Czarne skrzynki: dzień sądu
Nadchodzi sądny dzień. Ujawnienie smoleńskich taśm prawdy może mieć zasadniczy, może decydujący, wpływ na wynik wyborów prezydenckich - pisze na swym blogu Adam Szostkiewicz.
Czarne skrzynki wydobyte z wraku rządowego Tupolewa
Alexander Zemlianichenko/AP

Czarne skrzynki wydobyte z wraku rządowego Tupolewa

Zapis czarnych skrzynek prezydenckiego Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem przywiózł z Moskwy minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller. W południe w Belwederze rozpoczęły się obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która ma zaznajomić się ze stenogramem rozmów prowadzonych przez pilotów i podjąć decyzję o ich upublicznieniu. Jak informuje telewizja TVN, ma to nastąpic jeszcze dziś.

- Część opinii publicznej może uważać, iż z czarnymi skrzynkami należy czekać aż do lipca, kiedy będzie już wiadomo, kto został nowym prezydentem. Część będzie nalegała, by nie czekać z tak ważną sprawą, choć dziś mamy już nowe tematy zażartych sporów, np. powódź i wszystko to, co ona mówi o naszym społeczeństwie i państwie - pisze na blogu Adam Szostkiewicz.

- Uważam, że czarne skrzynki nie powinny czekać. Także wtedy, jeśli pokażą, że nie o bohaterstwie czy męczeństwie trzeba tu mówić, ale o katastrofie, której przyczyny leżą może również po stronie otoczenia prezydenta Kaczyńskiego forsującego feralny lot do Katynia przez Smoleńsk. Sprawa katastrofy smoleńskiej nie będzie do końca wyjaśniona dopóty, dopóki nie poznamy odpowiedzi, czy i jaką odpowiedzialność za nią ponoszą ludzie zmarłego prezydenta i on sam. Nie znam tej odpowiedzi i czekam na taśmy prawdy w nadziei, że pomogą one uciąć spekulacje - podkreśla publicysta "Polityki". 

 

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj