Smoleńsk: pielgrzymka pół roku później
Dwa i pół kilometra
Te rodziny ofiar, które pojechały do Smoleńska pół roku po katastrofie prezydenckiego samolotu, mówią: to pielgrzymka. Te, które nie pojechały, bo nie podoba im się pomysł, mówią: to wycieczka.
Rodziny ofiar katastrofy Tu-154 podczas uroczystości w Smoleńsku
Misha Japaridze/AP

Rodziny ofiar katastrofy Tu-154 podczas uroczystości w Smoleńsku

1.

Na pomysł wyjazdu rodzin do Smoleńska wpadła Ewa Komorowska. O świcie 10 kwietnia 2010 r. Stanisław Komorowski cicho zamknął za sobą drzwi, pojechał na lotnisko, poleciał na obchody rocznicy mordu katyńskiego w zastępstwie szefa, któremu zachorowała matka. Bardzo był dumny, że uczestniczy w historii. Pół roku później żona pojedzie na pielgrzymkę do miejsca śmierci męża.

– Niektórzy uważają, że pielgrzymka to niewłaściwe słowo. Pani Kurtyka mówi, że pielgrzymka to religijna wyprawa do miejsca świętego – opowiada Ewa Komorowska. – Ale ja nie zaglądałam do słownika, tylko do swojego serca.

2.

W sierpniu 2010 r., w kuluarach święta wojska polskiego, żony zmarłych w katastrofie generałów żałowały, że rodziny ofiar się nie spotykają. Powinny zrobić coś wspólnie, spojrzeć sobie w oczy. Ewa Komorowska pamięta, że w pierwszych tygodniach po upadku samolotu media wspominały ludzi w pęczkach – czyli osobno prezydencką parę, zmarłych posłów, borowców, generałów. A jej mąż nie należał do żadnego pęczka, mawiał o sobie civil servant, urzędnik państwowy – rzadko notka o nim pojawiała się bliżej niż na 16 stronie w gazecie. Wtedy to bolało – jakby ofiary dzieliły się na ważne i nieznane. Rodziny widywały się tylko podczas powitania trumien na Okęciu, w milczeniu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną