Pożegnanie poległego żołnierza
Szesnaste pożegnanie specjalne
Jedni starali się nie płakać, inni po prostu włożyli ciemne okulary. Kiedy w połowie swojego przemówienia zapłakał dowódca starszego szeregowego Michała Kołka, mało komu udało się powstrzymać emocje.
Pożegnanie śp. st, szer. Marcina Kołka w bazie w Ghazni
Kuba Dąbrowski/Polityka

Pożegnanie śp. st, szer. Marcina Kołka w bazie w Ghazni

Czy śmierć człowieka, którego się nie znało wcale, albo raz czy dwa przelotem spotkało, może nas tak naprawdę poruszyć? W innych okolicznościach chyba nie, ale tutaj na misji w Afganistanie, takie wydarzenia nie przechodzą bez echa. Może dlatego, że żołnierze dobrze wiedzą, że to mógł być każdy z nich. A może dlatego, że śmierć parę tysięcy kilometrów od domu po prostu przeraża? 

Dominujące nad bazą w Ghazni afgańskie góry uświadamiały to wszystkim zebranym przez każdą sekundę trwania niedzielnej uroczystości. Na tle tych gór, dowódca polskich sił w Afganistanie generał Janusz Bronowicz powiedział: - Odlatujesz do rodzinnego kraju, do rodzinnej miejscowości, gdzie pożegnają cię najbliżsi. My to robimy dzisiaj. Tydzień temu z księdzem kapelanem byliśmy w bazie Four Corners. Słowa jednej z piosenek mówią, tak niedawno się spotkaliśmy, a już pożegnania nadszedł czas.

Kiedy generał Bronowicz wypowiadał te słowa, za murem bazy, w Ghazni zaczął śpiewać muezin. Ostatnie pożegnanie wygłosił podpułkownik Zenon Brzuszko, dowódca zgrupowania bojowego Alfa. Starszego szeregowego Michała Kołka znał nie tylko z Afganistanu. Służyli w jednej jednostce w Polsce, jednym pociągiem jeździli do domu. Podpułkownik przygotował się do tej chwili najlepiej jak mógł. Napisał swoją mowę na kartce. Wyraźnie walczył, żeby przeczytać ją spokojnym głosem. Nie udało się. Głos załamał mu się już w drugim zdaniu. Łzy popłynęły przy ostatnim. - Byłeś moim żołnierzem od pierwszego do ostatniego dnia swojej służby i na zawsze pozostaniesz w mojej pamięci - powiedział dławiącym się głosem.

Chłopakom z wojska rozmowa na temat kolegi przychodziła jeszcze trudniej. - Bardzo chciał jechać, fajnie grał na gitarze, nie wiem co mogę powiedzieć - mówi szeregowy Jakub Bednarski.

Starszy szeregowy Michał Kołek to szesnasty polski żołnierz poległy na tej ziemi. Pożegnania mają więc już swój scenariusz. Wiadomo, że trumna będzie zamknięta i przykryta biało-czerwoną flagą. Wiadomo, że po przemowach dowódcy klękną przed nią i położą na niej swoje coiny, czyli pamiątkowe monety z ich imionami. Później trumna złożona zostanie w śmigłowcu. Kiedy piloci będą przygotowywali się do lotu, uprzątnięty zostanie prowizoryczny katafalk zrobiony z palet i siatki maskującej. A na koniec śmigłowce zrobią rundę honorową nad głowami wszystkich żołnierzy. Nie wiadomo tylko czemu do tego wszystkiego musiało dojść.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj