szukaj
Urzędnicy na stanowiskach mimo zarzutów prokuratury
PSL chroni swoich
Mimo prokuratorskich zarzutów związani z PSL urzędnicy zajmują wysokie stanowiska w instytucjach podległych ministerstwu rolnictwa. Szef resortu nie reaguje.
Henryk Jackowski/BEW

Chodzi o Władysława Łukasika – prezesa Agencji Rynku Rolnego i Jana Kopczyka – Naczelnego Lekarza Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.
Szefowi ARR Prokuratura Okręgowa w Białymstoku zarzuciła przekroczenie uprawnień – w marcu i kwietniu ubiegłego roku miał wymusić na dyrektorze oddziału Agencji w Białymstoku zatrudnienie dwóch osób. Według śledczych nakłaniał również do zwolnienia jednego pracownika. Wysiłki Łukasika okazały się częściowo skuteczne – choć ta osoba zachowała stanowisko, protegowani prezesa dostali pracę. Łukasik nie przyznał się do winy. Grożą mu trzy lata więzienia, akt oskarżenia w jego sprawie pod koniec listopada trafił do sądu.

Również w listopadzie, tyle że ubiegłego roku trafiła do sądu sprawa Jana Kopczyka. Jemu z kolei grozi dziesięć lat więzienia za niedopełnienie obowiązków i działanie na szkodę Funduszu Składkowego KRUS. Kopczyk w latach 2002 – 2006 był prezesem KRUS i ściśle z nią powiązanego Funduszu Składkowego. W tym czasie za prawie 30 mln zł. wykupił weksle od mało znanej spółki Eurocity, której szefem był związany z ludowcami biznesmen (Kopczyk jest działaczem PSL z Konina). Choć weksle nie były zabezpieczone, to zdaniem prokuratury prezes KRUS nie zrobił nic, by takie zabezpieczenie uzyskać.

Firma nie zwróciła pożyczki w umówionym terminie (luty 2007 r.), lecz dopiero w czerwcu ubiegłego roku. Co ciekawe, stało się niedługo przed rozpisaniem konkursu na naczelnego lekarza KRUS, który wygrał Kopczyk (był jedynym kandydatem).

Mimo zarzutów prokuratury żaden z urzędników nie musi obawiać się utraty stanowisk. Nie grozi im też na razie zawieszenie w pełnieniu obowiązków. Minister rolnictwa, któremu podlegają obie instytucje, w najbliższym czasie nie podejmie wobec nich żadnych decyzji kadrowych. - Minister będzie przedstawiał swoje stanowisko po sądowym rozstrzygnięciu spraw – usłyszeliśmy od rzeczniczki Sawickiego Małgorzaty Książyk. Czyli za kilka lat.

Specjaliści zajmujący się problemem korupcji podkreślają tymczasem, że obaj jak najszybciej powinni zostać odwołani z zajmowanych stanowisk. – Zasadą powinno być, że jeśli tylko urzędnik dostanie prokuratorskie zarzuty, powinien zostać zawieszony w obowiązkach. W tych przypadkach są zaś podstawy do zwolnienia dyscyplinarnego – mówi prof. Antoni Z. Kamiński, ekspert z Instytutu Studiów Politycznych PAN i były szef polskiego oddziału Transparency International.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj