szukaj
Z Aleksandrem Gradem, ministrem skarbu
Nie stać nas na naiwność
O tym, że to, co państwowe w gospodarce, też może być piękne, a liberalizm ma swoje ograniczenia - mówi Aleksander Grad.
Marek Wiśniewski/Puls Biznesu/Forum

Jacek Żakowski: – Po co panu ta awantura?

Aleksander Grad: – Mówi pan o twardej wymianie poglądów z Leszkiem Balcerowiczem i publicznej debacie, czy firma giełdowa PGE, gdzie Skarb Państwa ma kontrolę, ma prawo kupić inną spółkę, w której Skarb Państwa też ma kontrolę?

Nie tylko.

Mnie osobiście, Aleksandrowi Gradowi, awantury nie są potrzebne. Chcąc być dobrym ministrem skarbu, nie mam jednak wyjścia, muszę twardo bronić swoich racji i interesu Skarbu Państwa. Takiego rynkowego liberała jak ja łatwo pan nie znajdzie. Przyszedłem tu głównie po to, żeby prywatyzować i wycofywać państwo z przedsiębiorstw.

A teraz buduje pan czebole, które rząd elegancko nazywa czempionami.

Zaraz, zaraz. Pan by chciał, żebyśmy działali z zawiązanymi oczami? Ja się obawiam takiego doktrynalnego podejścia, jakie prezentuje Leszek Balcerowicz i część dawnej Unii Wolności, że w Polsce nie ma miejsca dla narodowych czempionów i nie można ich budować w oparciu o spółki, gdzie Skarb Państwa ma znaczący głos. Widzę uwarunkowania biznesowe, analizuję je, uwzględniam tendencje w gospodarce europejskiej i światowej i na tej podstawie staram się podejmować decyzje. Mógłbym sprzedać Energę komukolwiek. Mógłbym zwrócić się do rady nadzorczej, aby nie pozwalała PGE na udział w tym przetargu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną