Abp Migliore nowym nuncjuszem w Polsce
Normalizacja nuncjatury
Kościół w Polsce może spać spokojnie: nowy ambasador Stolicy Świętej nie zakłóci status quo.

Arcybiskup Celestino Migliore to zawodowy watykański dyplomata, z dużym międzynarodowym doświadczeniem. Nawiązywał w imieniu papiestwa stosunki z krajami azjatyckimi, pracował w Afryce, ONZ i Radzie Europy. Był lojalnym wykonawcą polityki watykańskiej. Apelował o pomoc dla krajów rozwijających się, redukcję broni atomowej, dystansował się od ONZ-owskich zabiegów o międzynarodowe uznanie równych praw osób homoseksualnych.  

To także współpracownik abp Kowalczyka, którego teraz zastąpi na placówce w Warszawie. Niewykluczone, że zabiegał o to właśnie sam były nuncjusz, jak nazywa się tradycyjnie papieskiego posła w kraju, z którym Stolica Apostolska utrzymuje stosunki dyplomatyczne. Migliore ma więc grunt pod swą misję dobrze przygotowany, nie musi się uczyć Polski i Kościoła w Polsce od zera.

Migliore jest cenionym i zaufanym człowiekiem elity watykańskiej. Jego nominacja oznacza, że sprawy polskie są przez prałatów uważane za istotne. Nie zajmują na liście priorytetów polityki watykańskiej miejsca tak wysokiego jak za pontyfikatu papieża Polaka, ale nie spadły też na szary koniec.

Dziś wśród tych priorytetów jest kościelne zbliżenie Rzymu i Moskwy, a Warszawa leży w połowie drogi między tymi stolicami. Polska ma też dla Watykanu specjalne znaczenie jako ,,katolicki wyjątek’’ w po-chrześcijańskiej Europie. Biskupi i obecne katolickie elity w Polsce aktywnie wspierają twardo ortodoksyjny i antyliberalny kurs Benedykta XVI. Migliore będzie dokładał starań, by ten stan rzeczy w kościelnych stosunkach polsko-watykańskich umocnić. Polskie kościelne siły sympatyzujące z prawicą mogą spać spokojnie.

Stolica Święta utrzymuje dziś stosunki dyplomatyczne z prawie całym światem, znacznie mniejsza jest liczba państw, z którymi papiestwo ma tak zwany konkordat, czyli dwustronny traktat regulujący status Kościoła rzymskokatolickiego w danym państwie. Rzeczpospolita do nich należy i nie należy się spodziewać, by jakikolwiek demokratyczny rząd teraz czy w przewidywalnej przyszłość, chciał tu coś zmienić.  Postulat renegocjacji konkordatu byłby polityczną bombą, a nuncjusz zrobiłby wszystko, by ją rozbroić.

Tak więc nowy nuncjusz ożywczego wiatru raczej nie przynosi. Jednak jego wyznaczenie jest przynajmniej krokiem w stronę normalności dyplomatycznej. Fakt, że abp Kowalczyk był tak długo nuncjuszem w kraju swego pochodzenia był naruszeniem przyjętych w dyplomacji zwyczajów. Tłumaczono to wyzwaniami doby zmiany ustrojowej.

Odrodzona suwerenna Polska mała potrzebować przedstawiciela papiestwa dobrze znającego sprawy polskie. Kowalczyk skutecznie dbał o interesy Kościoła w tej nowej sytuacji. Czy równie skutecznie dbał o kształt polskiego katolicyzmu, można dyskutować. Moim zdaniem, ta wielka szansa, jaka pojawiła się po 1989 r. dla duchowej i ideowej odnowy Kościoła, nie została wykorzystana.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj