szukaj
Prezes PiS żąda komisji śledczej
Komisja winy i sumienia
Jeśli już myśleć o jakiejś komisji to śni mi się jakieś specjalne zgromadzenie autorytetów pozapolitycznych, które by niezależnie od toczącej się gry dało swój głos moralny i swoją diagnozę spraw polskich, których dramatyczną odsłonę zobaczyliśmy w Łodzi.

Jarosław Kaczyński zażądał powołania komisji śledczej w sprawie wyjaśnienia mordu łódzkiego, a także, by na jej czele stanął reprezentant Prawa i Sprawiedliwości. W swoim oświadczeniu jasno określił przyczyny tego mordu, czyli wskazał, do jakich wniosków komisja powinna dojść. I tak jak w pierwszej swojej wypowiedzi, kilka godzin po tragicznych wydarzeniach, mówił o winie Platformy Obywatelskiej, osobiście Donalda Tuska, przy okazji nie omieszkał – na kontrze do Polski dzisiejszej, w której demokracja jest „zagrożona” – wystawić sam sobie i swojej ekipie, za rządzenie w latach 2005-07, najwyższą ocenę.

I znowu mówił o kampanii nienawiści skierowanej przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Nie powtórzył groźby z dnia poprzedniego, choć przecież ona była obecna, że każdy kto krytykuje jego partię ponosi odpowiedzialność za morderczy czyn w Łodzi. Każdy polityk i każdy dziennikarz.

Są to wnioski nieuprawnione i niesprawiedliwe, ba, więcej, brzmią jak szantaż. Spod krytyki wyjmują właściwie wszystko, co mogłoby nie podobać się prezesowi PiS, przeszłość i teraźniejszość, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Jarosława Kaczyńskiego, historię krzyża na Krakowskim Przedmieściu i tak dalej. Jakże łatwo można sobie wyobrazić prace komisji śledczej prowadzonej przez PiS, która w sposób nieskrępowany wprowadzałaby pod obrady skierowane do opinii publicznej wszelakie oskarżenia wobec przeciwników politycznych, służące uogólnieniom, wątpliwym historiozofiom, a tak naprawdę doraźnym celom politycznym. I to przez cały rok poprzedzający wybory parlamentarne.

Niestety, ale tego rodzaju żądania i słowa, które płyną od lidera największej partii opozycyjnej nie tylko, że mają swoją wagę właśnie polityczną i swój cel polityczny również (a zapewne przede wszystkim) w żadnym stopniu nie obniżają temperatury toczących się sporów, wręcz ją podgrzewają. I prowokują do równie ostrych, a czasami wręcz nienawistnych, wypowiedzi i replik, nie pozwalają wyciszyć się, porządnie się zasmucić nad wojną polsko-polską. Nie pozwalają uspokoić umysłów.

Jeśli już myśleć o jakiejś komisji to śni mi się jakieś specjalne zgromadzenie autorytetów pozapolitycznych, które by niezależnie od toczącej się gry dało swój głos moralny i swoją diagnozę spraw polskich, których dramatyczną odsłonę zobaczyliśmy wczoraj w Łodzi. Może Kościół, który tak chętnie i tak często zabiera głos o naszych winach i sumieniach wykazałby się tu wreszcie pożądaną inicjatywą?

 

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj