Oby żupa była słona
Odkąd zostaliśmy rolnikami, pozyskiwanie soli stało się koniecznością i źródłem bogactwa.

Sól kuchenna to ważny składnik naszej diety. Jej całkowity brak upośledza układ oddechowy i trawienny. Dziś dodawana jest niemalże do wszystkich produktów jako poprawiacz smaku i środek konserwujący, dlatego jemy jej zdecydowanie za dużo. Lekarze ostrzegają przed zgubnymi skutkami nadmiaru soli i zachęcają do jej ograniczenia. W przeszłości wyglądało to inaczej.

Dopóki człowiek żywił się mięsem upolowanych zwierząt – pijących wodę solankową i jedzących rośliny zawierające chlorek sodu – ilość dostarczanej organizmowi soli była niewielka, ale wystarczająca, by dobrze funkcjonował. Gdy przeszliśmy na rolnictwo i zaczęliśmy jeść produkty roślinne oraz mięso zwierząt hodowanych (a dopiero z czasem zauważyliśmy, że im również należy dostarczać sól), brak chlorku sodu zaczął być dotkliwy. W dodatku sól była najważniejszym środkiem konserwacji żywności, której nadwyżki jakoś trzeba było przechowywać. Ludzie zaczęli szukać jej źródeł. Najłatwiej mieli ci, którzy mieszkali nad brzegami mórz lub na terenach, gdzie występowały naturalne saliny. Nad morzami sól gromadziła się wzdłuż linii wody, skąd można ją było po prostu zbierać, ale w głębi lądu było to bardziej skomplikowane. I to tam właśnie powstały pierwsze warzelnie. Najstarsze europejskie przedsiębiorstwo solne właśnie znaleziono w Bułgarii.

Barycz zdetronizowana?

Koło miejscowości Prowadia (niedaleko Warny) prof. Wasyl Nikołow natrafił na neolityczną warzelnię sprzed 7400 lat. Badacz przypuszcza, że pierwotnie pozyskiwano tam sól wyłącznie na własne potrzeby, z czasem jednak stała się przedmiotem handlu. Świadczą o tym duże naczynia do odparowywania solanki, z których można było uzyskać nawet 27 kg soli. Warzelnia funkcjonowała 400 lat, kres jej położyło trzęsienie ziemi. Dotychczas za najstarszą europejską fabrykę soli uważano liczącą 6 tys. lat warzelnię w Baryczy koło Wieliczki. – Wiek bułgarskiego odkrycia jest dla archeologów zajmujących się solnictwem nie lada sensacją – mówi prof. Antoni Jodłowski, dyrektor Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce. – Szkoda tylko, że w doniesieniu brakuje dwóch podstawowych informacji – z jaką kulturą archeologiczną łączone jest to znalezisko i jakiego typu naczynia znaleziono? Aby mieć pewność co do tak wczesnego datowania, musimy poznać odpowiedzi na te pytania.
 

Niezależnie od tego, gdzie była pierwsza europejska wytwórnia soli, proces jej pozyskiwania był podobny. W Baryczy archeolodzy natrafili na rowki wydrążone w ziemi, które doprowadzały solankę ze źródeł powierzchniowych (usytuowanych w wyższych partiach zbocza) na teren położonej w dolinie warzelni. Solanka wpływała do zbiorników, które służyły do jej gromadzenia i oczyszczania z glin i iłów. Z basenów nabierano roztwór soli do naczyń, które ustawiano na paleniskach. W wyniku odparowywania otrzymywano melasę, którą przekładano do stożkowatych pojemników glinianych tzw. topków.

Produkowana w Baryczy sól trafiała na terytoria sąsiednich plemion, co wiemy dzięki znaleziskom takich właśnie topków – mówi prof. Jodłowski. – Ludność, która zajęła się solnictwem w Baryczy, należała do przybyłej z Węgier kultury lendzielskiej. Na żyznych lessach małopolskich jej przedstawiciele zajmowali się przede wszystkim rolnictwem, a od wiosny do jesieni warzelnictwem. Gdy okazało się, że to zajęcie przynosi zyski, solnictwo stało się ich głównym źródłem utrzymania.

Od neolitu aż do nowożytności ten, kto miał dostęp do soli, był bogaty. O sól toczono nawet wojny. Do dziś w nazewnictwie europejskim przedrostki Hall- (celtycki), Sel- (łacina) czy Salz- (niemiecki) to echa wysokiej pozycji soli. Francuskie słowo salaire i angielskie salary, czyli pensja, wynagrodzenie, wzięło się z łaciny, gdyż rzymskim legionistom czasami płacono solą. Salzburg, Halle, Saale, Hallstatt, Hallein czy Halicz to miasta zbudowane właśnie na halurgii (produkcji soli). Jaki był wpływ soli na rozwój cywilizacyjny, widać w austriackim Hallstatt (ok. 50 km na południe od Salzburga). To tutaj zbudowano pierwszą kopalnię soli kamiennej, bo oprócz soli morskiej i z powierzchniowych źródeł solankowych ludzie w poszukiwaniu chlorku sodu zeszli pod ziemię. Pojedyncze próby wydobywania soli kamiennej miały miejsce w Alpach Wschodnich już w V tys. p.n.e., ale o górnictwie solnym można mówić dopiero w przypadku Hallstatt od końca II tys. p.n.e. Wydobywanie i handel solą przyczyniły się do niebywałego rozkwitu osady między XI a III w. p.n.e. Bogate cmentarzysko dowodzi, że centrum kultury europejskiej w tej części Europy znajdowało się właśnie tutaj (od nazwy osady wczesny okres żelaza – od VII do IV w. p.n.e. – zwany jest halsztackim).

Archeolodzy znaleźli w Hallstatt wiele prehistorycznych sztolni, z których najgłębsza ma 215 m. Natrafiono w nich na pozostałości drewnianych stempli, pochodni, narzędzi górniczych i worków skórzanych, w których wynoszono urobek, ale także na świetnie zachowane przedmioty osobiste górników takie jak ubrania czy buty. Cmentarzysko w Hallstatt (ok. 2 tys. grobowców) wskazuje, że sól przyczyniła się do rozwarstwienia mieszkającej w niej społeczności. Groby zwykłych ludzi różnią się znacznie pod względem wyposażenia od pochówków możnowładców, którymi być może byli właściciele kopalń. Znalezione przedmioty świadczą o rozległych kontaktach halsztackiej arystokracji z różnymi zakątkami Europy.

Białe złoto

W drugiej połowie I tys. p.n.e. na terenach solonośnych w Małopolsce, Kujawach i Wielkopolsce ludność kultury łużyckiej, podobnie jak jej poprzednicy, eksploatowała sól z solanek. Na terenie Wieliczki na przełomie er zastosowano innowacje, które przynieśli z zachodu Celtowie. Ich wytwórnie soli we Francji i Niemczech były prawdziwymi przedsiębiorstwami. Znaleziona w dolinie rzeki Seille we Francji 12-metrowa hałda skorup naczyń, służących do odparowywania solanki, świadczy o skali produkcji. – W Wieliczce pojawił się dodatkowy płytki basen do oczyszczania solanki, kielichowate naczynia i specjalne piece do jej odparowywania. Odkryliśmy palenisko o średnicy 7 m. Jego rozmiary świadczą o tym, że sól produkowano tam na skalę masową – tłumaczy prof. Jodłowski.

Kolejnymi reformatorami byli Rzymianie, którzy na terenie Imperium w wielu miejscach eksploatowali sól. Ponieważ mieli dostęp do soli morskiej, ulepszyli sposoby jej pozyskiwania. W VII w. p.n.e. na terenie Ostii, koło Rzymu, założyli jedną z najstarszych salin. Do płytkiego stawu zbierano wodę morską i odparowywano ją na słońcu. Stąd w głąb Imperium prowadził szlak solny, którym transportowano białe złoto. A zapotrzebowanie na nie rosło. Rzymskie saliny pojawiały się na wybrzeżach Morza Śródziemnego i Atlantyku. Najsłynniejsze ogrody solne znajdowały się u ujścia Loary, ale eksploatowano też tereny solonośne w głębi lądu. W Hallstatt Rzymianie przejęli kontrolę nad kopalniami, gdzie powoli z górnictwa solnego przeszli na warzelnictwo, co było prostszym i wydajniejszym sposobem pozyskiwania soli.

Wybrańcy z beczką

Warzelnie na terenie Małopolski pracowały nieprzerwanie od neolitu aż do średniowiecza. Jedynie okres wędrówek ludów (IV–VII w.) był swego rodzaju przestojem. Wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa w X w. i tworzeniem się polskiej państwowości zapotrzebowanie na sól wyraźnie wzrosło. Wiązało się to z przejęciem kontroli nad handlem solą przez władców poszczególnych ziem.

W XIII w. zabrakło solanek powierzchniowych, zaczęto więc pogłębiać studnie w poszukiwaniu surowca w głębi ziemi – mówi prof. Jodłowski. – W Wieliczce przy ul. Dembowskiego znaleźliśmy taką studnię z XII w. W 1251 r. – jak wspomina Rocznik Kapitulny Krakowski – w trakcie pogłębiania jednej z nich natrafiono w Bochni na sól twardą. To był początek kopalni soli kamiennej i wielkiego przedsiębiorstwa produkcyjnego zwanego żupami krakowskimi.

Długo sól była najważniejszą kopaliną w państwie polskim. Według prawa (tzw. regale solne) stanowiła własność króla. Za Kazimierza Wielkiego dochody z handlu solą stanowiły jedną trzecią wpływów do kasy państwowej. Kopalnie w Bochni i Wieliczce, które przeżywały okres największej prosperity w XVI i XVII w., funkcjonują do dziś. Soli zawdzięcza swoje powstanie i okres świetności także Kołobrzeg. Już w VII w. eksploatowano tam solanki (dające z litra ok. 60 g białego złota). Do XII w. ich właścicielami byli książęta zachodniopomorscy, potem Kościół. Z handlu solą korzystał biskup kamieński oraz klasztory (m.in. w Oliwie i w Trzebnicy na Śląsku). Z końcem XIII w. warzelnie przeszły na własność najbogatszych mieszczan zrzeszonych w gildii panów solnych.

Sól, która sama się nie psuje i chroni od zepsucia, była przez wieki bardzo wysoko ceniona. W Biblii pojawia się wielokrotnie jak symbol niezłomności i niezniszczalności. Solą ziemi nazywane są osoby najwartościowsze, wybrańcy (np. apostołowie). Przez lata przetrwał też zwyczaj wrzucania zmarłym do trumny soli, gdyż wierzono, że zapewnia to nieśmiertelność duszy i odstrasza diabła. Dla antycznych Rzymian sól była tak wartościowa, że jej przypadkowe rozsypanie odbierano jako zły omen (dziś nadal uważa się, że to zapowiedź kłótni). Echa dawnej świetności soli przetrwały w języku i zwyczajach również u nas – w powiedzeniach typu „słono za coś zapłacić”, „zjeść z kimś beczkę soli”, nie mówiąc o uroczystym witaniu gości chlebem i solą.
 

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj