Zza muru Hadriana
W roku 407 naszej ery, od którego dzieli nas równe 1600 lat, rzymskie legiony opuściły Brytanię, którą mozolnie zdobywały przez kilka stuleci. Potem wyspę, dla już papieskiego Rzymu, odzyskali irlandzcy i walijscy mnisi.
Popiersie Hadriana, Muzeum Kapitolińskie w Rzymie
Wikipedia

Popiersie Hadriana, Muzeum Kapitolińskie w Rzymie

Pozostałości Muru Hadriana
XWRN/Flickr CC by SA

Pozostałości Muru Hadriana

Rzymskie legiony zabrał ze sobą na kontynent cesarski uzurpator Klaudiusz Flawiusz Konstantyn, aby na terenie Galii i Italii szukać rozstrzygnięcia w walce o panowanie nad Rzymem. Decyzja ta okazała się brzemienna w skutki. Uzasadniona z wojskowego punktu widzenia – jedyną szansą samozwańczego cesarza było uchwycenie inicjatywy, nie zaś bierne oczekiwanie na karną ekspedycję – przyniosła fatalne skutki rzymskim i romanizowanym mieszkańcom Brytanii. Niemal całkowicie ogołocona z wojskowych załóg wyspa została wystawiona na najazdy wojowniczych plemion spoza wyspy. To zaś oznaczało stratę Brytanii dla cesarstwa. Konstantyn, opuszczając ją na czele kilku legionów, zapewne nie ogarniał wyobraźnią opisanych konsekwencji. Miał pewnie nadzieję, że po zwycięskiej kampanii i zdobyciu przez niego władzy rzymskie wojska powrócą na wyspę. Stało się inaczej.

Poza krawędź świata

Zainteresowanie Rzymu Brytanią – określaną przez rzymskich historyków i pisarzy jako leżącą na zewnątrz świata (extra orbem), utożsamianego z ziemiami imperium opływanymi przez ocean (orbis terrarum) – sięgało czasów Juliusza Cezara. Podczas wojny galijskiej (58–51 r. p.n.e.), o panowanie nad rozległymi terytoriami dzisiejszej Francji, Belgii, Luksemburga i części Szwajcarii, rzymski prokonsul postanowił spenetrować położoną niedaleko od północnych wybrzeży Galii wyspę, o której nikt nie potrafił udzielić mu bliższych informacji. Pewne było jedynie, że jej ludność łączyła wspólnota kulturowa i ożywione kontakty z plemionami galijskimi.

Na rekonesans Cezar wyruszył z dwoma legionami i flotą osiemdziesięciu okrętów transportowych. Nocą 26 sierpnia 55 r. p.n.e. okręty podniosły kotwice, a po kilku godzinach zbliżyły się do brzegów Brytanii w okolicach dzisiejszego Dover. Jednak tu lądowanie nie mogło się odbyć. Zadbała o to zarówno natura – stromo wypiętrzone skaliste wybrzeże stanowiło trudną do pokonania przeszkodę, jak i gotowe do obrony oddziały krajowców. Powiadomieni dużo wcześniej o przygotowaniach do wyprawy, od wielu dni trzymali oni straż wzdłuż brzegów. Rzymskie okręty popłynęły na północ w kierunku Walmar i Deal i tu, na łagodnie opadającym ku morzu wybrzeżu, wysadziły na ląd żołnierzy. Obrońcy nie wytrzymali ataku i poszli w rozsypkę.

Pobyt Cezara w Brytanii trwał zaledwie kilka tygodni, a jego oddziały nie oddalały się zbytnio od założonego w pobliżu miejsca lądowania obozu. Rzymski wódz odpłynął przed okresem jesiennych burz i deszczów, aby rok później ponownie pojawić się w Brytanii, ale już z pięcioma legionami. I tym razem wyprawa nie zakończyła się trwałymi zdobyczami terytorialnymi i miała jedynie charakter zwiadowczy. Jednak obie wizyty Cezara stanowiły dla mieszkańców Brytanii złowieszcze memento.

Pierwsze zdobycze

Od czasu dwóch wypraw Cezara do Brytanii minęło niemal sto lat, nim rzymskie legiony ponownie stanęły na wyspie. Pierwszy rzymski cesarz, August, oraz jego następca Tyberiusz konsekwentnie prowadzili politykę nieingerowania w sprawy Brytanii. Dopiero Kaligula, panujący w latach 37–41 n.e., zerwał z polityką poprzedników i wydał rozkaz do koncentracji armii w Gesoriacum (Boulogne – patrz mapa s. 34) z zamiarem dokonania ataku na wyspę. Przedsięwzięcie zakończyło się w sposób groteskowy. Rzymscy żołnierze zobaczyli, jak ich szalony władca smaga mieczem morskie fale, odnosząc w pełni satysfakcjonujące go zwycięstwo nad Posejdonem, a następnie zostali odwołani do garnizonów w głębi Galii.

Na podobny kabaret nie pozwolił sobie cztery lata później wuj Kaliguli, Klaudiusz. Przypadkowy cesarz, kulejący i jąkający się, bardziej filozof i historyk niż wódz, poważnie traktował jednak sprawy państwowe i kompletnie nie znał się na żartach. W 43 r. w okolicy dzisiejszego Richborough, w hrabstwie Kent, wylądowała ponadpięćdziesięciotysięczna rzymska armia pod dowództwem Aulusa Plaucjusza. Klaudiusz, który osobiście przybył do Brytanii w ostatniej fazie walk, miał co najmniej kilka powodów do inwazji. Pociągały go bogactwa Brytanii, słynącej z zasobów poszukiwanej w starożytności cyny, a ponadto chciał zatrzeć fatalne wrażenie niedorzecznego przedsięwzięcia Kaliguli. Pragnął także zdobyć laury wojenne i podnieść swój prestiż w armii, której wierności w pierwszych latach panowania nie mógł być pewien. W tej sytuacji informacja o powstaniu silnego królestwa na południu Brytanii pod berłem Kunobelinusa nie miała większego znaczenia, tym bardziej że militarnie nie zagrażało ono rzymskim posiadłościom w Galii. Kampanię zakończyła wielka bitwa z armią syna Kunobelinusa, Karatakusa, po której legiony zdobyły stolicę jego królestwa Camulodunum (Colchester) i zajęły ziemie południowej i wschodniej Brytanii.

W ciągu następnych kilku lat Rzymianie opanowali terytoria aż do ujścia rzeki Severn i wybudowali umocnienia graniczne (tzw. limes) pomiędzy Exeter i Lindum (Lincoln). Legat cesarski Tytus Flawiusz Wespazjan, późniejszy cesarz (69–79), w ciężkich bojach zdobył potężną warownię krajowców Maiden Castle (Dorchester), zaś następca Plaucjusza, Ostoriusz Skapula, rozbroił plemiona na południe od limes i przeprowadził wypady na północ Brytanii przeciwko Brygantom oraz do Walii przeciwko Sylurom. Jednocześnie powstało szereg umocnionych punktów i baz legionowych: w Urcionium (Wroxeter), Glevum (Gloucester) i Camolodunum, które stało się stolicą zdobytej prowincji. W czasie tych działań w ręce Rzymian dostał się Karatakus, wydany im przez królową Brygantów Kartymanduę, która poddała się najeźdźcom. Władcę Brytów odesłano do Rzymu, gdzie został po rycersku potraktowany przez cesarza. Tym samym Klaudiusz, po uczczeniu zwycięskiej wyprawy za kanał La Manche nadaniem synowi imienia Brytanik, nie poszedł w ślady Cezara, który wodza powstania w Galii Wercyngetoryksa uczynił najpierw atrakcją swojego triumfu w stolicy, a następnie nakazał udusić.

Kolejny etap podboju Brytanii rozpoczął się w 59 r. w czasie rządów Nerona. Namiestnik Swetoniusz Paulinus postanowił wówczas unicestwić wielki ośrodek druidyzmu i zarazem azyl wrogów Rzymu z Galii i Brytanii na wyspie Mona (Anglesey). Dwa lata później na tyłach legionów wybuchło powstanie pod wodzą wdowy po królu Icenów Boudikki (Boadycei, Budyki). Pierwszą ofiarą stało się Camulodunum, a następnie powstańcy zdobyli Londinium (Londyn) i Verulamium, gdzie wyrżnęli wszystkich Rzymian. Jednak po śmierci Boudikki bojowy zapał Brytów wygasł zupełnie i powstanie upadło. Neron – o dziwo! – wykazał się rozsądkiem i przerwał krwawe represje rozpętane przez Swetoniusza, dzięki czemu wrzenie wśród brytyjskich plemion wygasło i sytuacja w Brytanii uspokoiła się. Do czasu, gdy Wespazjan, już jako cesarz, postanowił przesunąć granicę rzymskich posiadłości dużo bardziej na północ. Jak piszą Max Cary i Howard Scullard w „Dziejach Rzymu”: „W kraju tym bowiem Rzymianie dokonali takiego samego odkrycia, jakie po wiekach stało się udziałem władców normańskich i Plantagenetów, a mianowicie, że zapewnienie większego bezpieczeństwa Nizinie Angielskiej wymaga zajęcia co najmniej części wyżynnych obszarów wyspy”.

W 71 r. namiestnictwo Brytanii przypadło Petyliuszowi Cyrialisowi. Główną bazę urządził on w Eburacum (York) i stąd prowadził operacje mając u boku legata Gnejusza Juliusza Agrycolę. Cyrialis unormował sytuację w kraju Brygantów, gdzie władzy została pozbawiona królowa Kartymandua, a jej były mąż nie zamierzał nadal pozostawać w wasalnej zależności od Rzymu. Następca Cyrialisa Sekstus Juliusz Frontynus ujarzmił plemiona Walii i zbudował silne twierdze pozwalające utrzymywać kontrolę nad tym krajem: w Cardiff i Deva (Chester).

Największe sukcesy stały się jednak udziałem Agrycoli, którego namiestnictwo rozpoczęło się w 78 r. Zajął on kraj Brygantów, a legiony dotarły do linii Tyne–Solway Firth; w niedalekiej przyszłości miał tam stanąć słynny Mur Hadriana. W 80 r. Rzymianie opanowali Nizinę Szkocką i umocnili rejon pomiędzy zatokami Bodotria i Clota (dziś Firth of Forth oraz Firth of Clyde), gdzie z kolei miał być wytyczony Wał Antoniusza. Ich oddziały pojawiły się aż nad rzeką Tanaus (dziś Tay). Agrycola miał podobno zamiar przerzucenia wojsk na teren Hibernii (Irlandii), twierdząc, że do podboju wyspy wystarczyłby mu jeden legion, ale panujący wówczas w Rzymie cesarz Tytus (79–81) nie wydał rozkazu do takich działań.

W 83 r., już za panowania Domicjana (81–96), Agrycola podjął nową ofensywę na północ i legiony dotarły w okolice dzisiejszego Aberdeen na wschodnim wybrzeżu, zbliżając się tym samym do terenów wyznaczających najdalszy zasięg rzymskiej obecności w Brytanii. Rok później namiestnik zadał klęskę plemionom kaledońskim i wysłał flotę dla zbadania Orkadów i opłynięcia wybrzeży w celu zdobycia przekonywającego dowodu, że Brytania jest rzeczywiście wyspą. Niewykluczone, iż Agrycola doprowadziłby jej podbój do końca, zdobywając północne krańce Szkocji, gdyby nie odwołanie go do Rzymu przez Domicjana. Wielu współczesnych uważało, że decyzja cesarza podyktowana została zazdrością o militarne sukcesy Agrycoli i obawą przed jego szybko rosnącą popularnością.

Spośród czterech legionów rozlokowanych w Brytanii jeden został przerzucony nad Dunaj, co w konsekwencji spowodowało konieczność ewakuacji terytoriów północnej Szkocji. Zięć Agrycoli, sławny historyk Tacyt, napisał o tej sytuacji z goryczą: „ujarzmiona Brytania i wnet poniechana”. W Brytanii pozostały trzy legiony rozmieszczone w Isca (Caerleon), Deva i Eburacum oraz oddziały pomocnicze w Walii i na obszarach ograniczonych zatokami Clyde i Forth.

Przedzielona wyspa

W następnych latach zasięg rzymskiej obecności w Szkocji zmieniał się wielokrotnie. Zaangażowany w wojny w Dacji Trajan (98–117) wycofał wojska z Niziny Szkockiej poza linię Solway–Tyne. Jednocześnie prowadzono prace fortyfikacyjne wznosząc nowe warownie i odnawiając już istniejące. W latach dziewięćdziesiątych drugiego stulecia w Lindum i Glevum założono nowe kolonie weteranów. W cztery lata po stłumieniu powstania plemion południowej Szkocji oraz Brygantów, w 122 r. pojawił się w Brytanii cesarz Hadrian (117–138), który spośród wszystkich cesarzy rzymskich najbardziej się z nią kojarzy. Stało się to za sprawą wspomnianej już wcześniej fortyfikacji nazwanej Murem Hadriana. Spinała ona niczym klamrą wschodni kraniec zatoki Solway Firth z ujściem rzeki Tyne w rejonie dzisiejszego South Shields.

Liczący 130 km mur, na który zużyto ok. 2 mln ton gruzu skalnego i ziemi, został wzniesiony zaledwie w ciągu 4 lat! Został on wyposażony w usytuowane w odległości półtora kilometra od siebie forty (castelle), wieże obronne i bastiony. Po jego zewnętrznej, północnej stronie wykopano głęboką na 4 m i o szerokości 8 m fosę. Mur w żadnym miejscu na całej swojej długości nie był niższy niż 6,5 m, a jego grubość nie była mniejsza od 2,5 m. Pomiędzy fortami postawiono po dwie wieże sygnalizacyjne, co zapewniało możliwość dokładnej obserwacji przedpola i błyskawicznego przekazywania informacji przez załogi fortów. Szesnaście bastionów wystających z lica murów dodatkowo podnosiło walory obronne fortyfikacji. Po stronie południowej muru także została wykopana fosa – szeroka na 2,5 m i głęboka aż na 6 m. Dostęp do muru i fortów zapewniały specjalne nasypy ziemne.

Główne przeznaczenie Muru Hadriana było inne niż tradycyjnych murów miejskich. Nie chodziło bynajmniej o obronę przez najazdami plemion z północy lub południa, ale przede wszystkim o rozdzielenie ich sił, umożliwienie rzymskim oddziałom operującym z umocnionych baz wypadów przeciwko wrogowi, jego zepchnięcie do muru i likwidację. Do obsadzenia fortów i służby patrolowej Rzymianie musieli przeznaczyć kilkanaście tysięcy ludzi.

Mur Hadriana stał się wzorem dla podobnych budowli wznoszonych przez Rzymian w innych miejscach imperium – nad Renem w Górnej Germanii czy na północ od rzeki Aluty w pobliżu Karpat. W północnej Afryce na początku III w. powstał natomiast liczący ponad tysiąc kilometrów limes Tripolitanus, doskonale zabezpieczający rzymskie posiadłości przed pustynnymi plemionami.

Kolejny cesarz, Antoninus Pius (138–161), ponownie przesunął placówki na linię Clyde–Forth, łącząc obie te zatoki wałem z darni o długości ok. 60 km. Prace ziemne, rozpoczęte w 139 r., powierzono żołnierzom trzech legionów. Ukończono je po trzech latach. Na zapleczu wału, wzmocnionego osiemnastoma fortami, rozbudowana została baza zaopatrzeniowa w Newstead. Pytanie o sens tych zakrojonych na wielką skalę robót musiało paść już kilkanaście lat później, gdy Rzymianie znów zostali zmuszeni do wycofania się ze Szkocji i opuszczenia Wału Antoniusza. Powrócili tam, co prawda, po kolejnych kilku latach, ale wkrótce po śmierci następcy Piusa, Marka Aureliusza (161–180), plemiona szkockie zdobyły wał. Rzymianie utopili we krwi ich powstanie, jednak w 184 r. zrezygnowali z obrony linii Clyde–Forth i wycofali się poza Mur Hadriana. Decyzja ta wpisywała się w ogólną politykę Cesarstwa, które również na innych frontach przechodziło do obrony dotychczasowego stanu posiadania, rezygnując ze zdobywczych planów Aureliusza.

Pod koniec II w. Meatowie i Kaledonowie sforsowali Mur Hadriana i zdobyli całą dzisiejszą północną Anglię wraz z Eburacum. Dopiero wysoki okup wypłacony przez rzymskiego namiestnika skłonił ich do opuszczenia opanowanych terenów.

W latach 205–207 na rozkaz cesarza Septymiusza Sewera (193–211) fortyfikacje poddane zostały wielkim pracom remontowym. Sewer – cesarz-wojownik, za którego rządów Rzym przeżył już ostatni w swoich dziejach okres ekspansji terytorialnej – nie poprzestał jednak na samym wzmocnieniu muru, ale osobiście wybrał się do Brytanii i rozpoczął ofensywę przeciwko obu wojowniczym plemionom. Jego wojska dotarły aż do zatoki Moray Firth. Unikający większych starć tubylcy nie dali się jednak spacyfikować i w 211 r., wkrótce po śmierci cesarza, Rzymianie znowu cofnęli się poza odbudowany Wał Hadriana. Poniżej niego rozciągała się podzielona podówczas na dwie prowincje Brytania: Dolna na północy i Górna na południu.

Czas uzurpatorów

Ćwierć wieku po śmierci Septymiusza Sewera Cesarstwo Rzymskie dotknął wielki kryzys polityczny i gospodarczy. W ciągu pięciu dziesiątek lat rządy sprawowało kilkudziesięciu władców i olbrzymia większość z nich zginęła gwałtowną śmiercią. Państwem wstrząsały coraz to nowe bunty, a jego granice przestały stanowić barierę nie do przebycia dla barbarzyńskich plemion. Armia, zamiast walczyć z wdzierającymi się zewsząd w granice Cesarstwa najeźdźcami, koncentrowała się na wyborze kolejnych pretendentów do cesarskiej purpury, licząc na ich wdzięczność wyrażającą się hojnymi darami i wyższym żołdem.

Korzystając z zamieszania i słabości władzy centralnej całe prowincje wypowiadały posłuszeństwo Rzymowi. Jeden z wodzów, Latyriusz Postumus, ogłosił się cesarzem Galii i stworzył tzw. Imperium Galliarum. Sławy i władzy pozazdrościł mu dowódca rzymskiej floty stacjonującej w Gesoriacum Aurelius Mausaeus Carausius (Karauzjusz), który nazwał się augustem i po zdobyciu władzy nad Brytanią proklamował powstanie cesarstwa wzorowanego na państwie Postumusa. W 290 r. Maksymilian, współrządzący Rzymem u boku Dioklecjana (284–305), był zmuszony zawrzeć z Karauzjuszem ugodę, nie czując się na siłach do podjęcia z nim otwartej walki.

Karauzjusz, który zażądał legitymizacji swojej władzy poprzez oficjalne nadanie mu tytułu augusta, nie doczekał się realizacji ambitnych planów. W 293 r. padł ofiarą zamachu ze strony swojego podkomendnego Allektusa. W 296 r. Konstancjusz, jeden z czterech tetrarchów – Dioklecjan w 293 r. ustanowił tzw. tetrarchię i dobrał sobie spośród wyższych dowódców trzech współrządców dla sprawowania władzy nad imperium – wyprawił się do Brytanii i w bitwie pod Silchester pokonał armię Allektusa. Tym samym chimeryczne Imperium Britanniarum zakończyło swój krótki żywot.

Brytania powróciła pod władzę Rzymu, ale zaledwie na jedno stulecie. W 395 r. synowie Teodozjusza I Honoriusz i Arkadiusz podzielili pomiędzy siebie imperium, tworząc Cesarstwo Wschodnie i Cesarstwo Zachodnie. To drugie, rozsadzane od wewnątrz ciągłymi buntami i bezpardonowo atakowane przez Germanów, Hunów i inne barbarzyńskie plemiona, dogorywało przez następnych kilkadziesiąt lat. Gdy wspomniany na wstępie Konstantyn opuszczał Brytanię i na czele zbuntowanych legionów maszerował w kierunku Italii, wtargnął do niej wódz Wizygotów Alaryk. W 410 r. zdobył i straszliwie spustoszył Rzym, a następnie założył własne królestwo na terenie Akwitanii.

W tym czasie pozbawiona rzymskich wojsk romańska Brytania znajdowała się w przededniu najazdu plemion z kontynentu – Sasów i Anglów oraz Piktów i Szkotów, przenikających z północy spoza Muru Hadriana. W 446 r. ludność rzymska Brytanii przesłała do Rzymu dramatyczny apel o interwencję zbrojną w obronie przed atakującymi zewsząd najeźdźcami, ale nie doczekała się odpowiedzi. Pogrążony w chaosie Rzym, rządzony przez „ostatniego Rzymianina” Aecjusza, dogorywał. Natychmiastowa pomoc, której sam potrzebował, znikąd nie nadeszła i w 476 r. germański wódz i dowódca najemnych pretorianów Odoaker pozbawił władzy ostatniego cesarza na Zachodzie.

Brytania znów rzymska

Przez trzy dziesiątki lat rzymskiej i zromanizowanej ludności celtyckiej udało się utrzymać szereg enklaw, a na południowym wschodzie Brytanii rzymska władza miała jeszcze dość mocne podstawy. Zdaniem Maxa Cary’ego i Howarda Scullarda „w okresie, który można nazwać »subrzymskim«, zachowały się jeszcze zręby dawnego porządku prawnego i cywilizacji rzymskiej, później wszakże walkę o niepodległość kontynuowały już nie tyle słabnące elementy »rzymskie«, co przede wszystkim społeczność celtycka, która miała oparcie w silnie zakorzenionym już chrześcijaństwie i chrześcijańskich przywódcach”. Zachodnie wybrzeże zajęli Szkoci atakujący z Irlandii, natomiast sascy piraci, których w czasach Dioklecjana i Konstantyna skutecznie powstrzymywał doskonale zorganizowany system ochrony wybrzeży (Litus Saxonicum), zaczęli bezkarnie łupić południowe rejony wyspy.

W 441 r. rozpoczął się trwały podbój Brytanii przez Germanów. Obok Sasów z Holsztynu z półwyspu duńskiego zaczęli emigrować w poszukiwaniu lepszych ziem uprawnych Anglowie i Jutowie. Część ludności rzymskiej wraz z miejscowymi Celtami została zepchnięta w głąb wyspy, do Kornwalii, Walii, Cumberlandu, a część postanowiła szukać schronienia w Galii. W połowie wieku zaczęła ona zasiedlać półwysep nazwany później Bretanią. Ślady rzymskiej cywilizacji w Brytanii zaczęły szybko zanikać, tym bardziej że zdobywcy byli całkowicie odporni na jej wpływy. Jak stwierdza Joseph Vogt w „Upadku Rzymu”: „Zdawało się, że dzieło romanizacji uległo całkowitej zagładzie. Jednak mamy tu do czynienia z klasycznym procesem, jaki rozegrał się w innych częściach świata rzymskiego. To, co straciło Imperium Rzymskie, odzyskiwał rzymski Kościół”.

W 429 r. papież wysłał do Brytanii biskupa Germanusa z Auxerre, a dwa lata później do Irlandii wyruszył biskup Pellagiusz. Zamiast uzbrojonych po zęby legionistów, kanał La Manche przepłynęło słowo Boże. Pellagiusz i działający z nim równolegle Patryk, późniejszy święty, zaszczepili na Zielonej Wyspie chrześcijaństwo. Patryk zdołał nawrócić na nową wiarę licznych wodzów i całe plemiona, lokował kościoły i założył biskupstwo w Armagh. Gdy umierał ok. 461 r., liczba wiernych rosła w zaskakująco szybkim tempie.

W Brytanii bastionem, w którym przetrwała i nadal się rozwijała organizacja kościelna, była zdominowana przez Celtów Walia. Kościoły irlandzkie i walijskie utrzymywały ożywione kontakty z Akwitanią i Hiszpanią, które pośredniczyły w przekazywaniu wpływów Orientu. Klasztory zamieniły się w oazy wiedzy, a mnisi zasłużyli sobie na opinię najbardziej światłych i wykształconych ludzi swojej epoki. W VI w. irlandzcy mnisi, realizując ideę peregrinatio pro Christo, stali się aktywnymi i niezwykle skutecznymi krzewicielami wiary chrześcijańskiej w dużej części Europy. Trafili do Piktów w Szkocji, do Franków i Longobardów. Ich dziełem było założenie słynnych klasztorów w Bobbio i Korbei i podtrzymanie kultury klasycznej, która w wielu rejonach zajętych przez barbarzyńskie ludy była bliska całkowitej likwidacji. Ze Szkocji misjonarze dotarli do Anglii i prowadzili chrześcijańską misję wśród Anglosasów, którzy wkrótce porzucili swoje dawne wierzenia i przyjęli nową religię.

Chrześcijański Kościół odzyskał w ten sposób Brytanię bez konieczności wystrzelania chociażby jednej strzały. W niedalekiej perspektywie fakt ten wywrze wielki wpływ na rozwój chrześcijańskich państw Zachodu Europy, o czym tak piszą wspomniani już autorzy „Dziejów Rzymu”: „Iryjczycy [Irlandczycy] i Anglosasi przez długi czas zachowali dziedzictwo wiedzy, które było tak bardzo zagrożone na terenach państwa Franków w późniejszym okresie Merowingów. (...) Szczęśliwie Anglosasi jako misjonarze Kościoła rzymskiego, a zarazem jako nosiciele antycznej tradycji kulturowej zwrócili swe żądze czynu właśnie ku państwu Franków, w którym nabierała kształtów jedność europejskiego Zachodu”.

Sławomir Leśniewski

 

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj