Kowalczyk Justyna
Mistrzyni
Im bliżej startu, tym bardziej Justyna Kowalczyk zamyka się przed światem. Jak sama o sobie mówi, robi się wtedy kaktusowata.
Bieg Justyny Kowalczyk po złoty medal na mistrzostwach świata w Libercu
Reuters/Forum

Bieg Justyny Kowalczyk po złoty medal na mistrzostwach świata w Libercu

Piętnaście – odparowała poirytowana kilka miesięcy temu na konferencji prasowej, słysząc kolejny raz to samo pytanie: ile medali zamierza przywieźć z igrzysk olimpijskich w Vancouver (luty 2010 r.). Każdy, kto ją choć trochę zna, wie, że chciałaby wygrać, ile się da. Niczego nie zaniedbała. Pół roku trenowała, jak zwykle, jak szalona, z mozołem przeciągając granicę własnych możliwości.

Początek tego sezonu w Pucharze Świata miała mieć spokojny, bez zrywów. Wszystko zgodnie z planem, tak by osiągnąć szczyt formy na drugą połowę lutego, gdy na olimpijskich trasach będą do wzięcia medale. A tu już w drugim pucharowym występie, pod koniec listopada w Kuusamo, Justyna Kowalczyk wygrała sprint – konkurencję, w której nigdy nie jest faworytką. Bo z reguły po starcie zostaje za rywalkami. – Trasa w Kuusamo jest jedyna w swoim rodzaju. Metę poprzedza długi podbieg, a ja właśnie na podbiegach jestem najmocniejsza.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną