Tragedia w Łodzi oczami psychologa
Jestem pesymistką
- Po takich atakach naturalny jest wzrost poczucia zagrożenia, a ono zwykle wiąże się ze wzrostem radykalizmu postaw, pojawia się tzw. syndrom oblężonej twierdzy – mówi dr Julita Koszur, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
Siedziba PiS w Łodzi, w której doszło do tragedii
Łukasz Szeląg/Reporter

Siedziba PiS w Łodzi, w której doszło do tragedii

Dr Julita Koszur
Materiały promocyjne

Dr Julita Koszur

Joanna Cieśla: Starszy mężczyzna wchodzi do biura poselskiego Prawa i Sprawiedliwości, strzela do jednego z pracowników, atakuje nożem drugiego. Krzyczy, że nienawidzi PiS. Czy rzeczywiście konflikt polityczny doszedł u nas do takiej temperatury, że niekarana wcześniej osoba może popełnić zabójstwo z pobudek politycznych?

Dr Julita Koszur: - Unikałabym prostych wyjaśnień. Motywy takich działań zwykle wynikają nie tylko z przyczyn zewnętrznych, są też związane z wewnętrznymi uwarunkowaniami jednostki. W przypadku wielu osób dokonujących zamachów na polityków często okazuje się, że miały zaburzenia psychiczne, albo, że za ich działaniami stały jakieś dodatkowe motywy. Słyszałam na przykład, że człowiek, który planował zamach na Ronalda Reagana, liczył na to, że zwróci na siebie uwagę znanej aktorki. Inna możliwa przyczyna związana z jednostką to jej schematy poznawcze, które sprawiają, że ma ona skrzywione postrzeganie tego, czym jest polityka.

Co to znaczy?

Ktoś może widzieć świat polityki wyłącznie w kategoriach rywalizacji, ostrej walki między ugrupowaniami i ich zwolennikami – i to może go predystynować do aktów agresji. Ale to, jak rozumiemy politykę, zwykle jest związane z tym, jak widzimy świat w ogóle. Czy jesteśmy raczej ufni, czy raczej nieufni. Czy w relacjach międzyludzkich mamy skłonność szukać partnerstwa, czy relacji hierarchicznych. Czy szukamy konfrontacji, czy porozumienia.

Czy bieżąca atmosfera, klimat polityczny, może wpływać w jakiś sposób na te schematy poznawcze?

Wszechobecny agresywny język, poetyka konfliktu w pewnym stopniu może aktywować skłonności do agresywnych działań, jeśli ktoś je ma. Generalnie natomiast schematy poznawcze, czyli sposób spostrzegania rzeczywistości i funkcjonowania w niej budują się przez lata, od dzieciństwa.

Mężczyzna, który zaatakował w Łodzi, nie był wcześniej karany, ani nawet notowany przez policję.

Ale nie wiemy na razie, jaka była jego wcześniejsza historia. Mógł przecież zachowywać się wrogo w relacjach z bliskimi, a oni mogli tego nie zgłaszać.

PiS chce, by pod biurami poselskimi policja wzmocniła patrole, w obawie przed dalszymi atakami, na zasadzie prawa serii. Czy myśli pani, że faktycznie kolejne napady mogą mieć miejsce? Czego się spodziewać w dalszej przyszłości?

Trudno powiedzieć – generalnie jestem jednak pesymistką, jeśli chodzi o dalsze zmiany atmosfery politycznej. Po takich atakach naturalny jest wzrost poczucia zagrożenia, a on zwykle wiąże się ze wzrostem radykalizmu postaw, pojawia się tzw. syndrom oblężonej twierdzy – to już pobrzmiewa w wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego. Mówiąc językiem psychologii, lękotwórcze doświadczenie 10 kwietnia jeszcze nie zostało przepracowane, a tu spada na nas coś takiego. Za chwilę wybory samorządowe. Obawiam się, że polaryzacja i nasilenie konfliktu będą się wzmagać.

 

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj