Kolejne sensacje w sprawie Olewnika
Krew leje się równo
Media donoszą: w domu Krzysztofa Olewnika znaleziono ślady krwi, należą do prostytutki ukraińskiej i nieznanego mężczyzny. Kobieta żyje, mężczyzna prawdopodobnie został zamordowany. Gdzie są zwłoki, nie wiadomo.

Media powołują się na źródła w Prokuraturze Apelacyjnej w Gdańsku. Tymczasem gdańska prokuratura do informacji medialnych odnosi się ostrożnie – tak przynajmniej podaje „Gazeta Wyborcza”. Można się pogubić, prokuratura najpierw coś ujawnia, a potem sama sobie nie wierzy? A może dziennikarze zmyślają?

Tak oto mamy do czynienia z ekshumacją-bis. Nie tak dawno prokuratura podejrzewała, że na cmentarzu w Płocku pochowano zwłoki innej osoby, a szczątki Krzysztofa Olewnika zniknęły. Rozpętano potężną kampanię, rozbudzono emocje. A po zbadaniu DNA okazało się, że trop jest ślepy, w grobie spoczywał jednak Krzysztof Olewnik, nikt inny.

Teraz emocje rozpala stara krew. Buduje się teorie, że w domu Krzysztofa doszło do drugiej imprezy, że kogoś zabito, że całe dotychczasowe śledztwo i proces, podczas którego skazano porywaczy, to czysta fikcja. Niedługo okaże się, że to Krzysztof zanim sam zginął, dokonał jakiejś zbrodni. A wszystko z powodu plamy nieznanej krwi.

Nikt nie bierze pod uwagę możliwości, że ta krew może pochodzić jeszcze sprzed feralnego wieczoru, kiedy Olewnika porwano i nie ma nic wspólnego z uprowadzeniem. Taki scenariusz byłby nieciekawy, dlatego warto podgrzewać sensacyjne wątki.

Ale jeżeli tym razem faktycznie mamy do czynienia z prawdziwymi ustaleniami, w domu Krzysztofa w noc porwania zorganizowano drugą imprezę, podczas której ktoś został zamordowany (zastrzelony, zasztyletowany?), to trzeba mieć odwagę dopowiedzieć sprawy do końca.

Krzysztof zanim stał się ofiarą, był sprawcą lub współsprawcą. A samo porwanie zostało zainscenizowane, aby ukryć zbrodnię. A może był tylko niewygodnym świadkiem i dlatego zniknął? Możliwości jest znacznie więcej. Kiedyś przepowiedziałem, że nadejdzie czas, gdy ojciec Krzysztofa, Włodzimierz Olewnik uzna, iż prokuratorzy z Gdańska niczym nie różnią się od poprzedników z Sierpca, Płocka, Warszawy i Olsztyna (wszędzie tam prowadzono śledztwo w sprawie tego porwania i do wszystkich tych jednostek Włodzimierz Olewnik miał pretensję, że ukrywają prawdziwy stan rzeczy, niemalże same uczestniczą w spisku). Ten moment właśnie nastąpił.

Włodzimierz Olewnik już nie ufa prokuratorowi Zbigniewowi Niemczykowi i jego ekipie. Ciąg dalszy tej niekończącej się historii niebawem nastąpi, tego możemy być pewni.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj