szukaj
Po II turze: napięcie opadło
Bój to nie jest ostatni
Uff. Napięcie opadło – na chwilę. W trzech sondażach wygrywa Bronisław Komorowski. Jarosław Kaczyński nazywa go zwycięzcą. Ale pewności, kto jest zwycięzcą, jeszcze nie ma.

Czytaj także

Komorowski słusznie nie otwiera największej butelki szampana. Jeszcze słuszniej dziękuje Mazowieckiemu, to wzruszający moment wieczoru wyborczego marszałka. Ale politycznie ważne jest to, że wyciąga on już dłoń do tej drugiej Polski, Polski, która głosuje na Kaczyńskiego. Komorowski ma być prezydentem całego społeczeństwa. Dobrze, że dostrzega głęboki podział w Polsce i obiecuje mu przeciwdziałać. W dojrzałych demokracjach tak właśnie ma się zachowywać zwycięzca. Nie wolno mu dolewać oliwy do ognia.

Więcej politycznego mięsa zawierało słowo powyborcze Kaczyńskiego. Wrócił w nim już wyraźnie do roli lidera opozycji, polityka partyjnego. Mobilizacja do kampanii w permanencji – to jest przesłanie do obozu pisowskiego na nadchodzący czas. To jest to, co Kaczyński lubi i umie. Walka. O jak najlepszy wynik w wyborach samorządowych i parlamentarnych, a więc o konsolidację stanu posiadania i o ewentualny powrót do realnej władzy, władzy szefa rządu.

Drugi jasno postawiony cel to akcja polityczna skoncentrowana na tragedii smoleńskiej. Kaczyński chce ją toczyć na płaszczyźnie moralnej, politycznej i prawnej. Rozumiem to tak, że odrzuca dotychczasowe prace nad wyjaśnieniem katastrofy. Tragedia pod Smoleńskiem ma więc dalej służyć jako być może najważniejsza metoda utrzymywania obozu PiS w mobilizacji.

Małe są w świetle tych deklaracji Kaczyńskiego szanse na uspokojenie polskiej sceny politycznej po wyborach prezydenckich. Jeśli wygrana marszałka się oficjalnie potwierdzi, PiS zapewne przejdzie do kampanii nękania Komorowskiego w parlamencie i na ulicy. Będzie go atakował jako rzekomą marionetkę Donalda Tuska. Nie podejmie ręki wyciągniętej przez marszałka w imię studzenia powyborczych emocji i napięć społecznych.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+