Jaka kampania przed drugą turą?
Czekając na 4 lipca
PO i jej kandydat chłostani będą przypisywaną im chęcią prywatyzacji służby zdrowia, powróci motyw Polski solidarnej, zapewne też kwestia odpowiedzialności za katastrofę pod Smoleńskiem. Będzie ostro.
Maciej Andrzejewski/BEW

Jarosław Kaczyński pozornie ma zasób wyborczy mniejszy. Docisnął swoją partię do prawej ściany, o czym świadczy marniutki wynik Marka Jurka, i o ten najbardziej prawicowy elektorat może być spokojny, on i tak nie ma wyboru.

Może też liczyć na jeszcze większe zaangażowanie Kościoła. Druga tura pokaże natomiast, czy uda mu się sięgnąć po centrum i ewentualnie uaktywnić nowych, roszczeniowych wyborców. Lech Kaczyński wygrał w 2005 r. dzięki poparciu Andrzeja Leppera i jego zdyscyplinowanych jednak i licznych (10 proc. głosów) wyborców. Teraz trudno, by Lepper wezwał do głosowania na swego wroga, ale nie wiadomo, co zrobią jego wyborcy.

Decydujący może się więc okazać przebieg samej kampanii, bezpośrednie debaty kandydatów i narzucona tematyka sporu, w czym PiS wykazuje dużą sprawność, zmuszając PO do ciągłego odrabiania dystansu, nie pozwalając na wprowadzenie własnych tematów do debaty. Kaczyński mówił co prawda o dwóch wizjach Polski, ale nie odsłonił, jak je teraz widzi. Skoro nie ma już IV RP, to co jest? Co to znaczy silne państwo? Co to znaczy poważna polityka?

Takie hasła zapowiadają powrót do tego, co już było, bo przecież żaden inny projekt polityczny się nie narodził. Platforma i jej kandydat chłostani więc będą przypisywaną im chęcią prywatyzacji służby zdrowia, powróci motyw Polski solidarnej, zapewne wróci też kwestia odpowiedzialności za katastrofę pod Smoleńskiem, a zwłaszcza za oddanie śledztwa Rosjanom (ale także w szerszym kontekście sporów o politykę zagraniczną, wojen o samolot). To wszystko będzie miało tworzyć klimat odpowiedzialności Tuska, Komorowskiego i całej rządzącej formacji za to, co wydarzyło się pod Smoleńskiem. W takim odwracaniu kota ogonem PiS osiąga mistrzowską klasę.

Nadal bowiem emocje związane z tą katastrofą działają na korzyść Kaczyńskiego, ugruntowują wizję jego przemiany, budzą współczucie i przekonanie, że ta prezydentura po bracie mu się po prostu należy.

Sam Kaczyński zapowiedział też rozliczenie działań na rzecz zapobiegania i usuwania skutków powodzi. Ma wszelkie instrumenty, by to robić skutecznie. Ludzkie nieszczęście dobrze się w mediach sprzedaje, a telewizja publiczna zrobi, co się jej podrzuci lub po prostu każe. Jest ustawiony wcale spory front medialny, który PO bagatelizowała, a który teraz z ochotą i wielkim zaangażowaniem stanie za kandydatem PiS.

Klimat, społeczne nastroje sprzyjają Kaczyńskiemu, a więc PO znów musi PiS gonić, mimo formalnej, wyliczonej przez PKW, przewagi swojego kandydata. Będzie ostro. A gdy jest ostro, PiS czuje się jak ryba w wodzie. Ale - jak powtarzamy - wciąż wszystko jest możliwe: nawet wygrana Bronisława Komorowskiego.

Fragment artykułu "Trzeci ma głos", który ukazał się w najnowszym numerze Tygodnika POLITYKA.W najnowszej POLITYCE nasi czołowi publicyści analizują zakończoną pierwszą turę wyborów prezydenckich oraz rysują możliwe scenariusze wydarzeń. Od środy w kioskach. Kup e-wydanie.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj