A może zakazać gry w totolotka?
Kupowanie marzeń
W sprawie hazardu oficjalnie odpytywany był nawet gangster Masa, więc uważam, że jako skromna przedstawicielka frontu medialnego mam także prawo do zabrania głosu. I spróbuję zagrać va banque.

Z szacunkowych danych wynika, że generalnie skłonnościom do oddawania się nałogom ulega ok. 2-4  proc. społeczeństwa . Dotyczy to także wszelkich uzależnień od gier.  Z danych Totalizatora Sportowego wynika, że w Lotto grywa (z różną częstotliwością i natężeniem) ok. 40 proc. społeczeństwa, które średnio pobiera z kolektur 26,5 mln kuponów (dane Totalizatora Sportowego od stycznia do października 2009 r.). W chwilach emocjonującej kumulacji możliwej do wygrania sumy w zakłady angażuje się 70-80 proc. społeczeństwa. Graczom rośnie wtedy adrenalina, a różnego rodzaju reklamy, promocje, medialne publikacje jeszcze emocje podkręcają. Piotr Gawron, rzecznik prasowy Totalizatora Sportowego uważa wprawdzie, że gry liczbowe nie prowadzą do hazardu, ponieważ wypełnienie kuponów raczej skłania do refleksji. „My po prostu  sprzedajemy marzenia” – podsumowuje Gawron. 

Nie dyskutując nad jakością refleksji przy wypełnianiu kuponów, sam moment losowania czy też sprawdzania wyników zakładów oznacza z całą pewnością (nie może być inaczej), że możliwość spełnienia marzeń wywołuje w organizmie gracza stan alertu i smakowitego napięcia przed mającą nastąpić ich realizacją. Czymże ten stan psychiczny różni się od gry w ruletkę, czy w jednorękiego bandytę? Tylko tym, że z punktu widzenia gracza rozkoszny stan napięcia przeciąga się, gdyż losowanie poprzedza zazwyczaj kilkugodzinne oczekiwanie przed losowaniem. Co więcej, jak wynika z danych TNS OBOP, co czwarty Polak uważa, że najłatwiej jest wygrać w zakładach Lotto (14 proc. jest zdania, że udział w teleturniejach zapewnia wygraną, gra na automatach maszynowych – 5 proc., gra w kasynach – 3 proc., gra w bingo – 1 proc.). Matematycznie rzecz ujmując, prawdopodobieństwo wygranej w Lotto wynosi jak 1 do 14 mln. Trzeba się więc dobrze postarać, aby dać sobie szansę.

Powyższe rozumowanie prowadzi mnie do wniosku, że wobec popularności, nagminności, powszechności gry w Lotto, a więc i niebezpieczeństwa (co w wynika choćby z prostej statystyki) rozprzestrzeniania się hazardu na szerokie rzesze ludności – należy Lotto zlikwidować. W trosce o kieszenie i kręgosłup moralny naszego narodu. Nie ma zbyt wysokiej stawki, aby o to zagrać, skoro już grać się chce.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj