Radziwiłłówny (1520–1551), a właściwie Gasztołdowej,jest podobny do przypadku Elżbiety Granowskiej, pierwszej na naszejliście. Tak jak Elżbieta – urodziła się we wpływowej rodziniemożnowładczej, tyle że na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego.W latach dwudziestych XVI w. Radziwiłłowie w rozmiarach swego majątkuustępowali jedynie Kieżgajłom – mieli ok. 70 tys. dusz. Możnapowiedzieć, że zarówno ojciec wojewoda kijowski Jerzy Radziwiłł, jaki matka Barbara Kolanko ponieśli dotkliwą porażkę wychowawczą wobectrójki swych pociech: Mikołaja Rudego, Anny i Barbary. Jerzy byłgorliwym katolikiem – jego syn został gorliwym kalwinem, córki słynęłyzaś z kompletnego braku ogłady i dużej swobody obyczajowej. StarszaAnna miała podobno nieślubne (dokładniej przedślubne) dzieci, a Barbarakochanków.

Nie wiadomo, ile było w tym prawdy, ale Anny nikt nie chciał poślubić;również Stanisław Gasztołd – więc w zastępstwie wydano za niegoBarbarę. Młoda dziewczyna otrzymała olbrzymi posag i wspaniałą oprawę,w tym słynny garnitur pereł. Mimo tych wspaniałości i hucznego weselamałżeństwo było niedobrane i bezdzietne, choć raczej zgodne, co możedziwić, skoro Barbarę już wtedy nazywano wielką nierządnicą Litwy.Zachwycano się wszakże jej urodą, którą porównywano do HelenyTrojańskiej. Po pięciu latach małżeństwa Gasztołd zmarł. Wdowa nierozpaczała. Miała, jak wyliczył Andrzej Górka, 38 kochanków, przy tymbez uprzedzeń stanowych; do bywalców sypialni należeli: senator,szlachcic, bogaty, biedny, znany, nieznany, braciszek klasztorny,mieszczanin, masztalerz.

Po śmierci Gasztołda dobra po nim przeszły na własność WielkiegoKsięcia. Aby więc przejąć własność (a przy okazji poznać panią),przybył do siedziby rodu – do zamku w Geranojnach – Zygmunt August. Takzaczął się brzemienny w skutki romans. Kiedy monarcha przeniósł się doWilna, Barbara podążyła za nim, zamieszkała na wileńskim zamku, którysąsiadował z zamkiem wielkoksiążęcym, więc kochankowie widywali sięregularnie. Sytuację wyraźnie skomplikował przyjazd do Wilna królowejElżbiety Austriaczki. Jak się jednak okazało, nie na długo, bo młodamonarchini po kilku miesiącach zmarła. Zygmunt August wprawdzieprzywdział żałobę, ale jawnie pokazywał się z Barbarą, której matkakonsekwentnie ułatwiała schadzki.

Powoli Gasztołdowa zaczęła grać pierwsze skrzypce nie tylko w sypialni,ale i podczas oficjalnych uroczystości. Monarcha sypał pieniędzmi naprawo i lewo uatrakcyjniając na wszelkie sposoby życie wojewodzinie.Tymczasem jej rodzina myślała już o tym, jak wprowadzić ją na tron.Podczas jednej ze schadzek kochanków do komnaty wkroczyli braciaBarbary (rodzony – Mikołaj Rudy, stryjeczny – Mikołaj Czarny)w towarzystwie tajemniczego księdza, który udzielił niezbyt legalnegoślubu. Radziwiłłówna przysięgała potem, że o niczym nie wiedziała. Odchwili ślubu dążeniem króla było zalegalizowanie potajemnie zawartegomałżeństwa, czego najlepszym wyrazem stałaby się koronacja.

Musiał pokonać mnóstwo przeszkód. Przede wszystkim dezaprobatę rodzicóworaz oburzenie poddanych, którego rozmiarów nie doceniał. Zygmunt Staryzabronił uznania tego małżeństwa i kto wie, jakby się dalej ta sytuacjapotoczyła, gdyby wiekowy król nie umarł. Monarchą został Zygmunt Augusti natychmiast przystąpił do działania. Najpierw zalegalizował praważony na terenie Litwy. Niechęć Litwinów była jednak niczym w porównaniuz oporem Polaków. Jednanie stronników było utrudnione przez samąBarbarę, która była z natury wyniosła, egoistyczna, despotyczna,władcza i uparta. Mówiono, że jest równie złośliwa, jak teściowa Bona,ale w przeciwieństwie do tamtej głupia.

Jednym z powodów niemal powszechnej nienawiści do Barbary było jejdotychczasowe skandalizujące życie. Zarazem obawiano się, że takizwiązek może zapoczątkować rządy oligarchów; niektórzy kierowali sięzwykłą zawiścią do innych rodów, do głosu doszły również animozjedzielnicowe. Zniesławiano Barbarę w mowie i w drukowanych pamfletach.Niektóre z nich podrzucano królowi, zaś Mikołajowi CzarnemuRadziwiłłowi przybijano do drzwi. W czasie obrad sejmu cała izbaposelska padła na kolana prosząc, aby Zygmunt August dla dobra krajuopuścił Barbarę. Odmówił. Zaproponował abdykację. Tak jak pradziadpostawił na swoim.

Koronacja odbyła się na Wawelu 7 grudnia 1550 r. Król otoczył żonęzbytkiem. Małżeński raj nie trwał zbyt długo. Znienawidzona królowawśród powszechnej radości zmarła w strasznych mękach na Wawelu 8 maja1551 r. Najprawdopodobniej przyczyną śmierci była choroba weneryczna.

Ludwika Maria Gonzaga
(żona Władysława IV i Jana Kazimierza)

W rodzie książęcym – podobnie jak Bona – urodziła się Maria Gonzaga(1611–1667), późniejsza żona prawnuków Bony, Władysława IV i JanaKazimierza. Polska powieść historyczna wyraźnie przesłodziła jej obraz.Nie doceniła jej potężnej indywidualności, sprytu oraz faktu, że zawszedziałała dla dobra Francji, nawet wtedy, gdy było to działanie wbrewpolskim interesom.

Urodziła się jako córka księcia Karola I i Katarzyny de Lorraine,używających nazwiska de Nevers, a była wnuczką wypędzonego z Włochksięcia Mantui. Dziewczynka wcześnie została osierocona, zmarli równieżjej bracia. W wyniku decyzji krewnych jej młodsze siostry Annęi Benedyktę przeznaczono do życia konsekrowanego, natomiast Mariązaopiekowała się ciotka Katarzyna de Longueville.

Będąc panną na wydaniu, Maria obracała się w najwyższych sferachParyża, tym samym bywała u pani de Rambouillet, niezwykłej damy, którejsalon skupiał kwiat intelektualistów francuskich, arystokracjii najpiękniejsze panie. Tam też Maria poznała i pokochała młodszegobrata króla Francji Gastona Orleańskiego. Młodzi planowali ucieczkęi potajemny ślub, zapobiegła temu jednak królowa Maria Medycejska:księżniczkę de Nevers wraz z ciocią osadziła w zamku Vincennes. Jakbykłopotów było mało, niedoszła zakonnica Anna Gonzaga uciekłaz klasztoru i po licznych przygodach i skandalach udało jej siępoślubić palatyna reńskiego. Po takiej kompromitacji Maria wyjechała dorodzinnego Nevers, gdzie samotne dni i długie noce umilał jej rządcadóbr pan de Langeron.

Po wygnaniu królowej Marii Medycejskiej z Francji panna de Neverspowróciła na dwór. Tam kardynał de Richelieu (pierwszy minister LudwikaXIII) usiłował ją wydać za Władysława IV, a potem królewicza JanaKazimierza. Wtedy do ślubu nie doszło, ale co się odwlecze, to nieuciecze.

Tymczasem Maria zakochała się w urodziwym, pełnym wdzięku i galanteriiwielkim koniuszym Francji Henryku d`Effiat, zwanym Cinq-Marsem.Współcześni mówili o nim, że był równie urodziwy jak głupi. Chciałwysadzić z siodła wszechwładnego kardynała i zostać pierwszymministrem. Zaspokoiłoby to jego ambicje i umożliwiło ślub z Marią.Richelieugo niełatwo było obalić. Spiskowcy zostali wykryci, a adoratorMarii powędrował na szafot. Maria bardzo mocno przeżyła śmierćukochanego. Przez całe życie ubierała się na czarno, przechowywała teżpamiątki po nim.

W wielkim świecie tymczasem zachodziły zmiany. Zmarł Richelieu, nastałMazarin, a w dalekim Wilnie umarła królowa Cecylia Renata. OwdowiałyWładysław IV z pięciu nadesłanych przez francuski dwór portretów(obyczaj szeroko praktykowany w polityce dynastycznej dworóweuropejskich) wybrał Marię. W chwili zaręczyn miała ona 34 lata. Przedwyjazdem do Polski sprzedała wszystkie swoje francuskie dobra i wybrałakilka pięknych panien do swego fraucymeru, które potem w Polsce wydałaświetnie za mąż. W końcu w Fontainbleau odbył się ślub per procurai Maria ruszyła w podróż do nowej ojczyzny. Podczas przejazdu przezNiemcy mijała linię frontu wojny trzydziestoletniej (1618–1648,konflikt zbrojny o podłożu religijnym pomiędzy częścią państw Rzeszyniemieckiej wspieranych przez inne państwa europejskie a potęgąkatolickiej dynastii Habsburgów). Na jej cześć zawarto jednodniowezawieszenie broni, a na samej linii frontu urządzono ucztę, w którejwzięła udział także nowa polska monarchini.

Właściwy ślub odbył się w Warszawie 10 marca 1646 r. W związku z tymmałżeństwem przybrała imię Ludwika, ponieważ w Rzeczypospolitej imięMaria zarezerwowane było dla Matki Boskiej.

Pierwsze spotkanie małżonków nie należało do najprzyjemniejszych.Starzejąca się księżniczka tak rażąco różniła się od nadesłanegoportretu, że Waza na jej widok głośno powiedział do posła francuskiego:„I to ma być ta piękność, o której tyle opowiadaliście mi cudów?”. Obiestrony były sobą zawiedzione, a król bardziej niż żoną interesował siępannami z fraucymeru. Jedyne, co łączyło małżonków, to finanse. Królowapożyczała stale tkwiącemu w długach mężowi pieniądze pod zastawklejnotów koronnych. W końcu w zamian za pożyczki zajęła księstwaraciborskie i opolskie. Wprowadziła też fatalny zwyczaj niemal jawnegohandlu godnościami. To wszystko potęgowało do niej niechęć.

W 1648 r. król zmarł. Maria Ludwika postawiła natychmiast na nowegokoronowanego męża, którym miał być przyrodni brat zmarłego JanKazimierz. To małżeństwo było także układem finansowym, wzbogaconymo elementy gry politycznej. Związek ten przyjęto w kraju ze skrajnąniechęcią. Po pierwsze, uważano, że jest kazirodczy, następnietwierdzono, że królowa jest za stara i nie ma nadziei na potomstwo.Wbrew tym horoskopom Maria Ludwika urodziła dwoje dzieci, córkę i syna(żyły jednak bardzo krótko).

Królowa coraz bardziej otwarcie sięgała po władzę, usiłowała kierowaćmężem i po staremu handlowała stanowiskami. Nie odznaczała się odwagą:na wieść o klęsce po Piławcami kazała się pakować i chciała uciekać doGdańska, a po wkroczeniu Szwedów namówiła Jana Kazimierza do ucieczkina Śląsk.

Po potopie było jeszcze gorzej. Za wszelką cenę chciała doprowadzić do elekcji vivente regei wybrania na tron polski – jako następcę – Wielkiego Kondeusza (taknazywano marszałka Francji Ludwika II Burbona, księcia de Conde) lubjego syna, który miałby się ożenić z jej siostrzenicą – pokracznąbrzydulą Anną Henryką. Nieprzekonanych do jej pomysłów usiłowałaprzekupywać. To właśnie forsowanie za wszelką cenę m.in. tych ideidoprowadziło do rokoszu Lubomirskiego, podczas którego poległo bardzowielu wspaniałych żołnierzy z jazdy Czarnieckiego i zaprzepaszczonazostała próba reformy państwa (traktuje o tym mowa Jana Kazimierza –patrz „Wielkie mowy historii” wydane przez „Politykę”). Królowej to nieobchodziło, bo myślała jak Francuzka i broniła interesów Ludwika XIV,a nie dobra Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Pięknie haftowała, sprowadziła do Polski wizytki i szarytki. Jednak tastrona jej osobowości Polaków nie interesowała w najmniejszym stopniu.Nigdy nie była lubiana, a w czasie rokoszu wręcz znienawidzona. O jejstronnikach śpiewano: „Wal Francuzów wal, wbijaj ich na pal,/sieczFrancuzów siecz wziąwszy dobry miecz”. Zmarła 10 maja 1667 r. Pochowanoją na Wawelu, a serce złożono w kościele warszawskich wizytek.

Tylko cztery królowe – na trzydzieści sześć ogółem – przeszły dohistorii z etykietą nielubianych. To stosunkowo niedużo. Co nie znaczy,że inne były obowiązkowo lubiane.


Magdalena Gardecka jest dziennikarką, działa w Towarzystwie Miłośników Historii i Towarzystwie Opieki nad Zabytkami.

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj