Tusk kontra hazard: kto wygra?
Kura poszła na rosół
Czy pomysły premiera na utrącenie hazardu w Polsce są realne?

Przez minione dwa lata rząd Donalda Tuska chyba nie bardzo wiedział, co dalej z hazardem. Wskazuje na to niezwykle ostrożne, ślimacze wręcz tempo procedowania nad poprzednią -  odrzuconą z powodu „afery hazardowej” - wersją noweli ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych. A warto w tym miejscu przypomnieć, że pretekstem do jej nowelizacji było zdobycie dodatkowej kasy (400 mln zł) do wybudowania stadionów na Euro 2012. Branżę hazardową ten pomysł uderzyłby po kieszeni. Wysuwała więc szereg kontrargumentów, a podatność na nie decydentów można tłumaczyć dwojako: korupcją  ….lub autentyczną  troską o stan kasy państwa. Bo z fiskalnego punktu widzenia hazard, podobnie jak alkohol i papierosy, to przysłowiowa kura znosząca złote jaka (gry losowe i zakłady dają do budżetu ponad 2 mld zł).  Wypadłoby o nią dbać, a nie zarzynać.

Co zatem się stało, że rząd zdecydował się na „rosół”? Pojawiły się złośliwe komentarze, że Pan premier chce definitywnie odciąć się od hazardu by zyskać w sondażach.  Ja wolę wierzyć, że Donald Tusk aż tak cyniczny nie jest i wziął pod uwagę alarmistyczne doniesienia  z ośrodków odwykowych, gdzie pacjentów uzależnionych od hazardu lawinowo od paru lat przybywa. Teraz, gdy lobbyści schowali ogon pod siebie, przeprowadzić reformę będzie dużo łatwiej. Tyle, że ambitne założenia antyhazrdowej krucjaty muszą znaleźć swoje odzwierciedlenie w przepisach, co może okazać się nader karkołomnym zadaniem.

Z realizacją niektórych rzucanych ad hoc pomysłów może być poważny problem. Np. idea ukrócenia e-hazardu jest z pewnością szlachetna – lecz specyfika Internetu sprawia, że skuteczna walka z nim jest wyjątkowo mało skuteczna. Nie znaczy to jeszcze, iż nie warto próbować, zwłaszcza że nie będziemy osamotnieni. We wrześniu Europejski Trybunał Sprawiedliwości dał krajom członkowskim UE zielone światło na podobne działania. Uznał, że restrykcje wobec e-hazardu są usprawiedliwione (poprzednie orzeczenia ETS uznawały je za sprzeczne z prawem europejskim).

Czy faktycznie rządząca ekipa ukróci hazard, czy też mieliśmy do czynienia z kolejną pijarową zagrywką premiera, okaże się za kilka miesięcy. Dużym ryzykiem będzie to, że spora część tego biznesu przeniesie się do podziemia, trafi w szarą strefę. Ale przynajmniej – co nie bez znaczenia – przestanie rzucać się w oczy, otoczy ją smrodek łamania prawa. Jeśli budy z automatami zaczną znikać z polskich ulic równie szybko, jak się tam pojawiały, znaczyć to będzie, że premier słowa dotrzymał.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj